poradnik dla pracownika

Wezwanie do sądu a praca. Czy można po prostu nie przyjść do pracy?

Otrzymanie wezwania do sądu to moment, który potrafi wybić z rytmu. Niezależnie od tego, czy chodzi o sprawę cywilną, karną czy pracowniczą, jedno pytanie pojawia się niemal od razu: co z pracą? Czy muszę brać urlop? Czy grozi mi kara za nieobecność? A jeśli mam ważne spotkanie? Temat może wydawać się niszowy, ale dotyczy każdego, kto może zostać świadkiem, biegłym albo stroną w procesie, czyli, de facto, nas wszystkich.

Źródło zdjęcia: https://pl.123rf.com/photo_89209386_biuro-prawne-statua-sprawiedliwo%C5%9Bci-z-gauls-m%C5%82otek.html

Czy wezwanie do sądu usprawiedliwia nieobecność w pracy?

Zacznijmy od podstaw. Tak, wezwanie do sądu może być podstawą usprawiedliwionej nieobecności w pracy. Pracodawca ma obowiązek zwolnić pracownika od pracy na czas niezbędny do stawienia się na wezwanie sądu. Pracownik powinien poinformować pracodawcę o nieobecności i przedstawić dokument potwierdzający obowiązek osobistego stawiennictwa. Co ważne, wezwanie do sądu nie oznacza konieczności korzystania z urlopu wypoczynkowego ani bezpłatnego. Nieobecność związana ze stawiennictwem w sądzie jest usprawiedliwiona, ale co do zasady pracownik nie zachowuje za ten czas prawa do wynagrodzenia od pracodawcy.

W określonych przypadkach może natomiast otrzymać od sądu rekompensatę utraconego zarobku. Dotyczy to m.in. świadka, któremu przepisy przyznają prawo do zwrotu utraconego zarobku lub dochodu z powodu stawiennictwa na wezwanie sądu. Zakres zwolnienia powinien odpowiadać czasowi niezbędnemu do wykonania obowiązku wskazanego w wezwaniu. Nie oznacza to więc automatycznie usprawiedliwienia całego dnia lub kilku kolejnych dni, jeśli udział w czynności sądowej wymagał krótszej nieobecności.

Kogo dotyczy prawo do zwolnienia – tylko świadków czy także strony?

Wbrew pozorom, zwolnienie z pracy w związku z postępowaniem sądowym nie przysługuje wyłącznie świadkom. Również strona postępowania, czyli osoba, której sprawa dotyczy może skorzystać z usprawiedliwionej nieobecności w pracy, jeśli została wezwana do osobistego stawiennictwa. Podobnie może to dotyczyć m.in. biegłego czy innych osób wezwanych przez sąd. Przepisy przewidują bowiem zwolnienie pracownika od pracy na czas niezbędny do stawienia się na wezwanie sądu. Warto przy tym zaznaczyć, że ustawowe zwolnienie od pracy dotyczy pracowników zatrudnionych na podstawie umowy o pracę. Przepisy regulujące usprawiedliwianie nieobecności w pracy nie rozciągają tego uprawnienia automatycznie na osoby wykonujące pracę na podstawie umów cywilnoprawnych, takich jak umowa zlecenia czy umowa o dzieło. W ich przypadku zasady dotyczące nieobecności mogą wynikać z zawartej umowy oraz przepisów właściwych dla danego stosunku prawnego.

Samo stawiennictwo w sądzie nie oznacza również, że pracownik może samowolnie nie pojawić się w pracy przez cały dzień lub przez kilka dni. Zwolnienie obejmuje czas niezbędny do wykonania obowiązku wynikającego z wezwania. Pracownik powinien poinformować pracodawcę o przyczynie i przewidywanym okresie nieobecności oraz przedstawić dokument potwierdzający wezwanie i stawiennictwo.

Jak udokumentować nieobecność? Co musi otrzymać pracodawca?

Aby nieobecność została uznana za usprawiedliwioną, pracownik musi przedstawić pracodawcy wezwanie do osobistego stawiennictwa w sądzie. Nie wystarczy słowne zapewnienie, że „mam sprawę w sądzie”. Dokument stanowi formalne potwierdzenie, że nieobecność była uzasadniona i niezależna od woli pracownika. Po zakończonej rozprawie warto zadbać o kolejne potwierdzenie. Pracownik może uzyskać zaświadczenie o stawiennictwie, które może być pomocne w rozliczeniu kwestii wynagrodzenia. Taki dokument potwierdza, że pracownik rzeczywiście stawił się w sądzie.

W przypadku przesłuchania online również należy odpowiednio udokumentować obowiązek udziału w czynności sądowej. Brak fizycznego stawiennictwa w budynku sądu nie oznacza bowiem braku obowiązku udziału w rozprawie lub przesłuchaniu.

Wynagrodzenie za czas spędzony w sądzie. Czy pracownik dostaje pełną pensję?

