Jeśli chodzi o zakwaterowanie w Minehead, to niektóre domki są w opłakanym stanie. Znam przypadek, że osoba weszła i wyszła i już nie wróciła, bo powiedziała, że w slamsach żyć nie będzie. Są też domki w miarę dostatecznym stanie. Ludzie też na swój własny koszt, remontują lub ulepszają zakwaterowanie, by czuć sie dobrze oraz lepeij. Duża część domków jest też wyłączona, bo nie nadaje się na zamieszkanie. Jest jeden blok całkowicie wyremontowany, ale cieżko dostać się tam.
Praca w accomodation, nie należy do łatwych. Jest ciężka. Z roku na rok jest gorzej. Najpierw były 4 domki do zrobienia, potem zwiększyli do 5-ciu, teraz jest chyba 6. Każda wioska ma inny targety do posprzątania, a standardy są różne. W sumie jest siedem wiosek na calym resorcie. Podaję tu przykład jednej konkretnej wioski. Mimo tego, że jest lepsza stawka ma accom oraz warunki kontraktu, to trzeba mieć nie złą kondycję fizyczną oraz psychiczną. Główna manageraka Sheeyl, nie szanuje ludzi. Dla niej ważne są cyfry, targety, a nie ludzie. Nienawidzi emigrantów, ale dobrze wie, że bez Nas, czy Węgrów lub też Rumunów, Angole niedali by rady utrzymać taki standard oraz czystość. Praca stała przez cały rok. Od 35 do 45 godzin na tydzień, w zależności od wioski oraz dostępnych nadgodzin.
Guest Catering. Hmm.. Ben główny szef, który za dużo zbyt dobrego nie robi. Siedzi przed komputerem, ogląda samochody oraz domy, w kompie i pierdzi w stołek.
W sezonie od 40 do 60 godzin na tydzień, a poza sezonem, około 25 godzin. Wszystko tam to pozory, udawanie, sztuczne uśmiechnie się. Kolejny fakt, że targety są najważniejsze, a ludzie na ostatnim końcu.
Retail Catering, mają się trochę lepiej, w porównaniu do Guest Catering-u, bo w większości mają straight shift. GC ma split shift ( rano i południe). Dwa razy musisz przychodzić do roboty. Ale tu też ludzi brakuje do pracy i są braki. Czasem trzeba za dwoch robić. Każda restauracja ma swojego Managera, więc starają się to trzymać w ryzach i dobrze zarządzać. Chociaż zdarzają się czarne owce także, jak Katarina. Nie jest lubiana pośród staffu, za to jak traktuje ludzi.
Bary, 90% załogi to Anglicy. Częste rotacje. Jak dla mnie, to nie polecam pracy na barach, ale każdy zrobi jak uważa i wybierze dział, w którym dobrze będzie się czuł.
Dział utrzymania ośrodka w czystości, praca głównie na nockach. Stawka ta sama, bez dodatku nocnego.
Ratownicy na basenie, widzę że ekipa się w miarę trzyma. Nie ma tam, aż tak dużych rotacji jak w pozostałych departamentach.
Red Coat, czyli osoby zajmujace się rozrywką oraz zabawieniem gości. Pracują tam Anglicy.
Osoby na ośrodku się znają, ale to zamknięte środowisko. Można poznać fajnych ludzi, ale wrogów też można spotkać na drodze.
Nikomu, nie odradzam tej pracy. Trzeba przyjechać i spróbować samemu. Zobaczyć jak jest na miejscu. Na jak długo zostaniesz, to tylko i wyłącznie Twoja decyzja!
Miejscowość i okolice są pięknie. Bardzo spokojnie tam i bezpiecznie.
Firma płaci na czas. Można wybrać urlop wcześniej.
Masz możliwość pracy, za minimalną płacę, przy niskich kosztach zakwaterowania, przez co można zaoszczędzić. Departamentów jest z 10. Możesz pracować, gdzie chcesz.
To tak po krótce, na postawie własnych doświadczeń oraz obserwacji.