Niestety nie mam najlepszej opinii o metodach pracy pani Beaty. Pierwsze wrażenie jest takie, że pani "psycholog" słyszy, ale nie słucha, albo wyłapuje jedynie to, co pasuje do układanki. Kolejne spotkania jedynie to potwierdzają. Za każdym razem odnosi się wrażenie, że gwiazdą tych spotkań jest pani Beata i jej autorytarne opinie. Pani Beata ma swoje schematy działania i jest bardzo skupiona na ich przeforsowaniu za wszelką cenę - "po trupach" do celu. Nie bierze pod uwagę wielu okoliczności. Nie polecam zostawiania dzieci sam na sam z panią Beatą - syn był bardzo zdezorientowany i przestraszony, a jego pierwsze wrażenie to "pani Beata mnie nie słucha" i "nie jest po środku". Metody pracy pani Beaty to wzbudzenie zaufania dziecka poprzez miłą rozmowę, zabawki, wspólne gry, a później nacisk, wyraźne sugerowanie odpowiedzi, własne (niekoniecznie trafne) interpretacje dziecięcych rysunków i wypowiedzi. Wszystko ma pasować do przyjętej z góry "diagnozy", kosztem olbrzymiego chaosu emocjonalnego dziecka. Pani Beata każdą rodzinę, a przede wszystkim (o zgrozo!) każde dziecko wrzuca do jednego worka. Uwaga! Stawia diagnozę, zanim jeszcze pozna problem. Każde spotkanie (za które pacjent sporo płaci) to strata czasu, bo i tak pani Beata nie słucha i nie uwzględnia tego, co każda ze stron mówi. Po kilku wizytach u pani Beaty Lach uważam, że chociaż pięknie mówi o dobru dziecka, to wcale nie zależy jej na tym, a jedynie na przeforsowaniu swojej idei. Najgorsze jest to, że kosztem dzieci, używając do tego wszelkich środków głównie - manipulacji. Wystawiam pani Beacie negatywną opinię i nie polecam wizyty u niej - dla dobra dzieci.