Cześć, kiedyś szukali kogoś na stanowisko kuriera. Wymagali prawa jazdy kat. B od minimum dwóch lat. Oczekiwali głównie sumienności i uczciwości. Wynagrodzenie było od 4850 do 6200 zł brutto. Do pracy oferowali młody zespół, start w Wałbrzychu i dojazd autem firmowym.
Jak wyglądała rzeczywistość pracy tutaj? Dało się spokojnie wyrobić z czasem pracy i czy wypłaty były zawsze na czas? Były jakieś premie, dodatki albo benefity na tym stanowisku?
Omijaj ich szerokim łukiem. Zarobki to minimalna na umowie, reszta co łaska w kopercie. Żeby 4,5 na rękę wyciągnąć to trzeba mieć dużo szczęścia.
Czas pracy wszystko zależało od ilości paczek. Mogłeś skończyć o 14-15 a mogłeś też skończyć o 19-20.
Nadgodzin w tej pracy nie ma. Nie ważne ile będziesz godzin siedział i tak więcej ci nie zapłacą.
Wszystko jest fajnie pod warunkiem, że jesteś na ich każde skinienie, potem jak ty coś potrzebujesz to już nie jesteś taki fajny.
Jak coś chcą od ciebie to musisz stać na baczność i robić co chcą. W tym odbieranie zamówień, kupno rzeczy spożywczych czy innych, przywóz chleba rano. Wszystko w ramach twoich godzin pracy.
W drugą stronę już tak fajnie nie jest, żeby dostać wolne musisz wysłuchać narzekań, że wtedy nie, wybierz sobie inny termin.
Zachorujesz ty wyzywają do innych na was, że jak mogłeś tak olać ich i nie przyjść. Choroba przecież nie przeszkadza w pracy.
I za każdym razem ten sam tekst, że on kiedyś to ze złamanym kręgosłupem jeździł.
Mają swoich pupilków, dla których zrobią wszystko. Jak im tylko nie podpasujesz to jesteś obiektem drwin i potrafią gadać na ciebie do innych współpracowników.
Oni uczciwi nigdy nie byli. A tak fałszywych ludzi jak szanowne małżeństwo to nigdy nie spotkałeś.
Jak masz urlop to logiczne, że ci zabiorą za to z wypłaty, bo przecież to nie sprawiedliwe, że ty masz wolne a inni muszą pracować.
Auta mają wykupione najtańsze OC bez AC. Więc każda szkoda idzie z twojej kieszeni. Nie informują o tym, dowiadujesz się dopiero po fakcie.