Jestem osobą autystyczną, mam 26 lat. Kiedy byłem uczniem społecznego liceum, na lekcjach języka polskiego słyszałem ze strony mojej wychowawczyni Pani Bożeny Dąbrowskiej, że jestem bezczelny dlatego, że nie patrzę się w oczy. Wielokrotnie byłem przez nią określany jako wygłaskany, rozpieszczony, leniwy, nierozumny. Nauczycielka często rozmawiała na mój temat z klasą w trzeciej osobie, nastawiając na mnie innych uczniów i zachęcając ich do dokuczania mi doprowadzając tym sposobem do tego, że bardzo zamknąłem się w sobie i byłem odizolowany od rówieśników, mówiła mi żebym poszedł do przedszkola, pisała moje błędne odpowiedzi na tablicy, waliła pięściami w biurko i krzyczała na mnie. Pani Bożena wielokrotnie mówiła mi, że nie zdam matury, że współczuje mojej mamie, wypowiadam się jak prostak, że wywalą mnie ze szkoły i nie nadaję się do pracy fizycznej. Mimo to ze wszystkich matur, które zdawałem uzyskałem dobre wyniki. Uważam, że gdyby nie mój stan psychiczny do którego doprowadziły mnie państwa metody edukacji zdałbym matury znacznie lepiej. Wyżej wymieniona nauczycielka słynęła z tego, że w każdej klasie znajdowała ofiarę, nad którą się znęcała. Na cel wybierała zwykle osoby z rozbitych rodzin, zamknięte w sobie, samotne. Kiedy powiedziałem o sytuacjach które opisałem wicedyrektorowi, ten stwierdził, że powinienem wziąć się do roboty, a nie siedzieć i użalać się nad sobą, że jest mi w życiu źle. W trzeciej klasie liceum miałem bardzo wyraźne objawy depresji do której doprowadziło mnie poniżanie ze strony nauczyciela i odizolowanie od klasy. Nie byłem w stanie się uczyć, bardzo cierpiałem, mimo to, żaden z nauczycieli mi nie pomógł, zamiast tego doświadczałem poniżania również ze strony innego nauczyciela. Pani Sulewskiej nie tylko nie przeszkadzał fakt, że inni uczniowie mi dokuczają, ale wręcz cieszyła się z tego dlatego, że będąc w depresji nie byłem w stanie uczyć się na tyle, aby spełnić jej oczekiwania. Szkołę społeczną skończyłem z bardzo silną chorobą nerwową i depresją, na studiach otrzymałem skierowanie do szpitala psychiatrycznego i do dzisiaj muszę przyjmować leki psychotropowe. Kiedyś przeczytałem wpis psychologa w internecie, gdzie ten napisał, że obok rankingu szkół elitarnych powinna istnieć statystyka prób samobójczych podejmowanych przez uczniów. Chwalili się państwo tym, że mają Państwo najwyższe wyniki matur w województwie, niech się państwo zastanowią jakim kosztem. Wyniki matur jest znacznie łatwiej poprawić niż zniszczoną psychikę. W państwa szkole dziecko sędziego było traktowane priorytetowo, a dziecko hydraulika jako drugiej kategorii. Promowali państwo chory wyścig szczurów. Udział w wydarzeniach szkolnych był zarezerwowany tylko dla niektórych uczniów. Prowadzili państwo mobbing wobec przeciętnych uczniów, żeby zwiększyć wyniki matur. Do napisania tej opinii zmotywowała mnie wizyta u psychologa, który powiedział mi, że zna dużo absolwentów szkoły społecznej, którzy są zmuszeni do leczenia psychiatrycznego w wyniku doświadczeń, które ich spotkały. Chciałbym dodać że za każdym razem kiedy próbowałem wystawić tę opinię na stronie szkoły na FB byłem blokowany przez administratora. Jeśli moją opinię czytają osoby, które padają ofiarą podobnych nadużyć, chcę wam życzyć tego, żebyście byli odważni. Pamiętajcie, nikt nie ma wam prawa robić krzywdy, Nie dajcie sobie wmówić tego, że jest inaczej. Walczcie, nagrywajcie to co was spotyka na dyktafon, zgłoście sprawę do kuratorium w lublinie, do rzecznika praw dziecka, wszędzie, gdzie możecie. Nie mówiąc o przemocy przyzwalamy na nią i doprowadzamy do tego, że padają jej ofiarą inni ludzie. Acta Non Verba
Wasze opinie