Hej.
Chciałem opisać i przestrzec zielonogórzan przed agresywnym taksówkarzem z Czerwonych kogutów poruszającym się beżowym Volkswagenem. Jeśli sprawa jest znana i być może policja się tym by zajęła to przekażę zdjęcia wraz z numerami rejestracyjnymi.
Do rzeczy. Dziś poczułem się jak 20 lat temu, gdy na taksówkarzy mówiono "złotówy". Skąpi naciągacze i bardzo często niemili. Dziś o 17 na ulicy Wyszyńskiego "spotkałem" się z takim stereotypem w żywej skórze. Jechałem z dowozem jedzenia dla klienta na Wyszyńskiego w osiedlu na jednokierunkowej ulicy. Stoi "złotówiarz" blokując całą drogę, jak na zdjęciu. Czekam minutę jedną, zaczyna się druga to lekko trąbnąłem, kierowca nic. Po drugiej minucie trabnąłem już nieco dłużej no bo bez przesady...
I z jednej strony częściowo biję się w pierś. Bo taksówkarz w końcu wysiadł, a z tyłu wysiadła schorowana babcinka. I wydaje mi się, że w tym momencie już czysto ze złośliwości babcinkę podprowadził pod blok. Snuję taką tezę zwłaszcza przez to, co wydarzyło się później. Gdyby to zdarzenie skończyło się własnie na tym, że taksówkarz wsiada i odjeżdża przestając blokować niewymijalną drogę to bym tego wszystkiego tu dziś nie opisywał.
Złotóweczka spod tego bloku po odprowadzeniu staruszki idzie do mojego samochodu ślimaczym tempem, jakby celowo zamierzał wydłużyć moje oczekiwanie i prawdopodobnie innych kierowców którzy stali za mną.
Zaczyna się rozmowa (nie żartuję, przysięgam): "czego na mnie trąbisz?".
"trąbię bo pan blokuje przejazd już od dobrych kilku minut, a ja się spieszę, żeby dowieźć klientowi ciepłe jedzenie".
"Gówno mnie to obchodzi. Natrąbiłeś na mnie, zestresowałem się, zaczynam się jąkać i będziesz musiał tak jeszcze stać za to".
"Jak pan nie utoruje przejazdu to wezmę służby".
"A ty wiesz że trąbić nie wolno?"
I dalej szczerze nie pamiętam. Apka dowozowa pokazała komunikat, że "klienci doceniają dostawy na czas bla bla bla" (czytaj, jak zaraz tego nie dowieziesz to zablokujemy ci konto na platformie i obciążymy cię za niedowiezienie jedzenia).
Lekko podirytowany zaczepkami powiedziałem, że jak pan nie utoruje przejazdu to wezwę służby. Typ nagle się lekko nachylił i napluł mi na szybę i częściowo na kurtkę.
Kurtyna?
Jeszcze nie.
Nie ukrywam, zdenerwowałem się. Kto na co dzień na was pluje? I to nie z waszej winy? Po opluciu mnie odwrócił się i slimaczym tempem poruszył do złotówkowozu. Za oplucie mnie w nerwach mu powiedziałem (wiem że niepotrzebnie) "wyp* (usunięte przez administratora)
Złotówiarz łysy, ubrany cały na czarno, wysoki, ale powolny odwrócił się znowu i z agresją idzie do mojego samochodu jakby chciał nie wiem, kopnąć w reflektor? A może kopnąć mnie? Miałem już w aplikacji uruchomioną "napadówkę", bo mi przeczucie jakoś podpowiedziało. Wystarczyło przesunąć palcem po ekranie aby wezwać służby. Popatrzyłem agrosorowi w oczy i palcem przesunąłem wezwanie o pomoc.
Czaicie że typ jak to zobaczył to zwrot o 180 stopni i niemal pędem poleciał do swojego Volkswagena i niemal z piskiem opon odjechał?
Tę sytuację w mailu opisałem Czerwonym Kogutom. Bo jak na zdjęciu znak Taxi mi się rozmazał. Potwierdzili mi w mailu, że kierowca z tą rejestracją należy do tej taksówkarskiej korporacji. Po opieaniu im tej sytuacji nie odnieśli się w żaden sposób do całego zajścia. Dlatego opisuję to tu, bo uważam, że zostało tu przekroczonych wiele norm społecznych, a nawet chwilowo poczułem się zagrożony.
Czerwone Koguty nie odniosły się do zajścia, a szczerze przed erą Boltów miałem ich za najlepszą korpo taksówkarską.