Firma szukała pracownika wykładania towaru – oferta była dla studentów i uczniów. Płacili od 30 do 31 zł brutto za godzinę, była umowa zlecenie i elastyczne godziny. Trzeba było odbierać towar, dbać o porządek i mieć legitymację.
Czy rzeczywiście dało się pogodzić tę pracę z nauką? Jak wyglądało podejście kierownictwa i czy dużo było do dźwigania?