Poniedziałkowy poranek przyniósł wyraźny sygnał – rynki nie pozostają obojętne wobec politycznych zawirowań. Wynik pierwszej tury wyborów prezydenckich w Polsce przełożył się na osłabienie złotego względem głównych walut, a ekonomiści ostrzegają: to może być dopiero początek korekty.
Wybory odbijają się na rynku walutowym
Wystarczyło kilka godzin po otwarciu tygodnia, by rynek zareagował – i to dość wyraźnie. Około godziny 8.00 złoty stracił 0,56 proc. względem euro, które wyceniano na niemal 4,29 zł. W relacji do dolara amerykańskiego spadek sięgnął 0,25 proc., co oznaczało kurs na poziomie 3,83 zł. Najwięcej złoty stracił jednak względem franka szwajcarskiego – aż 0,63 proc., co przełożyło się na cenę 4,58 zł.
W porównaniu z piątkowym popołudniem, gdy euro kosztowało około 4,27 zł, dolar 3,82 zł, a frank nieco ponad 4,57 zł, zmiany wydają się nieduże. Jednak dla rynku, który przez wiele tygodni funkcjonował w stosunkowo stabilnym paśmie zmienności, to sygnał, że polityka znów zaczyna odgrywać większą rolę niż dane makroekonomiczne. Ekonomiści Santander BP zwracają uwagę, że lokalne napięcia polityczne to niejedyny czynnik mogący wpływać na złotego. Ich zdaniem, dodatkowym obciążeniem dla polskiej waluty może być pogorszenie globalnych nastrojów po piątkowym obniżeniu ratingu USA przez agencję Moody’s.
Co dalej ze złotym? Kluczowe będą dane i geopolityka
Przed nami tydzień, który może przynieść kolejne wahania. Eksperci z PKO BP wskazują, że na notowania złotego wpłynąć mogą zbliżające się dane makroekonomiczne za kwiecień – jeśli potwierdzą oznaki ożywienia gospodarczego, złoty może zyskać trochę oddechu. Z drugiej strony, potencjalne pogorszenie globalnego apetytu na ryzyko lub eskalacja napięć międzynarodowych – szczególnie w kontekście zapowiedzianej rozmowy Donalda Trumpa z Władimirem Putinem – może sprawić, że inwestorzy uciekną do bezpieczniejszych aktywów, a złoty znowu straci.
Na razie jednak rynki poruszają się w znanym sobie zakresie. Od 7 kwietnia kurs EUR/PLN mieści się w widełkach 4,22–4,31, a poniedziałkowe przebicie poziomu 4,26 może – jak zaznaczają ekonomiści – skierować notowania ku górnej granicy tego przedziału. Najbliższe lokalne opory eksperci sytuują właśnie w okolicach 4,28–4,29. To strefa, która może zatrzymać dalsze osłabienie – ale równie dobrze może się okazać zaledwie przystankiem przed kolejnym ruchem.
Rynki czekają na sygnały – ale nie będą czekać wiecznie
Złoty przez ostatnie miesiące funkcjonował w cieniu stabilności – bez gwałtownych skoków, ale też bez wyraźnego trendu wzrostowego. Wydarzenia ostatnich dni mogą być początkiem większych przetasowań. Czy inwestorzy będą w stanie utrzymać nerwy na wodzy? Czy wyniki drugiej tury wyborów uspokoją sytuację, czy raczej wprowadzą dodatkową niepewność?
Źródło: tvn24.pl