Moja opinia będzie obszerna, ale zachęcam do czytania.Gdyby jeszcze ktoś zastanawiał się nad tą pracą to zdecydowanie odradzam.
Po pierwsze jeśli chodzi o wynagrodzenie zazwyczaj jest minimalne, a dlatego zazwyczaj, że czasami można dostać 50 zł premii, która zresztą i tak może być zabrana. Tak naprawdę do końca nigdy nie wiadomo w jaki sposób przyznawane jest wynagrodzenie i ta śmieszna premia. Oficjalnie dostaje się więcej za wyrobienie ponad normę, która swoją drogą jest kosmiczna i tylko pracownik z kilkuletnim stażem jest w stanie ją wyrobić... i to nie zawsze uczciwie!
Po drugie warunki pracy ze względu na specyfikę branży są ciężkie. Jest bardzo zimno, zwłaszcza zimą- czasami nawet zimniej niż przewiduje regulamin pracy, nie wspominając już o przykrym "zapachu" śledzi i octu.
Po trzecie jak już ktoś wcześniej pisał brak tu jakiejkolwiek stabilności. Umowy zawierane są na kilka miesięcy, w najlepszym wypadku na rok czy dwa (ale to rzadki przywilej dla wybranych). Po upływie tego czasu, jeśli pracownik nadal jest potrzebny, stare umowy są niszczone, a w ich miejsce pojawiają się nowe z niezmienioną początkową datą.
Po czwarte nadgodziny, soboty i niedziele wypłacane są na czarno i oczywiście w kwocie niższej niż przewiduje art. 151.1 Kodeksu pracy.
Po piąte, jeśli chodzi o urlopy, to pracownik musi wręcz prosić się o przyznanie mu dnia wolnego, co nie zawsze spotyka się z pozytywnym odzewem. Pewnie, pracodawca ma prawo odmówić urlopu jeśli jest to uzasadnione szczególnymi potrzebami pracodawcy i jego nieobecność zakłóciłaby tok pracy........ ale!! nie może to być usprawiedliwieniem, gdy pracodawca nie może znaleźć zastępstwa z powodu zbyt małej liczby osób. Braki personalne nie powinny odbijać się na pracownikach, a pracodawca powinien zapewnić w takim wypadku odpowiednią organizację pracy.
Po szóste wiele do życzenia ma również jakość oferowanych produktów. Ze względu na wspomniane już wcześniej normy, pracownicy skupiają się NIE na jakości, lecz na ilości produkowanych wyrobów. Co w efekcie prowadzi do wytwarzania niedbałych i niestarannych produktów. Szczęście w nieszczęściu, że akurat produkty tej firmy trafiają na rynki zagraniczne i w Polsce nie można ich kupić.
Po siódme- ostatnie i najważniejsze- podejście do pracownika. Zamiast motywować, pracowników się zastrasza i nieustannie krzyczy na nich. Nie mówiąc już o ciągłym poganianiu i pilnowaniu żeby zrobić jak najwięcej. Powoli pracownicy sami odchodzą i gdyby nie siła robocza z Ukrainy, zakład wkrótce by upadł.
Dlaczego pracownicy nic z tym nie zrobią i pozwalają na takie traktowanie? Nie wiem. Być może się boja. Wiele z nich to również osoby starsze, którym pozostało niewiele do emerytury. Nic dziwnego, bo ludzie młodzi stamtąd po prostu uciekają. Niektórzy być może uznają, że nie warto.
I tak, z jednej strony mamy pracowników, którym nie zależy na jakości oferowanej pracy, własnej uczciwości czy walce o lepsze warunki ze względu na niskie zarobki. Z drugiej zaś strony pracodawca, któremu w ogóle nie zależy na tym, żeby zadbać o pracownika, docenić go czy zmotywować i zamiast inwestować w zakład i ludzi, nastawiony jest tylko i wyłącznie na zysk i własne korzyści.
Wiem, tak było jest i będzie nie tylko w tym zakładzie, ale w innych. Jednak nie na takich fundamentach buduje się solidną firmę.
Dziękuję tym, którzy dotrwali do końca, w nagrodę żart, niestety bardzo życiowy:
pracownik do szefa:
- Szefie, piękny samochód!
-Cóż mogę powiedzieć. Pracuj ciężko, zostawaj po godzinach, a może w przyszłym roku będę miał jeszcze lepszy! ...