Domet na drążniu to nic innego jak stara wielka stodoła z piecami do przetopu aluminium z czasów drugiej wojny światowej i maszynami ciśnieniowymi 100 letnimi. Praca tam jest brudna i ciężka, dodatkowo niebezpieczna gdyż tam przepisy BHP pozostawia się przed bramą. Wózki widłowe ledwo działają a pojemniki na odpady tak zwane zgary odpinaja się podczas jazdy. Stołówka na piętrze duża ale nic na niej nie ma prócz stołów i krzeseł, szatnie też brudne i rozpadające się.
Na plus ludzie co tam pracują, życzliwi i pomocni , nie są to asy z dużą wiedzą ale za to nie spiskują i nie obgadują za plecami tylko mówią wprost. Panie z biura też mogą być , ujdą.
Najciężej jak ciężarówkę ręcznie rozladowujesz z działu sortowni.. najlepiej mają chłopaki z ciśnieniowki , ale hałas i brud oraz pryskające aluminium niczym przyjemnym nie jest, no i chłopak który tam pracował 'ogon" to stracił tam oko