Rzeczpospolita opublikowała najnowsze dane wywiadowni gospodarczej Dun & Bradstreet (DnB). Statystyki ukazują fatalną sytuację tradycyjnych taksówkarzy na polskim rynku. Czy obserwujemy właśnie szybko postępujące zanikanie tego zawodu?
Tradycyjni taksówkarze masowo znikają z rynku
Jak wynika z najnowszych danych wywiadowni gospodarczej Dun & Bradstreet (DnB), które publikuje Rzeczpospolita, od początku 2023 roku zniknęło już ponad 700 firm taksówkarskich. Zawieszono kolejne 3 tys., czyli o 30 proc. więcej niż rok wcześniej. W większości mowa o jednoosobowych działalnościach, ale poważny kryzys dotyczy także korporacji zrzeszających kierowców.
Od początku wybuchu pandemii korona wirusa z rynku zniknęło już prawie 5 tys. firm taksówkarskich. Aż 85 proc. przebadanych firm przyznało, że znajduje się w słabej lub bardzo złej kondycji. Odsetek przedsiębiorstw, których kondycja jest bardzo dobra, wyniósł 0,05 proc. Można zatem powiedzieć, że takich taksówkarzy praktycznie nie ma.
Firmy taksówkarskie zamykają się w Polsce już od kilkunastu lat, ale w okresie pandemii zjawisko przybrało na sile. Jak podkreśla Tomasz Starzyk, analityk DnB, którego cytuje Rzeczpospolita, jeśli trend ten utrzyma się na obecnym poziomie, to za rok o tej samej porze, w kraju będzie funkcjonować mniej niż 50 tys. działalności taksówkarskich. Będzie to pierwszy tak zły wynik w historii branży.
Sektor, razem z takimi obszarami jak gastronomia czy hotelarstwo, znajduje się obecnie w pierwszej dziesiątce działalności, w których najwięcej firm decyduje się na zawieszenie swojego funkcjonowania.
Przyczyny wielkiego kryzysu branży taksówkarskiej
Co powoduje tak złą kondycję branży taksówkarskiej? Właściciele firm wskazują przede wszystkim na ogólny wzrost kosztów prowadzenia swojej działalności. Kierowcy zauważają także spadek zainteresowania tradycyjnymi usługami taksówkarskimi oraz wzrastające kwoty cen paliw i energii.
Niemal równie często winą obarczane są ponadto wysokie podatki, rosnąca biurokracja i presja budżetowa. Nie bez znaczenia okazało się również pojawienie na rynku takich firm jak Uber czy Bolt. To one wygrywają obecnie walkę o klienta.
Inny kierunek działania
Co ciekawe, przy jednoczesnym zamykaniu i wręcz lawinowym zawieszaniu działalności, w niemal całym kraju brakuje taksówkarzy. Popyt na usługi przewozowe jest nieustannie wysoki, a Janusz Bieniek, prezes korporacji EcoCar, cytowany przez Rzeczpospolitą, przyznaje, że trudno jest znaleźć kulturalnego, doświadczonego i sumiennego pracownika.
Na znaczeniu zyskują globalne firmy, takie jak Uber czy Bolt. Współpraca z nimi staje się korzystniejsza dla zarówno już funkcjonujących taksówkarzy, jak i nowych pracowników, dopiero wchodzących na rynek, bo, jak wyjaśnia, cytowany przez Rzeczpospolitą, Kamil Leszczyński, prezes firmy Eternis, która dostarcza pracowników branży przewozowej i kurierskiej, często przejście do takich firm jak Uber czy Bolt oznacza niższe koszty wykonywania zawodu (umowa z pośrednikiem, a nie jednoosobowa działalność gospodarcza), większą elastyczność pracy i lepsze zarobki.
Jak potoczyły się losy branży taksówkarskiej? Aktualizacja 2025
Branża taksówkarska w Polsce przeszła przez kolejną falę kryzysu, na skutek której liczba tradycyjnych przewoźników spadła do rekordowo niskiego poziomu. Nowelizacja przepisów z 2024 roku, w tym wymóg polskiego prawa jazdy, mocno ograniczyła liczbę kierowców współpracujących z Uberem i Boltem. Przewoźnicy borykają się ze wzrostem kosztów, presją biurokratyczną oraz wysokimi karami za łamanie nowych regulacji. W dużych miastach czas oczekiwania na przewóz wydłużył się, a ceny przejazdów poszybowały w górę. Paradoksalnie, tradycyjne korporacje odzyskały część klientów, stawiając na innowacyjne rozwiązania i większe bezpieczeństwo. Rynek pozostaje jednak rozchwiany i coraz więcej kierowców rezygnuje z zawodu, narzekając na niepewność i niską opłacalność pracy. Globalni operatorzy inwestują w technologie i samochody elektryczne, a w tle zapowiadane są testy pojazdów autonomicznych. Branża stoi dziś na rozdrożu, walcząc o przetrwanie w zupełnie nowych realiach.
Źródło: Rzeczpospolita