Na rozmowie mówią Ci, że będzie max 3-4 rozładunki, a w rzeczywistości okazuje się, że masz 8 rozładunków w Portugalii od góry do dołu i tak sobie jeździsz po sklepach i tu paleta tam paletę zostawiasz. Albo jedziesz Girona Saragossa Madryt i Walencja, gdzie w Walencji ścigają do 13 i stoisz za darmo pod bramą do rana. Na powrocie, mówią ci, że załadunek na 18, zajeżdżasz na firmę, a Hiszpan Ci mówi, że może o 2 załadują, a może jutro. Dojeżdżasz do Polski, a Justynka ci mówi, zostań na granicy, bo nie wiadomo gdzie będzie rozładunek. I tak stoisz prawie 20h zanim ktoś łaskawie da Ci odpowiedź. Kompletny brak szacunku do kierowcy, gdyby płacili dniówkę to myślę, że dużo bardziej przykładaliby się do wykonywanej pracy i lepiej dogrywali ładunki, a takto po prostu śmieją Ci się w twarz. Weekendów nie masz w ogóle, bo przyjeżdżasz po weekendzie i wyjeżdżasz na następny i tak w kółko. Wszystko na konto, wszystko na czas, nie urywają kilometrów także to na plus. Płacą 3000 zł podstawy + 0,35 gr za km. Średnio 9 tys za 3 kolka, ale przy takim planowaniu ładunków, gdzie koło trwa 8-9 dni, to kółko pauza i z powrotem. W tych czasach to śmiech na sali taki sposób płatności no ale cóż przy takiej zabawie w kuriera po ES i PT ciężko byłoby płacić inaczej, żeby za dużo kierowca nie zarobił. Auta i naczepy po girtece, zasyfione i śmierdzące, obowiązkowo przed wpakowaniem 3h sprzątanie.. materace wylezane, sprężyny wbijają się w kręgosłup , zaden komfort, jeszcze w średniej kabinie. Ogólnie robota byłaby okej, gdyby nie to, że płacą z km, niestety ale kompletnie nieuczucie i nieopłacalne jest to względem kierowcy. Można to zupełnie inaczej rozegrać. No ale cóż może kiedyś się to zmieni.