AMJ18.11.2023 19:45
Były pracownik
Praca dobra na początek - trzeba przyznać, że dużo można się nauczyć, a szefostwo daje szansę młodym osobom nawet w trakcie studiów na zdobycie doświadczenia. Atmosfera w pracy - bardzo sympatyczna, koleżanki zawsze chętne do pomocy i podzielenia się swoją wiedzą. Raczej nie było żadnej spychologi czy złego traktowania ze strony współpracowników (przynajmniej ja takiego nie doświadczyłam). Były także fajne imprezy integracyjne.
Niestety na tym plusy pracy się kończą. W Omnifin nie można oczekiwać stabilnego zatrudnienia, dobrego wynagrodzenia. Można za to oczekiwać dużego natłoku obowiązków, kontroli czasu pracy i niestety moim zdaniem wykorzystywania ze strony szefostwa. Z jednej strony super, że dają szansę młodym osobom, ale po ponad dwuletniej pracy doszłam do wniosku, że nie robią tego bez powodu - młodych łatwo wykorzystać i traktować jako tanią siłę roboczą.
Im więcej umiesz - tym więcej obowiązków dostajesz, ale nie wiążę się to ze wzrostem otrzymywanego wynagrodzenia. W pewnym momencie dalej na umowie masz napisane "asystentka", a wykonujesz obowiązki głównej księgowej za praktycznie minimalną krajową. Podwyżki? Owszem, były - raz w roku. W teorii miały być rozmowy o podwyżkach i przyszłości firmy, a w praktyce dostawało się gotowy aneks wraz z kwotą, która zdaniem szefa była odpowiednia. Gdy próbowało się rozmawiać, że kwota nie jest satysfakcjonująca było się zbywanym, lub słyszało, że nie robi się niczego, co zasługuje (zdaniem szefa) na żądaną kwotę.
Do tego fatalna organizacja pracy - zdarzało się, że nawet kilka razy w roku zmieniały się firmy, którymi trzeba było się zajmować. Nie podobało się to ani pracownikom, ani klientom. Najgorsze było jednak to co się działo, gdy dziewczyny zachodziły w ciążę. Pomimo tego, że szefostwo wiedziało dużo wcześniej, że jedna z koleżanek odejdzie na macierzyński nie robili nic, żeby zapewnić zastępstwo w miejsce przyszłej matki - przerzucali obowiązki na innych i tak już bardzo obciążonych pracowników. W dodatku dopiero na kilka dni przed odejściem koleżanki łaskawie informowali kto zajmie się za nią jaką firmą, przez co niestety nie wszystkie informacje były dobrze przekazywane dalej.
W pewnym momencie wielu pracowników było przeciążonych - co wiązało się z dużą rotacją pracowników lub koniecznością robienia nadgodzin, żeby wyrobić się na czas. Najgorsze dla mnie było, że w momencie, gdy spora ilość dziewczyn było na zwolnieniach macierzyńskich i kadra była mocno obciążona szefostwo wzięło nowe firmy obciążając wszystkich jeszcze bardziej.
Co do stabilności zatrudnienia - wpierw umowa zlecenie na miesiąc, potem próbna na 3 miesiące, następnie dwa lata i jak zasłużysz to na czas nieograniczony. Nieciekawie to wygląda. Przyznam, że byłam w szoku podczas rozmów kwalifikacyjnych w innych firmach jak wiele z nich daje umowy na czas nieokreślony już po 6 miesiącach. Także Panie Prezesie Omnifin, może najwyższy czas zmienić politykę firmy? Może wtedy nie byłoby takiej dużej rotacji pracowników? :)
Najgorzej potraktowana poczułam się, gdy po 2 latach pracy dopiero na dzień przed zakończeniem umowy przedstawiono mi nowe warunki zatrudnienia, które nie były dla mnie możliwe do zaakceptowania. To udowodniło mi, jak bardzo lekceważące jest podejście szefostwa do pracownika. Pomimo tego, że ja chciałam rozmawiać na ten temat miesiąc wcześniej, szef był w szoku i miał do mnie żal, że "zostawiam ich na lodzie" nie decydując się zawrzeć jakże krzywdzącej dla mnie umowy.
Wydaje mi się, że w tej firmie nie bez powodu zatrudnia się młode osoby i kobiety - zapewne takie są bardziej ugodowe i nie walczą o siebie, a takie cechy wpasowują się w politykę firmy Omnifin: "Byle robić dużo za małe wynagrodzenie i siedzieć cicho, gdy coś się nie podoba."
Smutne jest to, że zaczynając pracę w nowym miejscu na start dostałam duże lepsze warunki pracy, niż mogłam tego kiedykolwiek oczekiwać w Omnifin po ponad dwóch latach pracy.