W zespole Ośrodka opiekuńczo-wychowawczego jest pewna wychowawczyni, która ma prawdopodobnie narcystyczne zaburzenie osobowości: kontroluje cały zespół, straszy kontrolą z zewnątrz, podkręca ciśnienie i negatywne emocje. Na ironię, ta kobieta mieni się gorliwą chrześcijanką; nie jeden raz w rozmowach z wychowankami i członkami zespołu mówi , że przyszła tu z miłością Bożą, głosi, że dzieci potrzebują miłości a sama aż emanuje wściekłością, jest znerwicowana, kadzi niektórym pracownikom znajdującym się nieoficjalnie na wyższych stopniach hierarchii a innymi wręcz pomiata i traktuje ich jak ludzi gorszego sortu. Jest władcza, kontrolująca, apodyktyczna i grubo ciosana , w dodatku wszystkich wychowanków ( dzieci straumatyzowane, z rodzin dysfunkcyjnych ) ocenia na podstawie własnych dzieci, wychowanych w cieplarnianych warunkach. Najgorsze, że w początkowym okresie swojej pracy popełniła mnóstwo gaf a teraz ma o sobie zawyżone mniemanie. Wyręcza wychowanków w bardzo wielu czynnościach i obowiązkach, chcąc mieć opinię dobrej cioci a w rzeczywistości ich demoralizuje, pozwalając na wykorzystywanie. Szkoda, że kilka ukończonych fakultetów, którymi się chlubi nie idzie w parze z kulturą bycia; język tej kobiety jest knajacki, jej zachowanie również. Prawdopodobnie utrzymuje się w tej pracy, ponieważ brakuje chętnych z uwagi na niskie zarobki i specyfikę miejsca i zawodu.