Widzę, że owa firma często ogłasza się i intensywnie szuka pracowników na różne stanowiska. Dlatego chciałbym wyrazić swoją opinię i przestrzec osoby, które są zainteresowane pracą, że nawet szkoda tracić czasu na rozmowę kwalifikacyjną. Chyba, że ktoś ma czas i ochotę zobaczyć dwóch pozerów. Tak, ponieważ ci panowie kreują się na profesjonalistów, co sugeruje treść ogłoszeń, oraz ich strona internetowa. Aczkolwiek zderzenie z rzeczywistością jest bolesne. Piękne biuro, które widzimy na stronie internetowej. To w rzeczywistości stare mieszkanie, w którym, w pokoju dziennym ktoś wstawił dwa nowe biurka, wśród starych zniszczonych mebli. Dodatkowo to mieszkanie nawet nie jest mieszkaniem, bo jest to przerobiona piwnica na lokal mieszkalny w starym domu. Panowie ze zdjecia w garniturach, analogiczne jak z biurem - zupełna odwrotność. Jeden ze wspówłaścicieli na umówionej rozmowie kwalifikacyjnej, przyszedł ubrany jakbym zastał go w niedzielę w domu. Co zresztą sugeruje, że panowie w tej biuro-piwnicy mieszkają. Co może również potwierdzać rozbieżność między adresem pod którym zarejestrowana jest spółka, czyli okolice Leszna, a siedzibą firmy, czyli Poznań ul.Saperska 53. W każdym razie ja w takim outficie nie wyszedłbym z domu śmieci wynieść. A co dopiero pokazać się w biurze, ubrany w zwykłe krótkie spodnie, słabej jakości t-shirt i znoszone gumowe klapki, a w dodatku w starych skarpetkach. Tak więc, żeby nie wypaść lepiej, a wręcz majętnej od potencjalnego pracodawcy, szkoda na tę pseudo rozmowę kwalifikacyjną ubrać cokolwiek stosownego. Tym bardziej, że panowie zapraszają do skorzystania ze starej i brudnej sofy, na której, aż strach usiąść w eleganckim ubraniu. Jeśli chodzi o stronę merytoryczną spotkania, to dostałem jakąś kartkę A4 z zawartymi kilkoma zagadnieniami. Miałem zapoznać się z ich treścią i odpowiedzieć, które zagadnienia są mi znane. Późnej otrzymałem jedno pytanie, jakbym zachował się w konkretnej sytuacji. Proponowane zarobki adekwatne do całej reszty, nie tej z pięknych zdjęć, ale tej rzeczywistej. Na koniec oczywiście i na szczęście żadnej informacji zwrotnej, czy panowie pozerzy są zainteresowani, lub nie moją kandydaturą. Pozostał tylko niesmak i zażenowanie, że dałem się nabrać na tę grę pozorów.