Do dr Wenerskiego trafiłam z polecenia, planowałam ciążę. Dr stwierdził u mnie nieprawidłową pracę jajników, przez co zajście w ciążę nie było łatwym wyzwaniem. Po serii badań, które lekarz zlecił, rozpoczęliśmy leczenie. Moim zdaniem było ono bardzo zachowawcze, ale wtedy jeszcze o tym nie wiedziałam. Chodziłam do dr na regularne wizyty, żeby ocenić, czy zaproponowane przez niego lekarstwa wywołują pożądane efekty. Niestety efektów nie było. Po dwóch miesiącach dr stwierdził, że kurację należy przerwać i wrócić do niej za kilka miesięcy, a jeśli kolejne dwa cykle nie przyniosą rezultatu, radzi zgłosić się do poradni leczenia bezpłodności. Wyszłam z gabinetu ze łzami w oczach. Postanowiłam poszukać innego specjalisty, po dwóch miesiącach nowej kuracji jestem w ciąży. Nowy lekarz zaproponował zupełnie coś innego, zalecił także ocenę owulacji w swoim gabinecie, o czym dr Wenerski nie wspomniał ani razu.
Przychodząc do dr Wenerskiego i czekając na korytarzu na swoją kolei, byłam chyba jedyną "nieciężarną" pacjentką Pana dr. Być może dr Wenerski nie specjalizuje się w leczeniu niepłodności, jeśli tak jest, powinien od razu odesłać mnie do innego specjalisty. Dla pacjentek jest miły, słucha, ale niestety nie w każdym przypadku jest w stanie pomóc.