Najgorszy urlop na jakim byłam. Domki rozpadające się, nawet te najdroższe mają mnóstwo mankamentów, min materace z tak cienkiej gąbki, że czuć każdy szczebelek pod materacem. Woda w kranach i prysznicach leje się tak powoli, że kąpiel grozi nerwicą, a włosów umyć nie sposób. Sąsiadom ciągle ciekła woda spod brodzika i zalewała pokój! pomost ma spróchniałe deski, wystające gwoździe. Woda w jeziorze tak przeraźliwie brudna i zielona, że nie chce się wchodzić (sąsiednie jeziora czyściutkie). Trampolina dla dzieci niezabezpieczona od spodu, dzieci wpadały nogami w dziury. Ale szczytem wszystkiego były korty tenisowe - ziemne, na których rosła trawa, pełne dziur, siatka obniżona bez naciągów, a linie wystające i plastikowe! synowie trenują tenis zawodowo, chcieli pograć na urlopie - nie byli w stanie. Przyjaciele mieszkali w domku brda plus, takiego brudu wieloletniego nigdy nie widzieli. Z wersalki wystawały sprężyny, a okna na dole się nie otwierały! my byliśmy zszokowani, nigdy tam nie wrócimy i wszystkim odradzam. Wokół jest mnóstwo fajnych obiektów, do których jeździliśmy kąpać się i wypoczywać. Smutne.