W firmie zatrudniłem się zaraz po wyrobieniu uprawnień. Miało nie być rozładunków ręcznych, pracy w weekendy oraz jazdy na magnesie. Oczywiście wszystko to było w pierwszym tygodniu pracy. Zacząłem jazdę z właścicielem/szefem, który miał mnie przeszkolić i nauczyć technik jazdy i wszystkiego co niezbędne w tym zawodzie. Wiedzy nie potrafił przekazać, przy popełnianych błędach chamsko się odzywał i denerwował o niemal wszystko i to nie tylko na mnie ale również krzyczał na członka swojej rodziny przez telefon za to że wysłał transport w góry (chodziło o to że spalanie w górach jest duże przez co by tyle nie zarobił na przewozie). Najlepsze było jak dostałem zjeby za to że czekając na kontener zostawiłem auto włączone na 8 minut (zaczął na kalkulatorze wyliczać ile by go kosztowało gdyby każdy z jego X kierowców zostawił codziennie samochód na 8 minut). Przy podpisywaniu umowy (na najniższą, reszta miała być pod stołem😒) musiałem podpisać że nie będę jechał szybciej niż 82km/h no bo wtedy jest najniższe spalanie... Zrezygnowałem po tygodniu i otrzymałem wypłatę w wysokości 160 pln ponieważ zostało mi potrącone za to że przy manewrowaniu pod magazynem uszkodziłem nadkole na ciągniku. Rzucę jeszcze na koniec ciekawostką, nazwa Hirudtrans pochodzi od hirudyny, substancji zapobiegającej krzepnięciu krwi, którą wpuszczają w ranę pijawki kiedy przyczepiają się do ciała. Także nazwa adekwatna do tego miejsca pracy. Gorąco nie polecam 😊
Po Covidzie udało mi się po tym znaleźć dobrą pracę w dużej firmie gdzie zostałem profesjonalnie przeszkolony od deski do deski przez fajną kadrę i pracuje mi się super. Mało brakowało żeby Hirudtrans zniechęciło mnie do tej branży.