Ministerstwo Finansów ogłosiło kluczowe zmiany w podatku od wydobycia miedzi. Zmiany te – zapowiedziane na 2026 rok – mają nie tylko obniżyć ciężary fiskalne, ale i pobudzić inwestycje w sektorze surowcowym. W centrum uwagi znajduje się KGHM, który od lat jest de facto jedynym płatnikiem tego podatku w Polsce.
Mniejsze stawki, większe możliwości
Od 2026 roku przedsiębiorcy zajmujący się wydobyciem miedzi będą rozliczać się według nowych, korzystniejszych zasad. Minister finansów Andrzej Domański ogłosił, że kluczowy współczynnik używany do wyliczania podatku spadnie z 0,85 do 0,71, a w kolejnych dwóch latach jeszcze się obniży – do poziomu 0,64. Dla KGHM, największego gracza na rynku, to wyraźna ulga – ale nie tylko dla niego.
Choć wydaje się, że to zmiany skierowane wyłącznie do jednej spółki, realia branży wydobywczej nie pozostawiają złudzeń – takie dostosowanie może otworzyć drzwi dla nowych inwestycji, które do tej pory były nieopłacalne właśnie z powodu fiskalnego rygoru. W końcu – kto chciałby kopać głębiej, skoro każda tona miedzi oznacza coraz większy podatek?
Inwestycje z ulgą – nowe odliczenia od 2029 roku
To jednak dopiero początek. Od 2029 roku w życie ma wejść mechanizm odliczeń inwestycyjnych, który obejmie również wydatki poniesione od 2026 roku. Ulgi mają dotyczyć maksymalnie 50 proc. kosztów kwalifikowanych, przy czym miesięczne odliczenie nie będzie mogło przekroczyć 40 proc. należnego podatku. Jeżeli jakaś część ulgi nie zostanie wykorzystana w danym roku, przedsiębiorca będzie mógł przenieść ją na kolejne lata.
To jasny sygnał: rząd chce pobudzać inwestycje w sektorze surowcowym, zamiast jedynie ściągać daninę. Czy to oznacza długofalową zmianę podejścia do eksploatacji zasobów naturalnych w Polsce? Być może. A może to tylko pragmatyzm – surowce są modne, ich ceny wysokie, a Europa szuka niezależności surowcowej.
Dlaczego teraz? Tło decyzji i liczby
Podatek od wydobycia miedzi funkcjonuje od 2012 roku i – jak przypomniał resort – jego celem było zwiększenie wpływów do budżetu bez dzielenia się zyskiem z akcjonariuszami poprzez dywidendę. Przez lata przynosił średnio ponad 1,5 miliarda złotych rocznie, a od 2021 roku dochody z tego tytułu wzrosły nawet do 3,6 miliarda. Konstrukcja podatku premiuje jednak ilość – im więcej miedzi, tym większy podatek, co działało zniechęcająco.
Prezes KGHM, Andrzej Szydło, już wcześniej sygnalizował potrzebę zmian. – Ten podatek wymaga co najmniej aktualizacji – mówił w maju. Wreszcie się doczekał. Zresztą, Ministerstwo Finansów także nie kryje nadziei – Domański przewiduje, że dzięki zmianom wydobycie miedzi w Polsce wzrośnie z 400 tys. do 1 mln ton rocznie, a wpływy podatkowe w ciągu dekady wyniosą łącznie 10 miliardów złotych.
Czas pokaże, czy zmiany rzeczywiście przyniosą deklarowane efekty. Ale jedno już teraz jest jasne: państwo przestaje tylko ściągać, zaczyna inwestować – w miedź, w przemysł i, być może, w zaufanie przedsiębiorców.
Źródło: money.pl