Z tego co wiem przedszkole zostało zamknięte, na ten moment Stacyjkowo funkcjonuje tylko jako żłobek. Po trzech miesiącach po opisywanej w wielu opiniach sytuacji - tj połączeniu wszystkich grup wiekowych w jedną pod opieką jednego opiekuna (w tym zerówki) i braku zamiaru poinformowania o tym rodziców mam porównanie z funkcjonowaniem placówki, do której dziecko zostało przeniesione (okres żłobka i dwa lata przedszkola były w Stacyjkowie).
- Kwestie merytoryczne - niestety niski poziom nauki. Usłyszałam po zmianie placówki, że dziecko ma duże braki w stosunku do grupy wiekowej (rysowanie, koncentracja, angielski i wiele innych). Dodam, że po zmianie widzę jak mocno nadrabia. Nie otrzymaliśmy w ogóle po ostatnim roku szkolnym ocen / kart pracy.
- Kadra - rotacja co kilka miesięcy. Dochodziło do sytuacji kiedy po powrocie z urlopu witała dziecko nowa opiekunka słowami "my się chyba nie znamy". Świetna sprawa dla 3-4 latka. Zero informacji ze strony dyrekcji (spotkań nie było w ciągu roku z rodzicami żadnych, w przypadku zmiany kadry nawet brak informacji przez aplikację). Dodam, że w żłobku było podobnie, jedna z Pań prowadzących grupę pomagała nam po skończeniu stażu jako niania. Dodam STAŻU - nie wiem jak jest teraz, ale na tamten moment opiekunowie (nie pomoc w placówce) byli częściowo zatrudniani na staż z urzędu pracy. Uważam, że warto dopytać przy zapisywaniu dziecka jaki jest plan / ile popracuje pani przeprowadzająca adaptacje.
- Wyczuwalnie nieszczera dyrekcja - przykład - dziecko samo zaczęło w domu mówić, że "ciocia odchodzi / jedzie na wakacje". Coś w tym stylu. Zapytałam bezpośrednio czy będzie zmiana opiekuna. Usłyszałam, że nie, że jest wydawany urlop a w ogóle "ciocia" pojechała z dziećmi na wycieczkę. Nie było jej z końcem miesiąca.
- wyżywienie - słodkie płatki na śniadanie, galaretki, ciasta na podwieczorek, słodkie obiady, słodycze w szafkach, możliwe własne bidony. Bardzo dużo cukru w placówce
- choroby - w placówce dzieci zwyczajnie przychodziły chore, były takie, które miały 100 procent obecności i katar / kaszel, ale z kategorii "mocne zachorowanie" ciągle, strzykawkę od Ibupromu w szafce; chore opiekunki; myślałam, że to normalne, rodzice mają różną definicje chorego dziecka; zmieniliśmy placówkę, bez porównania lepszy reżim sanitarny, dziecko po prostu przestało chorować
- dużo można by wymieniać, na plus zawsze chęci i duże zaangażowanie opiekunek w pracę z dziećmi i komunikacja z ich strony z rodzicami
Dziecko chodziło do przedszkola dwa lata, pierwszy rok był w porządku, od początku drugiego zastanawialiśmy się nad przeniesieniem dziecka i na szczęście mieliśmy wybrana alternatywna placówkę dlatego nie musieliśmy szukać w popłochu wolnego miejsca gdzie indziej po felernym połączeniu grup.
Dwa lata temu polecalabym zapisanie do żłobka / sama wysłałbym kolejne dzieci. Obecnie - doświadczenia z przedszkolem były tak negatywne, że nie chce nawet pamiętać nazwy placówki.
Dodam, że po zmianie dziecko spokojniejsze, mniej przebodzcowane, zaczyna łapać poczucie stałości.