brak logo

caritas polska

Caritas

Opinie o caritas polska

2009-04-12 10:36:44
Słowa kojarzące się z caritas polska (np:.solidna, profesjonalna, rozwojowa, stresująca, wyczerpując
Atmosfera i ludzie tam pracujący są ..nie przyjemni. .
Od jakiej stawki można negocjować pensję?
Najbardziej podobało mi się w caritas polska:mozliwosc pomocy starszym bezradnym ludziom
Najbardziej nie podobało mi się w caritas polska:zachlannosc i oszukiwanie ludzi przez pracownikow duchownych
8
nena 2009-10-05 17:09:51
Pracowalam w caritasie i szczerze mowiac zaluje ze tam poszlam do pracy ,przyzwyczailam sie do dzieci pracowalam tam rok ,jest straszne [usunięte przez moderatora] ludzi ,ksiadz czeka tylko na urzad pracy az skieruje mu nowych pracownikow za darmo oczywiscie ,o podpisaniu umowy mozna tylko sobie pomarzyc i traktuja ludzi jak jakis podgatunek daje ocene dostateczna bo dzieci uwielbialam
3
Caritas 2010-06-29 21:09:53
Dyrektor traktuje pracownika jak niższą warstwę społeczeństwa, nie można uzyskać od niego logicznych wypowiedzi. Akcje dla powodzian zakończyły się zbiorem w magazynach Caritasu. Płaca śmieszna, podejście do pracownika jak do zwierzęcia. Pracownicy zatrudniani są na 3 miesiące nastepnię dowiadują się dwa dni przed zakończeniem okresu próbnego że ich umowa nie zostanie przedłużona nie uzyskując żadnych racjonalnych wypowiedzi. Jedna wielka biurokracja liczą sie tylko pieniądze a najgorsze jest to że ruszyć nic nie można bo to pod kościół należy. Więcej informacji z miłą chęcią udzielę na maila [usunięte przez moderatora]. Jestem byłym pracownikiem owej placówki i powiem jedno nigdy więcej!
3
zniesmaczona 2010-07-07 18:27:02
Pracowałam. Nie polecam. Wszyscy, którym się wydaje, że ta instytucja komuś pomaga są w błędzie. Tu się zarabia na dzieciach a nie pomaga.
5
gosc 2010-09-08 22:02:02
tak obserwuje jak kradnie sie w placowce caritasu w rudzie slaskiej jestem gleboko zniesmaczona
5
gość 2010-10-27 21:38:55
dlaczego nie powiadamiacie o tym fakcie prokuratury
AnaLisa 2011-02-06 19:23:10
powiadomienia działają tak: my np PIP, GIODO, Izbę skarbową lub prokuraturę
w/w instytucje powiadamiają czarnych, a ci zmieniają personel.
Korupcja jest wszędzie, a system spowiednictwa działa od wieków niezawodnie
1
widziałem na własne oczy !!!! 2011-02-16 15:38:45
osobiście nigdy nie pracowałem w caritas - wiem czym się zajmują - pomagają biednym ludziom - przynajmniej powinni - osobiście widziałem jak pewne państwo bynajmniej nie mające problemów z gotówką - wręcz przeciwnie byli baaaaaaaaaardzo majętni , nowiutkie samochody , śliczne mieszkania , itp... - zajadali się paczkami z caritasu - nie mam pojęcia skąd oni to wzięli - bogaci jak mało kto a jedzą paczki z caritasu - może ktoś mi to wytłumaczy jak to się dzieje ? może ta rodzinka to pojedynczy przypadek a może nie ?
1
aw 2011-04-18 19:16:15
Witam
W Caritasie pracuje moja mama 10 lat. To co mi opowiada nie mieści sie w głowie. Wyzysk niesamowity. Praca od poniedziałku do piątku - pełny etat. W weekendy zbieranie żywności lub inne cyrki oczywiście jako wolontariat ale pod przymusem (jeśli nie przyjdziesz zwolnienie albo wielkie nieprzyjemności). Są też dyżury nocne, płacone 30zl za NOC!!! podpisywana jest oczywiście umowa na zlecenie :) śmiechu warte ten cały Caritas a godzinowo wychodzi to tak: zmiana od 10-18 od 22 do 6 rano dyżur nocny i od 10-18 kolejny dzień zmiana.