To jedna z najbardziej nieoczywistych kwestii. Owszem, wezwanie do sądu usprawiedliwia nieobecność, ale nie oznacza, że pracownik otrzyma za ten czas wynagrodzenie od swojego pracodawcy. Co do zasady za czas zwolnienia od pracy w związku ze stawiennictwem w sądzie pracownik nie zachowuje prawa do wynagrodzenia. Na podstawie § 16 ust. 2 rozporządzenia Ministra Pracy i Polityki Socjalnej z dnia 15 maja 1996 r. w sprawie sposobu usprawiedliwiania nieobecności w pracy oraz udzielania pracownikom zwolnień od pracy pracodawca wydaje zaświadczenie określające wysokość utraconego wynagrodzenia za czas zwolnienia od pracy.

W praktyce wygląda to tak: pracownik wezwany w charakterze świadka ma prawo wystąpić do sądu z wnioskiem o zwrot utraconego zarobku. Sąd może przyznać rekompensatę na podstawie przeciętnego dziennego zarobku świadka, obliczanego w przypadku pracownika według zasad dotyczących ekwiwalentu za urlop. Taka rekompensata może być niższa niż pełne wynagrodzenie, zwłaszcza jeśli pracownik ma zmienne składniki pensji.

Kiedy pracodawca wypłaca, a kiedy sąd?

W przypadku nieobecności związanej ze stawiennictwem w sądzie pracodawca co do zasady nie wypłaca wynagrodzenia za czas zwolnienia od pracy. Pracownik może natomiast, w zależności od swojej roli w postępowaniu, ubiegać się o zwrot utraconego zarobku oraz innych uzasadnionych kosztów związanych ze stawiennictwem w sądzie.

Jeśli sytuacja dotyczy świadka, zwrot może obejmować utracony zarobek lub dochód oraz koszty podróży, a w uzasadnionych przypadkach także noclegu. Również inne osoby wezwane przez sąd mogą mieć prawo do zwrotu określonych kosztów, na zasadach przewidzianych w przepisach.

Co z poufnością i ochroną danych – czy trzeba zdradzać, czego dotyczy sprawa?

Pojawia się często pytanie: czy pracownik musi ujawniać, w jakiej sprawie został wezwany do sądu? Pracownik powinien przedstawić pracodawcy dokument potwierdzający przyczynę nieobecności, czyli imienne wezwanie pracownika do osobistego stawienia się. Nie oznacza to jednak konieczności przekazywania pracodawcy dodatkowych informacji o szczegółach sprawy.

Ta zasada chroni pracownika także wtedy, gdy sprawa dotyczy bardzo delikatnych tematów: przemocy, mobbingu, rozwodu czy spraw rodzinnych. Pracodawca nie może uzależniać uznania nieobecności od ujawnienia szczegółów postępowania. W razie prób naruszenia tej granicy warto skonsultować sytuację z Państwową Inspekcją Pracy lub prawnikiem.

Co grozi za niestawienie się w sądzie mimo wezwania?

Brak obecności w sądzie po otrzymaniu wezwania to nie jest kwestia, którą można zignorować bez konsekwencji. Osoba wezwana, w zależności od swojej roli w postępowaniu, może mieć obowiązek stawić się w sądzie. Jeśli tego nie zrobi bez usprawiedliwienia, naraża się na konkretne skutki prawne, w tym sankcje finansowe, a w niektórych przypadkach również przymusowe doprowadzenie.

W postępowaniu cywilnym świadek, który bez usprawiedliwienia nie stawi się na wezwanie, może zostać ukarany grzywną, a przy ponownym niestawiennictwie sąd może zarządzić jego przymusowe sprowadzenie. Wysokość grzywny zależy od rodzaju postępowania i podstawy prawnej.

Obowiązki pracodawcy – czy może utrudniać udział w rozprawie?

Pracodawca ma obowiązek umożliwić pracownikowi udział w rozprawie, jeśli ten otrzymał wezwanie wezwanie organu administracji rządowej do osobistego stawiennictwa. Nie może odmówić udzielenia zwolnienia na czas niezbędny do stawienia się w sądzie. Pracownik powinien jednak odpowiednio wcześniej poinformować pracodawcę o przyczynie i przewidywanym okresie nieobecności oraz przedstawić wezwanie. Jeśli mimo wszystko pracodawca kwestionuje prawo pracownika do opuszczenia miejsca pracy, sprawę można skonsultować z Państwową Inspekcją Pracy. Samo utrudnianie skorzystania ze zwolnienia nie oznacza jednak automatycznie mobbingu lub dyskryminacji.

Warto zadbać o formalności: przedłożyć wezwanie, poinformować przełożonego o nieobecności z odpowiednim wyprzedzeniem i, jeśli to możliwe, zadbać o organizację pracy na czas swojej nieobecności.

Oceń artykuł
3.3/5 (6)