No dobrze, czas się wypowiedzieć i to nawet nie anonimowo :) . W firmie pracowałam 8 lat. Sama się zastanawiałam później jakim cudem udało mi się tyle czasu tam wytrzymać. Początkowo miałam szansę trochę się nauczyć, ale później to była kwestia tylko mojego samozaparcia i spływającej kasy z klientów, których pozyskałam. Cyrk to mało powiedziane! Mental z lat 90. Na wyjeździe targowym, 7 osób mieszkało przez kilka dni w mieszkaniu z jedną łazienką. Średnio profesjonalne, kiedy oglądasz swojego przełożonego w piżamie. Oczy zarządu są szeroko zamknięte. Manipulacja przez niekompetentnego dyrektora handlowego godna Machiavellego. Byłam świadkiem na prawdę wielu łez, ale za każdym razem jest to tłumaczone "emocjonalnością" kobiet. Mściwe zagrywki, podcinanie skrzydeł pracownikom, za każdym razem kiedy czyiś pomysł lub opinia nie była zgodna ze "strategią", która nie zmienia się od lat i która jest kursem na górę lodową. Seksistowskie uwagi i przekraczanie granic względem kobiet, na porządku dziennym. Wszystko pod płaszczykiem chrześcijaństwa i niezakładania złej woli i intencji. Szkoda bo Prezes wydawał się wykształconą, twardo stąpającą po ziemi osobą, a sam produkt jest świetny. Ale brak zauważenia potencjałów pracowników a stawianie na niekompetencję i zaścianek zawsze kończy się tak samo. Firma, w której ludzie czują się źle, nigdy nie będzie firmą za którą jakikolwiek pracownik poczuje się odpowiedzialny. Będzie przystankiem na przeczekanie przed czymś lepszym, w co warto włożyć swoje zaangażowanie, potencjał i pracę. Swoją opinię piszę, bo mimo, że jestem już poza organizacją, doszły mnie informacje o kolejnych sytuacjach, które nie mieszczą się w granicach zdrowej atmosfery pracy. Choćbym chciała wspomnieć o czymś pozytywnym, mobbing w białych rękawiczkach przykrywa wszystko.