Na osiedlu są przynajmniej obecnie 2 różne ekipy ocieplające bloki na os. XXV - lecia w Trzciance. Niestety nam się trafiła ekipa z tego przedsiębiorstwa. Rusztowanie postawione i szyby oklejone niebieską folią (inne bloki przezroczystą) na początku kwietnia. Nic nie tknięte, bo przecież Wielkanoc dłuuuugo trwała. Zaznaczam okres zakazu wychodzenia z domów - epidemia. Tak spędziliśmy święta w ciemnicy i pozamykani. Przyszedł maj kolejna długa przerwa "majówka". Do tego tylko na początku może z 3 pierwsze soboty trwały prace przy naszym bloku potem nigdy już w soboty nie pracowali (ekipa przy innych blokach pracowała), więc 2 dni zastoju. Niestety przestali często tez pracować w piątki. Obecnie minęły już 2 miesiące, a przy bloku nr 10 (drugiej klatce) nie kiwnięto palcem od 4 dni jest wtorek i nie, nie ma żadnego święta i nie nic nie musi schnąć, bo nie ma po czym. Nie wiem co zostało do zrobienia. Na pewno brakuje pomalowania paskudnych szarych pasków, które widzę na innych blokach skończonych przez drugą ekipę. Co prawda można już wychodzić na spacery i się spokojnie przemieszczać, ale nadal prania nie wywieszę i ciężko z otwarciem okna i wywietrzeniem mieszkania, bo niestety "panowie" palą papierosy na rusztowaniach pod oknami. Pomijam, że klną, bo przecież to robotnicy, ale mając małe dzieci w domu nawet zamknięcie okien nie pomaga stłumić wykrzykiwanych wulgaryzmów. Poprosiłam "pana", żeby zabrał lub ściszył muzykę puszczaną dokładnie pod moim oknem, bo pracuję z domu na komputerze i nie słyszę klientów. Nie wspomniałam, że jest coś takiego jak słuchawki i wtedy może to swoje kochane disco polo słuchać, aż mu bębenki pękną i do wykonywania pracy nie potrzebna mu muzyka, więc ładnie i kulturalnie. Na co "pan" się tylko na mnie spojrzał z pogardą i nie burknął ani słowa. Na dole w piwnicy w naszej klatce znajduje się pomieszczenie a la gospodarcze z którego korzystają panowie. Mają tam podłączenie do prądu i wody, czyli kable są pociągnięte na klatkę i drzwi od bloku są wiecznie otwarte na oścież już od 2 miesięcy. Każdy potrzebuje przerwy ja to rozumiem, ale czy naprawdę musi prosić pracowników 3 różnych mieszkańców, żeby przestali palić papierosy w piwnicy, bo wszystko leci na klatkę schodową i naszych mieszkań, a i tak jak grochem o ścianę? Nie wiem jaki jest pracodawca, ale pracowników ma nieciekawych.