Oczywiście ksiądz dyrektor (dziki takim księżom trące wiarę) (po wypowiedziach innych widać ze jest to sprawa nagminna), traktuje swoich pracowników jak popychadła. Zwalniani sa pracownicy np panie w kuchni czy sprzątające a ich obowiązki przejmują pielęgniarki i terapeutki.
Ten Caritas znajduje sie w małej miejscowości, ojciec dyrektor ;) z pełna świadomością zdaje sobie spraw jak może z tym igrać, bezrobocie niesamowicie duże, żadnych perspektyw na przyszłość dla młodych nie mówiąc juz o starszych osobach.
Może nie mam prawa pisać o tym ale tacy ludzie jak moja mama sa tak zastraszenie, ze kompletnie nie widza rozwiązania w pisaniu takich opinii jak ta.
Mówi sie ze prywatne firmy wykorzystują pracownika, proszę rozpocznijcie prace w Caritas zobaczycie co to [usunięte przez moderatora]
pozdrawiam
3
szkoda mowic 2012-02-22 00:49:24
Caritas - – w chrześcijańskiej teologii miłość do bliźniego a także do samego Boga/. Pracowalam w placowce opiekunczo - wychowawczej. Ciezko nawet o tym mowic. Rece opadaja jak sobie przypomne jak mozna zarabiac pieniadze na biednych dzieciach. W imie Boga, jedyne co zrozumialam i wynioslam dobrego dla siebie to zrozumienie na czym polega na cala wiara katolicka. Na gromadzeniu jak najwiekszej sumy pieniedzy i przelewaniu jej do Watykanu. Bardzo to smutne bo jestem chrzescijanka i wierze w Boga, tylko dlaczego Bog pozwala kosciolowi niszczyc chrzescijanstwo. Mam nadzieje, ze doczekam tego ze wkoncu zamnkna ta zlodziejska firme i nastapia jakies zmiany w kosciele katolickim takie aby ludzie z radoscia szli do Światyni Bozej.
3
oburzona 2012-09-10 13:43:50
caritas Płock -ośrodek dla bezdomnych mężczyzn wyrzuca się z tamtat ludzi niedołeznych z dala od ośrodka pod chmurkę żeby nie mogli wrócić z powrotem i robi to ksiadz katolicki .jak można
1
były pracownik 2013-03-16 18:50:28
Pracowałem w caritas w niepełnym wymiarze czasu pracy, a przymuszany byłem do praktycznie pełnego wymiaru godzin, oczywiście płacone miałem tylko za część. Łudzono mnie podwyżką, a gdy się o nią upomniałem zostałem zwolniony, nie udzielono mi też pełnego urlopu wypoczynkowego, który miałem otrzymać. Dyrektor nie szanuje swoich pracowników tak jak i podopiecznych, na których kręci się biznes. Ponadto w trakcie zatrudnienia zostałem między innymi zaatakowany przez osobę chorą psychicznie. Skutki zdrowotne są do tej pory a świadczeń z tego tytułu zero. Porażka, nie polecam nikomu tam pracować, no chyba że na stanowisku dyrektora.
3
Pani M 2013-03-20 21:46:54
Caritas często angażuję się w pomoc osobom niepełnosprawnym intelektualnie czyli mówiąc konkretnie chorych umysłowo lub chorych psychicznie. Praca w Caritas z takimi osobami to krzyki i nagminny hałas i inne odgłosy wydobywane przez podopiecznych. Oczywiście tak naprawdę to serce aż boli wczuwając się w niektórych podopiecznych i ich prawnych opiekunów.
