Drogeria Jasmin - Dworzec Centralny w Warszawie
Po pierwsze brak prawdziwie legalnej umowy. Pracownicy są zatrudniani na pół 1/2 etatu bądź mniej a w rzeczywistości pracują na cały etat.
Obowiązki sprzedawcy/kasjera w tej drogerii są przeróżne:
nie tylko stanie na kasie czy dbanie o wygląd i porządek w drogerii,
ale również robienie za ochroniarza i kontrolowanie każdego potencjalnego złodzieja i narkomana, w razie problemów trzeba dzwonić na pobliski komisariat policji, a tych problemów jest niestety codziennie bardzo wiele. Za braki na sklepie płaci się często z własnej kieszeni
Poza tym trzeba przyjmować dostawę gazet i zwracać je w często ogromnych jak na drogerię ilościach co wiąże się z dużym czasem poświęconym zadaniu, przez co nie można chociażby pomóc klientom i trzeba ich zostawiać samym sobie. Rozkładanie cenek, robienie cenek, "fejsowanie", rozkładanie towaru.
A to wszystko w niezbyt przyjaznej atmosferze żeby nie powiedzieć czasami wisielczej.