Miałam tą - jakże bardzo niemiłą - okazję brać udział w rozmowie rekrutacyjnej na stanowisko Młodszego Specjalisty Działu Marketingu i Analiz w tejże firmie.
Zaczęło się dość nietypowo - pani w Sekretariacie poprosiła o zdeponowanie telefonu komórkowego, tłumacząc, że takie są u nich zasady. Pomyślałam sobie ok - chociaż nigdy się z taką procedurą nie spotkałam. Dalej - na rozmowę dotarłam ok 15 minut za wcześnie, więc okazało się, że już jeden Kandydat był u Pani Dyrektor w gabinecie, a ja razem z Kandydatem nr 2 czekałam na swoją kolej. Okazało się, że osoby były zapisywane z 10 minutowymi odstępami... Nigdy wcześniej nie spotkałam się z tym, że widziałam swoją "konkurencję" oraz, że rozmowy były planowane na tak krótki czas (!) Nie chciałam się jednak tymi przesłankami braku profesjonalizmu zniechęcać (zależało mi na pracy), a także oburzeniem Kandydata nr 1, który po rozmowie skarżył się, że trwała ona tylko 1 minutę ;)
Gdy nadeszła moja kolej - tak jak ktoś tutaj wcześniej wspomniał - Pani Dyrektor przywitała mnie pewnym uściskiem dłoni i na tym profesjonalizm całej rekrutacji się zakończył. Oznajmiła na początku, że dzisiejsze rozmowy są dosyć krótkie (a jak widać, chyba nie tylko dziś xD). Usłyszałam w zasadzie tylko 2 pytania, po czym zostałam prawie wyrzucona z gabinetu. 1 pytanie brzmiało: "Czemu nie pracuje już Pani w poprzedniej firmie?", drugie pytanie: "Czy ćwiczę emisję głosu?". Jakim zaskoczeniem było dla mnie słyszeć drugie pytanie na rekrutacji na stanowisko Młodszego Specjalisty Działu Marketingu i Analiz, nie słysząc nawet wyjaśnienia skąd takie pytanie. Oczywiście z moich ust padła odpowiedź "nie" (co też można było wyczytać z mojego CV – chociażby dlatego, że nie mam wykształcenia aktorskiego czy muzycznego), po czym zapytałam się uprzejmie czy to pytanie wychodzi stąd, że praca będzie wiązała się w dużej mierze z wykonywaniem telefonów? Usłyszałam od pani Dyrektor niemiłe i aroganckie "nie" po czym wyprosiła mnie z gabinetu.
Od Pań w Sekretariacie próbowałam uzyskać odpowiedź o co chodzi z tą emisją głosu i czy moje podejrzenia co do części obowiązków związanych z rozmowami telefonicznymi są słuszne – Pani z Sekretariatu potwierdziła moją tezę. Pytanie – czemu Pani Dyrektor była taka nie miła i już nie miała czasu, aby odpowiedzieć na moje pytanie kulturalnie? Druga Pani z Sekretariatu nawet nie była mi w stanie odpowiedzieć, kiedy mogę spodziewać się odpowiedzi co do wyniku rozmowy i czy w ogóle… (a Kandydatowi nr 2 od razu po rozmowie powiedziała, że może spodziewać się odpowiedzi, notabene ten Kandydat był może aż niecałe 10 min i wyszedł z „bananem na twarzy”). Pytanie – czy był już znany finał tych rozmów jeszcze przed ich rozpoczęciem, a może Pani Dyrektor obawiała się swojej pozycji?
To jak BARDZO jestem ZAŻENOWANA tą rozmową i brakiem profesjonalizmu nawet ciężko mi ująć. W swoim życiu byłam już na wielu rozmowach rekrutacyjnych, ale z takim BRAKIEM KULTURY i PROFESJONALIZMU jeszcze się nie spotkałam. A ponoć firma określa pracę u nich jako „pracę w stabilnej instytucji, w zespole o wysokiej kulturze organizacyjnej”. A od kandydatów oczekuje się „wysokiej kultury osobistej i kultury słowa”. Cytaty zaczerpnięte z aktualnej oferty.
Rada dla Pani Dyrektor – dość powszechnym zjawiskiem przez profesjonalnych rekruterów jest stosowanie tzw „telefonicznej rozmowy” co ma na celu wstępną weryfikację kandydatów – radziłabym Pani to samo zastosować. Niestety Pani Dyrektor jeszcze wiele musi się nauczyć, której życzę, aby ktoś kiedyś tak samo ją potraktował, jak ona traktuje kandydatów.
Poziom rozmowy: żenujący