Natomiast sam Caritas niewiele im pomaga, a bardziej bym powiedziała zarabia na nich ... Podopieczni w Caritas przebywają w ramach warsztatów zajęciowych to ci sprawniejsi, a ci mniej sprawni po prostu leżą na podłodze lub na materacach i na tym sprawa się kończy. Opiekun prawny po odpowiednim czasie odbiera niepełnosprawnego i zajmuje się nim w domu. Bywa też tak, żę nowi pracownicy bardzo się z początku angażują, lecz niestety szybko się wypalają, na skutek bardzo niskich efektów wynikających z ich poświęcenia i na skutek niskich zarobków i nagminnego poddenerwowania wynikającego z odpowiedzialności i hałasów...
Często bywa tak, że rodzice przychodzą po swoich podopiecznych i pytają o nowe obrażenia skąd się one wzięły, że słabo pilnowaliśmy, gdy następował napad autoagresji. To, że my pracownicy mamy też liczne siniaki, to już nikogo nie obchodzi.
Podsumowując uważam, że Caritas sam w sobie idee ma dobre, lecz bardzo źle realizowane. Pod pozorem dobroczynności nakręca się biznes i wykorzystywanie pracowników z niższym zaszeregowaniem oraz tych pracowników niepełnosprawnych. Niepełnosprawnych? Tak są zatrudniania również niepełnosprawni do opieki nak niepełnosprawnymi. Po co? Po to by PFRON refundował koszty płacy, czyli utrzymuje się stale określony procent osób niepełnosprawnych, których się wyrzuca po jakimś czasie, żeby móc korzystać z kolejnych dofinansowań.
Dlaczego akurat często pomaga się osobom niepoczytalnym, lub starszym z zaawansowaną demencją lub inną chorobą pamięci?
Odpowiedz jest prosta i oczywista - osoby tego typu nie poskarżą się gdy zauważą nadużycia, oszustwa czy inne nieprawidłowości. A jeśli się poskarży mały procent tych osób to nikt oczywiście im nie uwierzy.
A czy główny zarząd najwyższe kierownictwo w jakiś sposób sprzyja dobrej pracy z podopiecznymi?
W caritas najważniejszy to jest dyrektor (szanowny Pan [usunięte przez moderatora]), który ma władze praktycznie absolutną w określonej diecezji. Dyrektor z reguły o niczym nie pamięta i nie zajmuje się pracownikami niskich lub średnich zaszeregowań i tym bardziej podopiecznymi, lecz czasami wydaje różne niezrozumiałe nakazy bądź zatrudnia czy zwalnia pracowników. Nie chce tu oceniać i krytykować lecz obiektywnie stwierdzić. Dyrektor przynajmniej w mojej diecezji to osoba zimna, chłodno kalkulująca, nieangażująca się w sprawy niegodne mu i wykorzystująca sumienie pracowników tzw. bogobojnych..........
5
mały katolik 2013-03-26 20:44:21
Takiego bałaganu --jaki panuje w caritas ---archidiecezji Krakowskiej---mieszczacego sie przy ul.Osowsskiego to jeszcze nigdzie nie widzialem ---tam nawet jakas kobiecina --pomyliła sluzbe wobec ludzi ---jako niesienie pomocy innym ---z wlasnym folwarkiem --no ale coz ---sama sie nazre a drugiemu nie pomoze ---lecz mysle ze jak bedzie umierac ---w sposob natoralny oczywiscie wtedy zrozumie co to ---czlowieczenstwo---a najlepiej niech ---zastanowi sie nad slowami ---papieza Franciszka wowczas moze cos jej pomoze lepiej zrozumiec --czynnosci ktore wykonuje --Ciekawi mnie tylko czy kardynal Dziwisz wie jaki tam panuje balagan i czy on temu cos moze zaradzic --chacha
1
ktos 2014-05-11 22:55:02
Caritas dużo pomaga,ma wielu dobrych pracowników i wolontariuszy,ale również kilku,których wylałabym na zbity pysk za złodziejstwo.Ksiądz dyrektor to naprawdę dobry człowiek
1
głodny 2014-05-16 11:26:17
zwróciłem się o chleb na święta tylko i do tej pory nic,a jestem bezrobotny bez prawa do zasiłku,to pomoc caritasu-dla SWOICH ALE NIE TYCH CO NAPRAWDĘ POTRZEBUJĄ
Agnieszka 2014-06-26 18:00:02
Witam, czy może ktoś z Was pracował w Caritasie Archidiecezji Warszawskiej jako rehabilitant ? jak to tam wyglada i jaka=ie wynagrodzenie ? jestem po licencjacie i w trakcie mgr ?
