Zdecydowanie odradzam pracę w tym miejscu. Moje doświadczenia z tą pracodawczynią były na tyle złe, że przez pewien czas sama myśl o pójściu do pracy wywoływała u mnie ogromny stres. Zdarzało mi się dosłownie trząść przed wejściem do kwiaciarni i pracować ze łzami w oczach. I nie dlatego, że „nie nadawałam się do pracy”, tylko dlatego, że sposób traktowania pracownika potrafił skutecznie człowieka psychicznie wykończyć. Ciągła krytyka, poniżanie, podważanie umiejętności, wypominanie i atmosfera, w której człowiek zamiast skupić się na pracy zastanawia się, za co tym razem zostanie skrytykowany tak wyglądały moje doświadczenia. Zdarzyły się również sytuacje gdy rzucano we mnie różnymi przedmiotami. Konstruktywna uwaga jest częścią każdej pracy. Upokarzanie i odbieranie człowiekowi poczucia własnej wartości już nią nie jest. Co ciekawe, po zakończeniu pracy zaczęłam rozmawiać z innymi osobami, które również tam pracowały, i usłyszałam historie bardzo podobne do mojej. To dało mi do myślenia, bo przez długi czas zastanawiałam się, czy może rzeczywiście problem tkwił we mnie. Dzisiaj wiem przynajmniej jedno: nie byłam jedyną osobą, która źle znosiła sposób traktowania pracowników. Najbardziej przykre jest to, że osoba, która powinna tworzyć miejsce pracy, w którym ludzie czują się bezpiecznie i mogą się rozwijać, potrafiła sprawić, że człowiek bał się kolejnego dnia pracy. Jeżeli ktoś zastanawia się nad zatrudnieniem tutaj, radzę bardzo dokładnie przemyśleć tę decyzję. Ja osobiście nie wróciłabym tam nawet za większe pieniądze. Praca ma być pracą. Nie powinna być miejscem, z którego wychodzi się z płaczem i do którego człowiek boi się następnego dnia wejść.