Łukasz05.02.2023 16:20
Kandydat
jakieś 6 lat temu odbyłem spotkanie rekrutacyjne z 3 Panami z tej firmy (właściciel, wspólnik i manager sprzedaży). Do końca życia będę wspominał tych januszy biznesu, to spotkanie jest moją anegdotką opowiadaną przy każdej możliwej okazji. Chciałem sprawdzić czy ten twór jeszcze istnieje i dotarłem tutaj, więc podzielę się z Wami tym moim zacnym wspomnieniem.
Istniał kiedyś taki portal gumtree, na którym Panowie umieścili ogłoszenie o pracę na stanowisko przedstawiciela handlowego. Wysłałem cv i zostałem zaproszony na rozmowę. Gdzie się odbyła rozmowa rekrutacyjna? W restauracji, która dzisiaj nazywa się La Forchetta. Dzisiaj zapaliłaby mi się pierwsza lampka, ale wtedy... Przyjeżdżam na miejsce taksówką, żeby się nie spóźnić, wchodzę do restauracji, pytam Panią na barze o rekrutację - ona nic nie wie, ale mówi, że tam przy stoliku jacyś panowie rozmawiają (stolik w rogu sali). Podchodzę i pytam czy dobrze trafiłem - proszą żebym zaczekał przy barze - lol, tam już ktoś czekał na rozmowę, ale zrezygnował jak zobaczył ten (usunięte przez administratora). Przyszła moja kolej przy stoliku trzech Panów (usunięte przez administratora), że hoho. 2 z nich to starsi Panowie w garniturach, natomiast trzeci manager w koszulce sportowej :) Tutaj powinna mi się zapalić druga lampka. Zapytali mnie czy przyjechałem swoim samochodem. Odpowiedziałem, że taksówką - na co zapytali ile zapłaciłem i po podaniu kwoty zaczęli przeżywać, że się wykosztowałem - tu powinna się zapalić trzecia lampka.
I teraz istotne fakty ze spotkania:
- na pytanie o oczekiwania finansowe powiedziałem wtedy, że zarabiam 3k, więc chciałbym po zmianie zarabiać 4k z prowizjami, na co Panowie zaczęli się śmiać ,,to pewnie za rok będzie chciał 5k zarabiać'' - na co ja pomyślałem ,,chyba to normalne u handlowca, że powinien mieć ambicje na wyższe zarobki''
- 3 dni pracy w krk w terenie, a 2 dni w biurze w Rabce
- służbowy samochód Fiat Panda
- zapytano mnie czy byłby problem, żebym mając pracę w biurze nie wracał do Krk tylko został w Rabce (pomyślałem: no pewnie hostel dla robotników tańszy niż spali Panda w obie strony...)
- zapytano mnie czy gdybym wracał z Rabki do Krk to czy mógłbym zabrać towar dla kilku klientów (sztos: malarz tynkarz akrobata)
- warunki finansowe: podstawa 1800, wtedy najniższa krajowa i prowizje od obrotu, przy czym Panowie uczciwie mnie poinformowali, że przez pierwszy rok to może 2500 zarobię z prowizjami nie więcej
- lojalka na zakaz konkurencji po zakończeniu współpracy, nie pamiętam na ile lat i jaka kwota
Podsumowanie:
Janusze biznesu zorganizowali rekrutację, nie wynajęli nawet jakiejkolwiek salki w krk tylko wykorzystali stolik w restauracji zamawiając wodę. Zrobili sobie casting, bo kandydacie oczekiwali przy barze. Ich warunki to najniższa krajowa, lojalka i zapieprzaj fiatem pandą. Jak jest towar do rozwiezienia to rozwóź towar po Krakowie, ale w międzyczasie sprzedawaj. A jak nie ma nic do rozwiezienia to siedź w jakiejś Rabce na (usunięte przez administratora) co będziesz wachę palił. Pamiętam, że nawet na tamte czasy jak opowiadałem komukolwiek warunki, które mi zaproponowali to ludzie płakali ze śmiechu. Głęboki PRL.