6
cogito ergo sum 2014-07-31 22:13:59
TURNUSY REHABILITACYJNO-WYKOŃCZENIOWE CARITAS Zebrzydowice

Oto jak działają "procedury" DWR Caritas w Zebrzydowicach w przypadku zagrożenia życia kuracjusza, w przypadku udaru mózgu (przypadek mojej mamy), ale również w przypadku złamania ręki przez inną kobietę (wiadomość z SOR):
1. zbagatelizowanie symptomów poważnego osłabienia zdrowia już poprzedniego dnia. Informacja od współlokatorki mamy, samej mamy (zrozumiały jeszcze bełkot) i stanu, w jakim zastałyśmy ją razem z koleżanką następnego dnia (ostatni dzień turnusu) ok. 11. 30:
poważne osłabienie, brak sił, bełkot, leży w ubraniu, zasikana, a przecież wg telefonicznej informacji p. o. kierownika ośrodka: "mama nie chce wstać, zejść na śniadanie i jechać do domu, ale chce do szpitala". Mama jest (bo wierzę, ze wróci do normy, mimo paraliżu i braku mowy) świadomą, inteligentną kobietą i chciała pomocy, ratunku od pań, które nie muszą być "ekspertkami od udarów" i świadczyć całodobowej pomocy (bo taka nie była potrzebna!). Wystarczyło w chwili zagrożenia zdrowia i życia dzwonić po karetkę. To ich obowiązek nie tylko zawodowy, ale i ludzki, a tym bardziej katolicki:)
Tymczasem (patrz: pkt. 2)
2. mama leży bez szklanki wody, jakiejkolwiek pomocy i czeka na mój przyjazd. Dobrze, że to był ostatni dzień turnusu! Nawet kadra kolonijna wie, że w takiej sytuacji najpierw udziela się pomocy medycznej, a dopiero później dzwoni do rodziców. A w Państwa ośrodku są starsi ludzie, pozostawienie w łóżku kogoś, kto nie może wstać, a wcześniej chodził - to zagrożenie np. dla serca.
Poranny telefon do mnie (przed godz. 9. 00) to czysta manipulacja. Miałam jak najszybciej przyjechać i "zabrać paniom" problem z głowy, a dodatkowo być przygotowana, że "trudno ma pani z mamą" (cyt). Czyżby przewidywanie konsekwencji swoich działań, a właściwie ich braku? Nie miałyśmy z koleżanką pojęcia, że zastaniemy efekt wyraźnego zaniedbania, a nawet okrucieństwa lub bezmyślności (próbując panie usprawiedliwiać). Ale usprawiedliwienia... nie ma. Koleżanka pani K. ze zmiany, odpowiedziała nam, na pytanie, dlaczego mama nie ma nawet wody, nie mówiąc o herbacie: "Pani K. jest w ciąży i nie może chodzić tyle razy na I piętro". Wystarczyło pójść raz, ale zachować się uczciwie, konkretnie i po ludzku. W takiej sytuacji wypada wziąć urlop.
3. współlokatorka mamy, informuje nas, zanim p. K. G. wyprowadza ją z pokoju i "ucisza", że pozostaje w pokoju do następnego dnia. Wychodząc, prosi: "Dobrze, już będę cicho. Tylko mnie zostawcie" (cyt.) Mam nadzieję, że w obliczu tragedii mojej mamy (i mojej) nie uda jej się "uciszyć"
4. musiałam prosić p. K., a następnie stanowczo nalegać, by wezwano karetkę. Na szczęście jak powiedziałam księdzu "badającemu procedury": "mam Boga w sercu", choć o nim nie mówię, jak również w myślach i działaniu. Wraz z lekarzami z S. i Opatrzności (ostatnia noc i dzień turnusu) ocaliliśmy mamie życie. Teraz trzeba walczyć o jej zdrowie. Tymczasem ośrodek wyjaśnia "procedury", żadnego kontaktu, pomocy, zadośćuczynienia, odszkodowania.
