Zacznę od rozmowy , która wyglądała jak rozmowa na stanowisko CEO w wielkiej firmie , jedna rozmowa , potem druga rozmowa , potem rozmowa z dwoma pracownikami na końcu kontakt do byłego pracodawcy o opinie , po czym ostatnie spotkanie umówienie warunku pracy itp itd i niestety jak w większości firm obiecywane gruszki na wierzbie a rzeczywistość okazała się inna , miał być pomocnik ( był ale pomagał w weekendy i komuś innemu ) miał być mail firmowy do kontaktu nie było , brak odzieży jakiejkolwiek . Patrząc z czasem niestety ale przepisy BHP też słabo przestrzegane brak obuwia ochronnego do pracy na magazynie czy pracach przy elementach ciężkich , brak jakiekolwiek zabezpieczenia przy miodzie można sobie gołą ręką mieszać potem oblizać palce i znów mieszać miód , malowanie na rozpadającym się stołku zamiast drabinie , praca na wysokości powyżej 3 metrów bez badań , kodeks pracy też słabo przestrzegany niestety w Polsce praca na pełen etat oznacza pracę w systemie z reguły 5 dni po 8 godzin max 4 dni po 12 nie wiecie 40 godzinę tygodniu 48 z nadgodzinami , niestety był tydzień 7 dni pod rząd , były teksty że nie tylko pracować się będzie po 8 godzin , zupełnie inne ustalenia zupełnie inna rzeczywistość, takie są też efekty jak się prowadzi firmę ale ktoś pracuje na pełen etat gdzieś indziej a zagląda z doskoku tak naprawdę dwie osoby robią wszystko i nie wszystko da się zrobić już teraz zaraz , rzeczy też ogrom do zrobienia najlepiej w jeden dzień i wyjść z pracy jak się nie skończy , jak się skończyło ale było mniej zrobione czy tak jak się chciało pretensje i kij w tyłku , miala być rodzina atmosfera i w ogóle każdy problemy omawianie i można powiedzieć , to skończyło się tak że jak był problem to nie można było powiedzieć bo obraza jak człowiek potrzebował zająć się zdrowie dostał urlop ( de facto zdrowie się popsuł w trakcie prac bo trzeba robic jak robot ) potem po zwolnieniu lekarskim tekst że idzie to w takim kierunku że bla bla bla a trzy tygodnie wcześniej to się słyszało jak człowiek już wiele umie szybko się uczyć i w ogóle oh i ah także fałszywość poziom hard , pracowanie w temperaturze 3 stopni na zewnątrz w upale w deszczu i wymyślanie na siłę czegoś by robić , kiepskie zarządzanie , kasa też się nie zgadzała nadgodziny liczone po stawce jaka wychodziła ilość godzin dzielona przez podstawe a nadgodziny jak sama nazwa wskazuje to 50 % za każdą godzinę poza pracą i w sobotę oraz 100% w niedzielę ale tak nie było więc kłania się kodeks pracy , ostatnia wypłata 152 godziny na 168 w miesiącu z czego 5 dni na zwolnieniu 9 na urlopie taka że więcej dostałem u byłego pracodawcy przez miesiąc bycia na L4 ogólnie z wyliczeń znajomej księgowej nie zgadzało mi się ponad 500 zł ale można się spodziewać tego po rozwiązaniu umowy , praca 5 dni w tygodniu dwa dnie przed weekendem człowiek się dowiaduje że ma przyjść do pracy w weekend więc logiczne że ktoś ma plany i swojej życie potem była obraza i atmosfera taka że się rzygać chciało jak człowiek nie przyszedł , weekend miały byc sporadyczne okazało się że wychodzi co drugi albo nawet pod rząd nawet , sprzątanie prywatnej posesji , wyrwanie chwastów na posesji prywatnej i dużo rzeczy nie mających nic wspólnego z pasieka , po prostu prywatny ogrodnik sprzątacz i robotnik . Poszukiwana osoba samodzielna a człowiek cały czas był z kimś i robił to co ktoś chciał a nie że sam zaplanował dzień pracę i co będzie zrobione , do tego dochodził codzienny raport mailowy co się będzie robić o której zaczyna itp i tak samo na koniec dnia gdzie po co na co dlaczego ( pisemny i głosówka ) żeby człowiek w swoim wolnym czasie w domu po pracy na prywatnym mailu i telefonie takie rzeczy musial zrobić to już dramat , odzieży żadnej roboczej też nie było można było jechać kupić na fakturze ale to pracodawca musi zapewnić a nie że ktoś jeździ i traci czas , strój do pszczół był ale miał byc na stałe a był taki który leży można wziąć , ogólnie były dni spoko ale całokształt zarządzanie podejście oceniam słabo i strata czasu