Jestem oburzona zachowaniem pracownicy urzędu, z jakim miałam do czynienia 30 stycznia około godziny 9:30 podczas rozmowy telefonicznej. Zadzwoniłam z prostym pytaniem dotyczącym uzyskania zaświadczenia o stałym pobycie. Zamiast rzetelnej pomocy usłyszałam, że pani „nie wie, o co mi chodzi”, co już na wstępie było nieprofesjonalne i lekceważące.
Po chwili sama ustaliłam, że chodzi o dokument o nazwie „zaświadczenie o zameldowaniu na pobyt stały”. Zamiast normalnie wyjaśnić różnicę lub potwierdzić właściwą nazwę, pracownica wyśmiała mnie, sugerując, że „nie wiem, o co pytam”. Takie zachowanie wobec interesanta jest absolutnie niedopuszczalne.
Kolejne pytanie – czy zaświadczenie wydawane jest od ręki – spotkało się z opryskliwą, niegrzeczną odpowiedzią: „zazwyczaj tak”. Gdy dopytałam, w jakich sytuacjach dokument nie jest wydawany od ręki, usłyszałam lodowate: „jak będzie duża kolejka, to nie wydamy”. Bez wyjaśnień, bez kultury, bez cienia uprzejmości.
Cała rozmowa przebiegała w atmosferze arogancji, chamstwa i kompletnego braku szacunku. Ta pani sprawiała wrażenie, jakby udzielenie informacji było dla niej karą, a nie obowiązkiem wynikającym z pracy w urzędzie publicznym. Jeśli ktoś nie potrafi rozmawiać z ludźmi w sposób kulturalny i pomocny, nie powinien pracować na stanowisku obsługi interesanta.