5. w/w "procedury" zastosowane rano, ostatniego dnia turnusu są niedopuszczalne i nieludzkie. Pan dr D. również powinien wezwać karetkę, a nie zostawiać płatne skierowanie na transport medyczny (ale to chyba tak "pro forma. gdybym się "rzucała"). Na szczęście pomyślałam, że w zastanym stanie nie można mamy przewozić inaczej jak karetką. Nie tylko mamy, każdego człowieka!
6. Państwo powinniście obok wyjaśniania "procedur", pomóc w rehabilitacji mojej mamy, zadośćuczynić, tak, by mogła wrócić do zdrowia na ile jest to możliwe Jestem pewna, że pracownice ośrodka poinformowały księdza, zgodnie z sumieniem, którego nie miały patrząc na cierpienie mojej mamy (czy też innych osób, o ile potwierdzą się informacje z SOR na temat innych zaniedbań ośrodka). Nie jestem "ekspertem od udarów", ale inteligentną, wykształconą, a przede wszystkim ludzką osobą (podobnie moja koleżanka), dlatego... brakuje słów. Wtorkowe "procedury" (do czasu mojego przyjazdu, ok. 11. 30) ośrodka są przerażające, ale i poniedziałkowe zmuszają do refleksji.
Jak można postępować w powyższy sposób? - to typowe pytanie retoryczne, ale będę na nie szukać odpowiedzi. Przez tydzień mama (i ja) walczyłyśmy o życie!
Obecnie, próbuję pomóc jej wyjść z bardzo ciężkiego stanu poudarowego, a jest to trudne i napotyka na przeszkody zbyt poważnego stanu zdrowia (sondowanie, cewnikowanie, paraliż prawostronny, afazja, ale pełnia rozumienia i chęć normalnego życia!!!), terminów, kosztów, braku miejsc, itp, itd. W przeciwieństwie do pań z wtorkowej zmiany w ośrodku, mam serce i ludzkie uczucia!
7. "Pracownice" ośrodka zablokowały mój telefon, sms, który do nich dotarł był z in
2
cogito ergo sum 2014-07-31 22:19:04
TURNUSY REHABILITACYJNO-WYKOŃCZENIOWE CARITAS Zebrzydowice

Oto jak działają "procedury" DWR Caritas w Zebrzydowicach w przypadku zagrożenia życia kuracjusza, w przypadku udaru mózgu (przypadek mojej mamy), ale również w przypadku złamania ręki przez inną kobietę (wiadomość z SOR):
1. zbagatelizowanie symptomów poważnego osłabienia zdrowia już poprzedniego dnia. Informacja od współlokatorki mamy, samej mamy (zrozumiały jeszcze bełkot) i stanu, w jakim zastałyśmy ją razem z koleżanką następnego dnia (ostatni dzień turnusu) ok. 11. 30:
poważne osłabienie, brak sił, bełkot, leży w ubraniu, zasikana, a przecież wg telefonicznej informacji p. o. kierownika ośrodka: "mama nie chce wstać, zejść na śniadanie i jechać do domu, ale chce do szpitala". Mama jest (bo wierzę, ze wróci do normy, mimo paraliżu i braku mowy) świadomą, inteligentną kobietą i chciała pomocy, ratunku od pań, które nie muszą być "ekspertkami od udarów" i świadczyć całodobowej pomocy (bo taka nie była potrzebna!). Wystarczyło w chwili zagrożenia zdrowia i życia dzwonić po karetkę. To ich obowiązek nie tylko zawodowy, ale i ludzki, a tym bardziej katolicki:)
Tymczasem (patrz: pkt. 2)
2. mama leży bez szklanki wody, jakiejkolwiek pomocy i czeka na mój przyjazd. Dobrze, że to był ostatni dzień turnusu! Nawet kadra kolonijna wie, że w takiej sytuacji najpierw udziela się pomocy medycznej, a dopiero później dzwoni do rodziców. A w Państwa ośrodku są starsi ludzie, pozostawienie w łóżku kogoś, kto nie może wstać, a wcześniej chodził - to zagrożenie np. dla serca.
