Szczerze? Ręce opadają. Na początku obiecuje się cuda, rozwój, możliwości, extra szkolenia, świetną atmosferę i nie wiadomo co jeszcze… Człowiek przychodzi z nastawieniem, że będzie można normalnie pracować, rozwijać się. A potem przychodzi zderzenie z rzeczywistością i okazuje się, że te wszystkie obietnice można sobie włożyć w... A, no tak handlowiec dostaje nowe auto, a pracownikom szkoda dać więcej niż 100 zł podwyżki. Serio, gdzie tu jest logika? Na samochody pieniądze są, ale kiedy trzeba docenić ludzi, którzy codziennie przychodzą do pracy i wykonują swoje obowiązki, nagle zaczyna się liczenie każdej złotówki. Najwyraźniej pracownik ma dawać z siebie wszystko, tłumaczyć się przed klientami, ale firma już niekoniecznie musi dawać coś od siebie. Najlepsze jest to, że kolejni pracownicy się zwalniają, ale chyba nikomu na górze nie zapala się żadna lampka ostrzegawcza. A może po prostu wygodniej udawać, że wszystko jest w porządku? Prezes i HR najwyraźniej żyją w swojej rzeczywistości, w której firma świetnie się rozwija, wszystko idzie zgodnie z planem i w ogóle nie ma powodów do narzekania. Tylko szkoda, że ta wizja tak bardzo rozmija się z tym, co widzą pracownicy. I szczególne brawa dla HR!!! Dział, który teoretycznie powinien dbać o ludzi, ich zadowolenie i warunki pracy, sprawia wrażenie, jakby bardziej zależało mu na utrzymywaniu pięknego obrazu idealnej firmy niż na rozwiązywaniu rzeczywistych problemów. Na początku można usłyszeć mnóstwo obietnic, a później, kiedy człowiek oczekuje czegoś konkretnego, nagle okazuje się, że niewiele da się zrobić. Oczywiście wszystko w imię rozwoju firmy i wielkich planów prezesa!! Najbardziej irytujące jest to, że jak pojawi się najmniejszy problem to pracownik jest najgorszy. Zamiast normalnej rozmowy i próby rozwiązania sytuacji zaczynają się rozmowy motywujące, które z motywacją mają niewiele wspólnego. Przez dłuższy czas odczuwa konsekwencje jednej sytuacji, a do tego dochodzą premie, które według pracowników im się należą, ale ostatecznie są zabierane. Wtedy oczywiście można mówić o odpowiedzialności, wymaganiach i standardach. Tylko dlaczego te standardy nie zawsze działają w obie strony??? Szanowny Panie Prezesie, może zamiast kolejnego auta dla handlowca warto zastanowić się, dlaczego kolejni ludzie odchodzą? A HR może zamiast opowiadać, jak świetnie rozwija się firma, powinien w końcu posłuchać, co mają do powiedzenia pracownicy? Bo trudno uwierzyć, że wszystko jest tak wspaniale, skoro ludzie tracą motywację, czują się niedoceniani i zaczynają rozglądać się za inną pracą. Chodzi o zwykłą sprawiedliwość i szacunek. Firma uważa się za agencję marketingową, w której sama możliwość pracy powinna być już ogromnym wyróżnieniem!! Tylko że ten cały prestiż jakoś dziwnie znika, kiedy przychodzi do wypłaty. Można mieć wielkie ambicje i opowiadać, jaką to wspaniałą firmę się buduje, ale ostatecznie roznosiciele ulotek potrafią mieć znacznie lepsze wynagrodzenie niż osoby pracujące w tej rzekomo wyjątkowej agencji.