Sprawa, która rozpaliła opinię publiczną i wywołała protesty przed szkołą, wchodzi w nowy etap. Nauczycielka ze szkoły podstawowej w Kielnie, zawieszona po głośnym incydencie z przedmiotem w kształcie krzyża, może wrócić do pracy. To jednak nie oznacza końca problemów. Postępowanie dyscyplinarne i prokuratorskie wciąż trwa.
Komisja uchyla zawieszenie nauczycielki, która wyrzuciła krzyż
Komisja dyscyplinarna dla nauczycieli przy wojewodzie pomorskim uchyliła decyzję dyrektora szkoły podstawowej w Kielnie o zawieszeniu nauczycielki w obowiązkach. Chodzi o zdarzenie z grudnia, gdy podczas lekcji języka angielskiego do kosza trafił przedmiot w kształcie krzyża, wcześniej użyty przez jedną z uczennic w trakcie zabawy halloweenowej.
Sama nauczycielka potwierdziła w rozmowie z TVN24, że odebrała już oficjalne pismo i nie ukrywa radości z decyzji komisji. Przyznała, że bardzo się cieszy, iż w końcu będzie mogła wrócić do pracy z uczniami.
Możliwe odwołanie. Termin: siedem dni
Decyzja komisji nie jest jeszcze prawomocna. Jak poinformował rzecznik prasowy wojewody pomorskiego, Krystian Kłos:
Obu stronom zostało doręczone to postanowienie i obu stronom w trybie siedmiu dni od otrzymania pisma przysługuje odwołanie do komisji dyscyplinarnej przy Ministerstwie Edukacji Narodowej.
Oznacza to, że zarówno dyrekcja szkoły, jak i nauczycielka mogą jeszcze zaskarżyć rozstrzygnięcie.
Postępowanie dyscyplinarne po wyrzuceniu krzyża nadal trwa
Uchylenie zawieszenia nie kończy całej sprawy. Rzecznik dyscyplinarny przy wojewodzie pomorskim wciąż bada, czy doszło do przewinienia zawodowego.
– Rzecznik zbiera dokumentację i zeznania świadków. Po zebraniu tych wszystkich materiałów będzie podejmował decyzję, czy skieruje sprawę do komisji dyscyplinarnej czy nie – dodał Krystian Kłos.
Według zapowiedzi, ostateczne rozstrzygnięcie może zapaść w ciągu najbliższych dwóch-trzech miesięcy. Jako pierwsze o decyzji komisji poinformowało Radio Zet.
Co wydarzyło się w klasie? Relacja zawieszonej nauczycielki
Do zdarzenia doszło 15 grudnia 2025 roku podczas ostatniej lekcji nauczycielki. W rozmowie z Justyną Suchecką dla TVN24+ opisała ona całą sytuację jako „głupi żart, który wymknął się spod kontroli”.
Zauważyła, że nad klatką klasowego chomika ktoś zawiesił przedmiot w kształcie krzyża, wykorzystując pozostawiony gwóźdź. Jak podkreślała, w tej sali nigdy wcześniej nie było symboli religijnych.
– Od początku to było jasne, że to nie jest przedmiot czci religijnej, tylko fragment halloweenowego przebrania – tłumaczyła.
– Poprosiłam, by tę zabawkę zdjęli, a gdy nie posłuchali, po prostu ją wyrzuciłam – przyznała.
Pikieta pod szkołą, polityka i prokuratura
Mimo wyjaśnień nauczycielki sprawa szybko nabrała politycznego i ideologicznego wymiaru. Część polityków zaczęła mówić o obrazie uczuć religijnych, a przed szkołą zorganizowano pikietę. Wójt gminy Szemud zawiadomił prokuraturę.
Postępowanie wszczęła Prokuratura Rejonowa w Wejherowie. Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, prokurator Mariusz Duszyński, poinformował, że śledztwo dotyczy:
podejrzenia obrazy uczuć religijnych uczniów szkoły poprzez publiczne znieważenie przedmiotu czci religijnej – krzyża zawieszonego w sali lekcyjnej – polegające na wrzuceniu go do kosza na śmieci.
Nauczycielka może wrócić do pracy, ale jej sytuacja prawna wciąż pozostaje niepewna. Decyzje komisji dyscyplinarnej i prokuratury przesądzą, czy sprawa zakończy się jedynie na medialnej burzy, czy też będzie miała poważniejsze konsekwencje zawodowe i prawne.
Źródło: tvn24.pl