Poranny telefon do mnie (przed godz. 9. 00) to czysta manipulacja. Miałam jak najszybciej przyjechać i "zabrać paniom" problem z głowy, a dodatkowo być przygotowana, że "trudno ma pani z mamą" (cyt). Czyżby przewidywanie konsekwencji swoich działań, a właściwie ich braku? Nie miałyśmy z koleżanką pojęcia, że zastaniemy efekt wyraźnego zaniedbania, a nawet okrucieństwa lub bezmyślności (próbując panie usprawiedliwiać). Ale usprawiedliwienia... nie ma. Koleżanka pani K. ze zmiany, odpowiedziała nam, na pytanie, dlaczego mama nie ma nawet wody, nie mówiąc o herbacie: "Pani K. jest w ciąży i nie może chodzić tyle razy na I piętro". Wystarczyło pójść raz, ale zachować się uczciwie, konkretnie i po ludzku. W takiej sytuacji wypada wziąć urlop.
3. współlokatorka mamy, informuje nas, zanim p. (usunięte przez administratora) wyprowadza ją z pokoju i "ucisza", że pozostaje w pokoju do następnego dnia. Wychodząc, prosi: "Dobrze, już będę cicho. Tylko mnie zostawcie" (cyt.) Mam nadzieję, że w obliczu tragedii mojej mamy (i mojej) nie uda jej się "uciszyć"
4. musiałam prosić p. K., a następnie stanowczo nalegać, by wezwano karetkę. Na szczęście jak powiedziałam księdzu "badającemu procedury": "mam Boga w sercu", choć o nim nie mówię, jak również w myślach i działaniu. Wraz z lekarzami z S. i Opatrzności (ostatnia noc i dzień turnusu) ocaliliśmy mamie życie. Teraz trzeba walczyć o jej zdrowie. Tymczasem ośrodek wyjaśnia "procedury", żadnego kontaktu, pomocy, zadośćuczynienia, odszkodowania.
5. w/w "procedury" zastosowane rano, ostatniego dnia turnusu są niedopuszczalne i nieludzkie. Pan dr (usunięte przez administratora)również powinien wezwać karetkę, a nie zostawiać płatne skierowanie na transport medyczny (ale to chyba tak "pro forma. gdybym się "rzucała"). Na szczęście pomyślałam, że w zastanym stanie nie można mamy przewozić inaczej jak karetką. Nie tylko mamy, każdego człowieka!
6. Państwo powinniście obok wyjaśniania "procedur", pomóc w rehabilitacji mojej mamy, zadośćuczynić, tak, by mogła wrócić do zdrowia na ile jest to możliwe Jestem pewna, że pracownice ośrodka poinformowały księdza, zgodnie z sumieniem, którego nie miały patrząc na cierpienie mojej mamy (czy też innych osób, o ile potwierdzą się informacje z SOR na temat innych zaniedbań ośrodka). Nie jestem "ekspertem od udarów", ale inteligentną, wykształconą, a przede wszystkim ludzką osobą (podobnie moja koleżanka), dlatego... brakuje słów. Wtorkowe "procedury" (do czasu mojego przyjazdu, ok. 11. 30) ośrodka są przerażające, ale i poniedziałkowe zmuszają do refleksji.
Jak można postępować w powyższy sposób? - to typowe pytanie retoryczne, ale będę na nie szukać odpowiedzi. Przez tydzień mama (i ja) walczyłyśmy o życie!
