To jest młode pokolenie architektów wykształconych w Politechnice Śląskiej Wydz. Architektury w Gliwicach. Pani Architekt miała tatę w niniejszej uczelni wyższej, a Pan Architekt tatę architekta prowadzącego działalność gospodarczą w zakresie usług architektonicznych i nadzoru budowlanego.
Czasy się zmieniły. Kiedyś architektów nie było wiele i już szkoła budowlańców w tym była by cenzurka ,,elity" żyła w świadomości społeczeństwa; w praktyce różnie z tym bywało, ale fakt - lepiej wtedy uczono i moim zdaniem, czego byśmy nie mówili o czasach naszej młodości, szkolnictwo wyższe trzymało fason.
Im dłużej żyje tym bardziej się dziwię. Najpierw zdegenerowały się uczelnie, które były w stanie przyjąć każdego na studia, co nie budzi moich zastrzeżeń natury etycznej; problem tkwi nie w przedmiocie oczywiście - wprost, dziwnym trafem tę uczelnię zaczęli kończyć ludzie ,,odpowiedniejsi" niż odpowiedni.
No i to, co nam zapewniły uczelnie teraz możemy podziwiać. W połączeniu z gburowatością przeciętnego inwestora rodem z Bliskiego Zachodu, z dodatkiem reżymowej anarchii urzędniczej mamy koktajl, po którym zostanie nam solidne owrzodzenie. I niesmak.
Młodzi państwo uprawiają tą swoją architekturę, ale faktem jest że niebawem to rzemiosło nie będzie miało większego sensu.
Pragnę pochwalić zapał i osiągnięcia - dyplomy ukończenia studiów, własny dom z ogródkiem i pieskiem biegającym dookoła, dwójka synów. Życzę większego powodzenia w nowej, mam nadzieję lepszej drodze życiowej.