poradnik dla pracownika

Koniec niesprawiedliwości dla emerytów czerwcowych – rząd wreszcie reaguje

Rząd planuje ostatecznie rozwiązać problem zaniżonych emerytur dla osób, które przeszły na świadczenie w czerwcu w latach 2009–2019. Nowe przepisy przewidują automatyczne przeliczenie świadczeń dla blisko 100 tysięcy emerytów i rencistów rodzinnych. Ustawa, która ma wejść w życie od stycznia 2026 r., nie przewiduje jednak pełnych wyrównań za lata wcześniejsze.

Emerytury z czerwca – błąd systemowy z zaskakująco długim stażem

Przez ponad dekadę system emerytalny w Polsce zawierał lukę, której skutki odczuły dziesiątki tysięcy seniorów. Problem dotyczył osób urodzonych po 1948 roku, które przechodziły na emeryturę w czerwcu – miesiącu wyjątkowo niekorzystnym z punktu widzenia mechanizmów waloryzacyjnych. W przeciwieństwie do innych miesięcy, w których stosowano waloryzację kwartalną, w czerwcu obowiązywała tylko roczna – zwykle niższa.

Efekt? Emerytury przyznawane w tym konkretnym miesiącu były rażąco zaniżone, choć formalnie zgodne z przepisami. Co istotne, sprawa została częściowo uregulowana dopiero w latach 2020–2021 – najpierw w ustawie covidowej, a potem w odrębnych przepisach obejmujących osoby przechodzące na emeryturę od 2021 r. W tym czasie zapomniano jednak o tych, którzy już wcześniej zostali poszkodowani. Rząd właśnie postanowił ten błąd naprawić.

Automatyczne przeliczenie świadczeń – zmiana, która robi różnicę

Projekt ustawy, którym zajmuje się Rada Ministrów, zakłada automatyczne przeliczenie emerytur i rent rodzinnych przyznanych w czerwcu w latach 2009–2019. Co istotne, ZUS samodzielnie wyliczy świadczenie – bez konieczności składania wniosku przez seniora, co pierwotnie miało być warunkiem skorzystania z nowych zasad. Przeliczenie będzie dokonywane według korzystniejszych wskaźników majowych, a następnie waloryzowane na zasadach obowiązujących od 2016 do 2025 roku.

Mechanizm jest prosty: jeśli nowa wyliczona kwota będzie wyższa niż dotychczasowa – zostanie wprowadzona jako obowiązująca. Jeśli okaże się niższa – świadczenie pozostanie bez zmian. Taka konstrukcja sprawia, że dla emerytów nie ma ryzyka utraty już nabytych środków.

Z wyliczeń rządowych wynika, że sprawa dotyczy blisko 95,5 tysiąca osób pobierających emerytury oraz około 8 tysięcy świadczeniobiorców rent rodzinnych. To liczba, która pokazuje, jak długo trwała ignorancja wobec problemu i jak szerokie miało to konsekwencje.

Brak pełnych wyrównań i spór z ZUS – sprawiedliwość z limitem czasowym

Nowe przepisy przewidują jedynie częściowe wyrównania – za okres od lipca 2025 roku do momentu faktycznego przeliczenia świadczeń, czyli około sześć miesięcy. Brak rekompensaty za lata, w których emerytury były faktycznie zaniżone, jest elementem najbardziej kontrowersyjnym w całej sprawie. Rząd tłumaczy ten stan rzeczy opóźnieniami legislacyjnymi, ale trudno nie zauważyć, że koszty pełnego wyrównania mogłyby być znaczące dla budżetu.

Tymczasem część seniorów zdecydowała się walczyć o sprawiedliwość we własnym zakresie. W sądach toczą się już postępowania przeciwko ZUS, a niektóre z nich kończą się wyrokami nakazującymi nie tylko ponowne przeliczenie emerytur, lecz także wypłatę zaległych kwot. W ustawie znalazł się zapis zawieszający automatyczne przeliczenie świadczeń w przypadku trwających postępowań – ZUS ma wstrzymać się z działaniem do czasu prawomocnego rozstrzygnięcia sprawy.

Dygresja? Naturalnie nasuwa się pytanie: jak to możliwe, że system funkcjonował w taki sposób przez dekadę, a potrzeba było fali pozwów i uporu seniorów, by temat na nowo trafił do rządowej agendy? W teorii każdy miesiąc powinien być równorzędny z punktu widzenia emeryta. Praktyka pokazała coś zgoła innego.

Źródło: businessinsider.com.pl

Oceń artykuł
0/5 (0)