Mam uwagę do samego sposobu rekrutacji, która jest mało merytoryczna, polega na odhaczaniu pytań z korporacyjnego kwestionariusza. Same pytania hipotetyczne i małe pole do dyskusji.
Brak osobnego pomieszczenia do rozmowy, co skutkowało zadawaniem pytań o sytuacje z klientami, gdzie faktyczni prawdziwi klienci słyszeli rozmowę, taka sytuacja jest niedopuszczalna i mam wrażenie, że osoby rekrutujące nie były w tej sytuacji szczere same że sobą, nic dziwnego, skoro klienci mogli słyszeć taką rozmowę - tutaj w interesie pracodawcy było ucięcie dyskusji. Niektóre pytania poniżej poziomu, do tej karuzeli upodlenia brakowało jeszcze pytania typu "sprzedaj mi ten długopis".
Podejrzewam też, że z tego powodu co jakiś czas jest szukany pracownik na stanowisko recepcyjne.