Obecnie, próbuję pomóc jej wyjść z bardzo ciężkiego stanu poudarowego, a jest to trudne i napotyka na przeszkody zbyt poważnego stanu zdrowia (sondowanie, cewnikowanie, paraliż prawostronny, afazja, ale pełnia rozumienia i chęć normalnego życia!!!), terminów, kosztów, braku miejsc, itp, itd. W przeciwieństwie do pań z wtorkowej zmiany w ośrodku, mam serce i ludzkie uczucia!
7. "Pracownice" ośrodka zablokowały mój telefon, sms, który do nich dotarł był z in
1
Pracownik 2014-10-29 16:23:27
Witam jeśli ktokolwiek czyta to wiedzcie że Caritas nie ważne gdzie, wszędzie s [usunięte przez admina słowo niecenzuralne] i wyzyskiwacze.Pracować u nich to gorzej niż w BIEDRONCE,pracownik jest dla nich tania siłą roboczą dla której nic się nie należy nigdy!! Apteki św. BRUNONA w EŁKU i pobliskiech aptekach to żenada, pracownik jest u nich za murzyna szkoda gadać i szkoda ludzi, ciągłe zastraszanie i traktowanie odgórne. Ale ksiądz Dyrektor może sobie pozwolić na różne wybryki i bawić się w dewelopera i inne rzeczy kosztem ludzi.Dużo można było by pisać na ten temat, jednak piszę i przestrzegam jeśli chcecie mieć spokój to omijajcie szerokim łukiem ta wspaniałą pobożną instytucje pod przykrywką!!!! Mam nadzieje że moja rada komuś uratuje nerwy. Pozdrawiam EŁK
1
kinia 2014-11-16 21:47:13
Zastanawiam się jak tam jest naprawdę. Ludzie chwalą się że sporo można zarobić będąc opiekunem ( wychowawcą ) poza zajęciowym ponoć w małej gminie pod Wrocławiem można zarobić 2500 na rękę i to lekko,łatwo pilnując dzieci niepełnosprawne w godzinach popołudniowych od 14-22- to chyba nie jest tam aż tak źle. W tygodniu wolne za pracę w niedzielę a i miesiąc płatnych wakacji też jest. A to że inni wykradają paczki dla biednych to inna sprawa. Wiadomo, że tak po prostu jest. Jak ktoś pracuje przy korytku to i mięsko do domku zaniesie, a i ciasteczka i inne łakocie przeznaczone dla biednych dzieci. Nie pochwalam tego, ale nikt tego nie kontroluje, więc ludzie biorą.Wiadomo są plusy i minusy, ale jaka jest prawda sami powiedzcie , bo chętnie bym się tam zatrudniła.
gesk 2015-02-01 21:37:18
caritas bialystok, ks dyrektor straszy pracownikow zwolnieniem, jezeli nie pojda zebrac z puszka pod kosciul, a kase na wyplaty tym ludziom przeciez daje pefron.
wczesniej ten sam zaklat terapi prowadzila prywatna firm i jej sie oplacalo i nie dzialy sie takie cyrki. ludzi traktuja jak tu ktos napisam jak zwierzeta, a ze wiekszosc z nich to pijaki to nie wspomne.
antykrzysiu 2015-02-04 18:05:08
To co sie dzieje kuchni Caritas w Krakowie przy ulicy Dietla to sprawa dla policji lub prokuratora. Rządzi tam Krzysiu - kucharz, zakonnica siedzi cicho u siebie na górze a Krzysiu dzieli i rządzi pomocą przeznaczoną dla najuboższych;) Mimo, ze zarabia krocie.
lela 2015-03-26 21:35:45
to krzysiek jescze tam pracuje? a ile teraz zarabia oficjalnie bez boków?
ana 2015-07-31 16:05:55
Rozmawiałam dziś z ' podobno, siostrą zakonną tam pracującą. Z takim chamstwem dawno się nie spotkałam. No cóż, miłość do bliźniego. Dobrze by było gdzieś to nagłośnić.
1
ila 2015-07-31 16:23:48
Taka pomoc, jaką niesie ta fundacja niech sobie wsadzą. A to jak traktują swoich podopiecznych najlepiej o nich świadczy. Nie tylko mają ich głęboko gdzieś ale kulturą nie grzeszą. Sama tego doświadczyłam i podpisuję sie pod stwierdzeniem, że jeśli nie musisz mieć z nimi kontaktu omijać szerokim łukiem!!!
