W kwietniu zakupiłam psa rasy Doberman . Po niecałych 12 godzinach pies się rozchorował , nie czekałam od razu pojechałam do weterynarza ( w umowie jest napisane , ze w ciągu 72 h jeśli coś się wydarzy , muszę to zgłosić hodowcy , tak tez postąpiłam ) Właściciele poinformowali mnie , ze to może przez transport , ale Ja nie czekałam , od razu pojechałam do weta , który stwierdził Parwowirozę , gdy udało się wyprowadzić go z parwo , został odrobaczony , co hodowca uważał , że zrobił … no cóż w życiu nie widziałam tak zarobaczonego psa , uważam , ze to było zaniedbanie ze strony hodowcy ( który dla zysku zrobiłby wszystko . Walczyłam o tego pieska każdego dnia , na leczenie wydałam ponad 5 tysięcy , ale nie udało się go uratować . Kpiną jest cała ta umowa , że Ja mam się zgłosić do hodowcy w celu wyznaczenia weta do leczenia , kpiną jest też to , ze to hodowca wyznacza sąd w którym ma się odbyć ewentualna sprawa . Cały ten związek to shit i tyle . Dla zysku zrobią wszystko . Dla mnie nie zakończyła się wraz ze śmiercią psa . Sprawa będzie miała finał w sądzie.