Kandydat15.07.2025 22:40
Kandydat
Pozwolę sobie przybliżyć potencjalnym kandydatom proces rekrutacji - 2 etapy.
Zadzwoniła do mnie Pani z HR. Pytanie o doświadczenie, rozmowa o tym co zawarłem w CV.
Rozmowa trwała ok. 40min. Najpierw jednak musiałem odpowiedzieć na pytania, na które nie wpisująca się zapewne w klucz odpowiedź z automatu wykluczyłaby dalszą rozmowę:
1. Czy GPS w samochodzie jest dla mnie problemem?
2. Czy samochód służbowy będzie mi potrzebny do celów prywatnych?
3. Czy 1x w miesiącu podróż do siedziby firmy nie stanowi dla mnie problemu?
4. Wymagania finansowe.
Zostałem zaproszony na kolejny etap do siedziby firmy.
Najpierw mnie Pani poinformowała, że dadzą mi odpowiedź czy są zainteresowani moją kandydaturą
w następny piątek o godzinie 15(to było pierwsze co mnie zdziwiło), nigdy się z tak dziwnym
terminem nie spotkałem. Otrzymałem sprostowanie, że takie mają procedury. Następnego dnia już jednak Pani z HR do mnie zadzwoniła, że zaprasza mnie do siedziby w przyszłym tygodniu. Zaskoczyła mnie tym. Było jednak dla mnie oczywiste, że są zainteresowani i to kolejny etap. Musiałem jednak dopytywać dlaczego mnie zapraszają, w jakim celu. Otrzymałem informację, że będzie chciał ze mną rozmawiać (usunięte przez administratora). 5,5h podróży autem.
Na spotkaniu pojawiła się Pani z HR znana mi z rozmów telefonicznych oraz (usunięte przez administratora).
Otrzymał głos lecz zalecił rozmowę Pani HR ze mną i...
znowu wałkowanie mojego doświadczenia, te same pytanie HRowe ,co przez tel plus jakieś
z tych ich książeczek, które były oderwane od istoty spotkania. Musieliśmy zrobić show, żeby (usunięte przez administratora)mógł to zobaczyć i usłyszeć. Mam duże doświadczenie i kolejna taka "odpytka" była żenująca.(usunięte przez administratora) a jechałem prawie 500km więc zróbmy to. W międzyczasie pojawiły się "wstawki" (usunięte przez administratora), jakieś dziwne teksty. Pytał się czy jestem kolejnym, któremu zależy tylko na pieniądzach... jak dostałem pytanie to z tych książkowych(pytali o tak nie pasujące do kontekstu rzeczy) i odparłem, że nie spodziewałem się takiego pytania (usunięte przez administratora)rzucił do Pani, drwiąc ze mnie "ooo, nie było tego w internecie, Pan się nie spodziewał, sprawiłaś Panu kłopot". W międzyczasie czerstwe żarty i podbijanie swojego ego - no musiał się pochwalić choć nie wprost, że najlepsze auta to oczywiście tych, którzy tutaj rządzą...i dzielą. Na Jego zaczepki odpowiedziałem zaczepką. Zapytałem, co stało się z poprzednim PH, otrzymałem odpowiedź, że "nie przedłużył umowy", za chwilę, że nie przedłużyli Jemu okresu próbnego. Jak siedziałem po tym zapewne ze znakiem zapytania w oczach (usunięte przez administratora)rzucił, że "nie chciało Mu się pracować". Na koniec dowiedziałem się, że mają najlepsza narzędzia na rynku dla PH!
Skoda Fabia(ale wersja sportowa), ubrania, telefon i laptop. Patrzyłem z zapartym tchem, czegoś takiego jeszcze w życiu nie widziałem. Na koniec (usunięte przez administratora)zapytał mnie czy nadal jestem zainteresowany pracą, nie rozumiem czym to pytanie było.
Podsumowując. Nie dostałem pracy, nie płaczę z tego powodu. HR zadzwoniły do mnie. Podziękowali za udział w rekrutacji i fatygę. Powiedziałem to, co napisałem wyżej, że nie rozumiem takiego przebiegu rekrutacji. Mogli zrobić spotkanie online. Straciłem 11h w podróży(a oni zrobili sobie o 15 spotkanie ze mną i chcieli uwinąć się w 1 h, bo pracowali do 16), kilka stówek na paliwo i dzień wolny w pracy. To jednak dużo powiedziało mi o tej firmie i utwierdziło, że dobrze się stało jak się stało.