1
Goga 2016-03-31 12:34:44
Nie rozumiem tego jak można brać od biednych ludzi za paczkę 5 zł (niby na transport)... A i tak w tej paczce są przeterminowane produkty np.29.03.2016 odebrałam paczkę z caritasu Przeźmierowo koło Poznania z produktami z przed miesiąca. Po co dają nam 6 kartonów sera topionego po terminie. Dziecku zrobię kanapkę serem po terminie i się rozchoruje, to może od razu dadzą na lekarstwa. A gdzie ten cukier,mąka, makaron? To już jest tragedia.
2
xxxx 2016-04-10 10:15:19
Również w Warszawie przy ul. Krakowskie Przedmieście nie jest lepiej. Pani Bożena R. niby pielęgniarka koordynująca nie ma bladego pojęcia o pracy. Zajmuje się tym, czym nie powinna. Nie potrafi zapanować nad pracującym tam personelem. Wprowadza zmiany na niekorzyść personelu w szczególności pielęgniarskiego. Proponuję przyjrzeć się pracy personelu. Oderwana od rzeczywistości. A może WCIĄŻ tam pracuje dzięki znajomościom. Ogólnie nie jest dobrze i placówka wymaga natychmiastowej kontroli dopóki nie jest za późno.
4
K 2016-05-03 22:53:25
Tak czytam te opinie o Caritasie i muszę powiedzieć, że takie stosunki międzyludzkie to nie tylko tu w Caritasie. Coś dzieje się złego z Polakami. Jacy my jesteśmy dla siebie. Ludzie ogarnijmy się. Tak nie może być. Bóg nad podziw jest cierpliwy gdy na to patrzy.
Opiekunka 2016-09-24 21:19:17
Moi drodzy ,po to są opinie aby ostrzec osoby ,ktore nie miały okazji jeszcze jechać do pracy ,a mogły by być przez Caritas zwerbowane do niemiec jako Opiekunka osób starszych Ostrzegam przed miastem Hildesheim tam pracują Polk koordynatorkii,ktore za grosz nie mają szacunku dla nas Więc pozwalają sobie aby nas okraść i ponizyć Pozdrawiam Panią Anię ,która jest w tym dobra co robi jej rzeczywistośc to pasmo samych kłamstw bazując na krzywdzie innych ludzi.
3
ed 2016-09-26 11:20:21
@carlos a czy moglybs mi napisac gdzie takie ogłoszenie od nich widziales? bo ja to regularnie zaglam na gowork i powiem Ci ze nic nie widze takiego ..
C. 2016-11-15 19:26:30
Pracowałam dla diecezjalnej Caritas: oszustwa we wnioskach dotacyjnych, sfałszowane sprawozdania z wykonania zadań powierzonych w ramach dotacji, podwójna księgowość, defraudacja środków publicznych i prywatnych, wysokie koszty własne - tylko ok. 25% pozyskiwanych środków trafiało do potrzebujących, feudalne stosunki, obojętność (a może interes?) biskupa, donosicielstwo i lizusostwo, mobbing, brak kontroli ze strony instytucji państwowych (np. US), bo nikt nie chce "zadzierać" z lokalnym biskupem. Czy zgłosiłam się do odpowiednich instytucji z doniesieniem o nieprawidłowościach? - Nie, bo wiedziałam, że i tak niczego to nie zmieni, więc tylko zwolniłam się, żeby nie zdemoralizować się. Modlę się o nawrócenie biskupów i księży odpowiedzialnych z Caritas.
2
Zostaw swoją opinię o caritas polska - Caritas
test
UWAGA: Pamiętaj, aby Twoja opinia była zgodna z regulaminem i jak najbardziej merytoryczna - zależy nam na tym, by nasi użytkownicy mogli - także dzięki Twojemu wpisowi - dowiedzieć się jak najwięcej o pracy w firmie caritas polska