Mój udział w procesie rekrutacyjnym na stanowisko „Samodzielny Pracownik ds. gospodarki nieruchomościami magazynowymi i biurowymi pod wynajem” pozostawił we mnie mieszane odczucia. Podzielę się swoimi doświadczeniami, aby inni mogli wyciągnąć własne wnioski.
Po dwóch rozmowach zaproponowano mi umowę zlecenie na czas okresu próbnego, który miał początkowo trwać 2 tygodnie. Było to dla mnie nietypowe, ponieważ w mojej dotychczasowej praktyce okres próbny zazwyczaj trwa 3 miesiące i jest zawierany na podstawie umowy o pracę. Podczas rozmów padła moja propozycja wynagrodzenia, która początkowo została zaakceptowana, jednak później nie było jasności co do konkretnej kwoty.
Postanowiłem dać szansę tej współpracy i przystąpiłem do okresu próbnego. Po jego rozpoczęciu zostałem poinformowany, że okres próbny został skrócony do 4 dni, a w podpisanej umowie pojawiła się stawka wynagrodzenia zbliżona do minimalnej — o czym wcześniej nie rozmawialiśmy.
Zakres moich obowiązków w tym czasie różnił się od moich wcześniejszych doświadczeń zawodowych w branży nieruchomości. Zajmowałem się między innymi montażem toalety kompakt WC czy pomocą przy wymianie zamków. Moje doświadczenie zawodowe obejmuje nadzór nad takimi pracami, dlatego byłem zaskoczony, że to właśnie takie zadania stanowiły główną część mojej pracy w okresie próbnym.
Po zakończeniu tego krótkiego okresu próbnego otrzymałem informację, że mam czekać na dalszy kontakt. Próba skontaktowania się z firmą w późniejszym czasie zakończyła się brakiem odpowiedzi na mój SMS i telefon.
Podkreślam, że nie zamierzam w żaden sposób oceniać polityki kadrowej tej firmy. Moja opinia opiera się wyłącznie na moich subiektywnych odczuciach i doświadczeniach w ramach tego procesu rekrutacyjnego. Mam nadzieję, że ta relacja pomoże innym kandydatom w podejmowaniu świadomych decyzji.