Choć nastroje wśród mikro- i małych firm pozostają wyraźnie pesymistyczne, a wiele wskaźników Miesięcznego Indeksu Koniunktury wciąż nie wraca ponad poziom neutralny, lipcowy raport PIE przynosi jeden sygnał, który trudno zignorować – zatrudnienie odbija. I to mocno. Wzrost wyniku tego komponentu po trzech miesiącach spadków może sygnalizować pewną zmianę kierunku. Problem w tym, że otoczenie gospodarcze nadal nie daje firmom większego pola manewru – rosną koszty, brakuje ludzi, a skłonność do inwestowania wyraźnie słabnie.
Zatrudnienie wraca na dodatni tor – mimo kosztów i niedoboru kadr
Wskaźnik zatrudnienia wzrósł w lipcu o 14,7 pkt, osiągając poziom 106,8 pkt – to jeden z najwyraźniejszych wzrostów w zestawieniu, który po trzech miesiącach spadków wyprowadza komponent powyżej poziomu neutralnego. Ruch ten może zaskakiwać, zwłaszcza że firmy skarżą się na wysokie koszty pracownicze oraz trudności ze znalezieniem kandydatów z odpowiednimi kwalifikacjami.
To właśnie niedostępność pracowników po raz pierwszy znalazła się wśród trzech najczęściej wskazywanych barier w działalności firm – aż 51 proc. przedsiębiorców zwraca na nią uwagę. I choć problem ten wybrzmiewa coraz głośniej, firmy deklarują chęć dalszego zatrudniania. Być może to efekt wymuszonego dostosowania – jeśli pracowników brakuje, zatrudnienie nawet jednego może zostać odczytane jako „wzrost”.
Równolegle aż 91 proc. firm deklaruje utrzymanie poziomu wynagrodzeń w najbliższych trzech miesiącach, a 7 proc. planuje ich podwyżki. Skłonność do takich ruchów w warunkach inflacyjnego otoczenia mogłaby sugerować poprawę sytuacji finansowej. Tyle że ten obraz nie jest aż tak jednoznaczny.
Sprzedaż odbija lekko, zamówienia wciąż słabe – firmy nie odzyskują pełni mocy
Komponent wartości sprzedaży wzrósł w lipcu o 5,1 pkt, osiągając poziom 85,3 pkt. Nadal jednak pozostaje głęboko pod kreską, co sugeruje, że poprawa jest symboliczna. Nowe zamówienia praktycznie stoją w miejscu – wzrost o 0,1 pkt do poziomu 86,5 pkt trudno uznać za sygnał realnej zmiany. Wydaje się raczej, że firmy pracują dziś w trybie przetrwania, a nie ekspansji.
Nieco lepiej wyglądają dane dotyczące mocy produkcyjnych, które w lipcu wzrosły o 2,2 pkt – do poziomu 93,3 pkt. Można to interpretować jako próbę utrzymania rytmu działania mimo ograniczonych wpływów i słabnącego popytu. Jednak bez realnego wzrostu zamówień ten wzrost mocy może oznaczać raczej nadmiar niewykorzystanego potencjału niż dowód odbicia gospodarczego.
Znaczący sygnał ostrzegawczy pojawił się przy inwestycjach. Komponent obejmujący wydatki na aktywa materialne i niematerialne spadł aż o 16,9 pkt, osiągając poziom 85,7 pkt. To dramatyczna zmiana, biorąc pod uwagę, że miesiąc wcześniej po raz pierwszy w historii badania wskaźnik przekroczył wartość neutralną. Oznacza to, że większość firm z sektora MŚP – zwłaszcza z branży usługowej i handlowej – całkowicie wstrzymała inwestycje. Trudno o bardziej jednoznaczny sygnał wstrzymania oddechu.
Nastroje różne w zależności od wielkości firmy – średnie firmy łapią równowagę
Wartość ogólnego Miesięcznego Indeksu Koniunktury wzrosła w lipcu o 0,4 pkt, osiągając poziom 98,1 pkt. To nadal wynik poniżej granicy neutralności, która wynosi 100 pkt. W przypadku mikroprzedsiębiorstw (89,9 pkt) i małych firm (87,3 pkt) nastroje pozostają wyraźnie negatywne. Tylko średnie przedsiębiorstwa osiągnęły poziom równowagi – 100 pkt, notując wzrost o 6 pkt względem czerwca.
Duże firmy, choć nadal wykazują przewagę pozytywnych nastrojów (103,8 pkt), zanotowały spadek wyniku – o 4,9 pkt. Oznacza to, że mniejsze podmioty działają pod silniejszą presją, a większe zaczynają dostrzegać ryzyka, które wcześniej mogły marginalizować.
W tle tego wszystkiego wciąż wybrzmiewają najważniejsze bariery: rosnące koszty pracy, niepewność gospodarcza i niedobór pracowników. Nieco rzadziej firmy wskazują już na ceny energii (50 proc.) i zatory płatnicze (46 proc.). Wzrosło za to znaczenie kosztów finansowania – wskazuje na nie już 29 proc. badanych.
Tym razem nie inwestycje, nie eksport, nie wzrost. Najważniejszym sygnałem lipcowego raportu PIE okazuje się siła zatrudnienia – wyrażona nie wzrostem skali, lecz uporem firm, które mimo wszystko próbują utrzymać ludzi i znaleźć nowych. Cena tej determinacji może być wysoka – i nie chodzi tu tylko o koszty pracownicze.
Źródło: pulshr.pl