brak logo

Szpital uniwersytecki Prokocim

Kraków

Opinie o Szpital uniwersytecki Prokocim

anonim 2011-09-11 19:17:02
Witam, czy ktoś mógłby mi powiedzieć czy w pobliżu szpitala są jakieś mieszkania dla pracowników (czyt. pielęgniarek).I jakie są warunki, prosiłbym o podanie dokładnie adresu.
pracownik 2012-02-08 12:55:07
...a pani to widzę, że na wszystkich forach te swoje dyrdymały wypisuje. Godna podziwu konsekwencja... Nie ma to jak bezinteresowan nienawiść!
Co do pracodawcy to trzeba podkreślić, że jest wielka wyrozumiałośc wobec kobiet w ciąży. Powrót po urlopie macierzyńskim bez problemu. W dzisiejszych czasch to rzadkość.
1
anonim 2012-04-06 21:16:19
szpital to nie miejski ośrodek pomocy rodzinie.... takie bzdury jakie wypisujesz to naprawdę dramat. chcesz przeżyć dreszczyk emocji ? zapraszam do szpitala w bytomiu przy ul. batorego ( woj. śląskie ) ps. tam przetrwają najsilniejsi...
1
adamkres 2013-06-30 13:47:30
Znajomy pracuje w tym szpitalu. Jest ta elektrykiem. Marnują pieniądze na bzdury, ale jak trzeba kupić jakieś części zamienne to kierownictwo robi problemy.
1
adamkres 2013-07-02 16:43:28
Mam kolegę,który pracuje w szpitalu.. Jest tam elektrykiem. Mówił mi,że mają straszną [usunięte przez moderatora] za kierownika. Traktują ich jak [usunięte przez moderatora].
mucha 2013-11-14 20:25:18
Zarobki personelu administracji chyba najniższe w krakowie, większość zarabia minimalną zero premii i dodatków i podwyżek, tu kasę zarabiają tylko lekarze i dyrekcja reszta traktowana jest jak woły robocze. Jeden wielki mobbing. Unikajcie tego miejsca. Panuje tu prawie komuna, czy sprzątaczka, czy rejestratorka czy pracownicy techniczni i obsługi każdy zarabia tyle samo. Nie liczy się staż pracy, wykształcenie, jak dostaniesz więcej niż minimalną to masz fart.
ja 2013-12-03 19:51:36
Dzisiaj (wtorek) wyszliśmy do domu na własną prośbę (dokładnie po 7 dniach). MASAKRA.Nie mając do czynienia z tym szpitalem słysząc PROKOCIM myślałam że jest to szpital godny renomy. Jeśli chodzi o wygląd to istny horror o starych psychiatrykach - szaro, brudno, ciemno. Trafiliśmy do szpitala z porażeniem nerwu twarzowego. Przy przyjęciu za każdym razem to lekarz, to pielęgniarka pytali czy dziecko nie zostało ugryzione przez kleszcza i że konieczne będzie badanie na boreliozę. Następnego dnia rano została pobrana krew na badania i skierowano nas na rezonans(jedynie za co mogę podziękować to za szybkość tego badania bo już w piątek wieczorem mieliśmy je za sobą). Cały weekend nie działo się nic. W poniedziałek cały dzień czekaliśmy na wyniki rezonansu. okazało się że będą dopiero we wtorek. Kamień spadł mi z serca gdy pani doktor (usunięte przez administratora)owiedziała że wyniki są prawidłowe.(b.miła pani doktor) Zapytaliśmy o wyjście ponieważ samą rehabilitację mieliśmy załatwioną u siebie w mieście. A wspomnę jeszcze że po 6 dniach przypomnieli sobie że trzeba dziecku poćwiczyć buźkę i dopiero we wtorek został zabrany na rehabilitację.Niestety okazało się że jedno z ważniejszych badań wykluczające właśnie boreliozę zostało pominięte i dziecku pobrali krew tylko na zwykłą morfologię. Pobrali krew po raz kolejny mówiąc że na wynik będzie trzeba czekać ok tygodnia. Poszłam do pana profesora (usunięte przez administratora) kierownika oddziału neurologii pytając czy nie możemy zaczekać na wynik w domu a nie bez sensu siedzieć w szpitalu gdzie dziecko miało tylko podawaną vit B1. Pan profesor oburzony stwierdził że używam złych słów bo co to znaczy bez sensu- a ja pytam jak inaczej by pan nazwał takie siedzenie, zwłaszcza że gdyby ktoś tego dopilnował wynik już mógłby być.Bo przecież samą przyjemnością jest spanie na podłodze, zbieganie z 3-ciego piętra na parter by móc skorzystać z toalety. Po konsultacji z naszym lekarzem wyszliśmy na własne żądanie. Pan profesor na tyle się zdenerwował że nie wystawił mi zwolnienia lekarskiego do przedstawienia w pracy- ponieważ stwierdził że nie ma takiego obowiązku, a ja wcale nie musiałam siedzieć przy dziecku.(Ciekawe co za rodzic zostawi małe dziecko w szpitalu) Z tej złości zapomniał nawet wypisać nam receptę na vit B1 którą kazał kupić sobie w aptece- niestety vit ta jest właśnie na receptę. Mam wielką nadzieję że już nigdy nie będę musiała wracać do tego okropnego miejsca z moimi dzieciakami.
5
gosiek 2014-01-10 22:32:13
Dzisiaj trafił do tego szpitala mój 3 miesięczny wnuk.Moja 22 letnia córka która pojechała z synkiem została przyjęta po kilku godzinach oczekiwań( nadmieniam że dziecko miało problem z oddychaniem)ulokowali ją w sali z 2 łóżeczkami i jednym stołkiem. Na pytanie córki czy można jej przywieżć leżak bo cała noc na krześle nie wpłynie dobrze ani na nią ani nie polepszy opieki nad dzieckiem usłyszała że nie bo potem są problemy, gdy zapytała jakie spławiono ją.Wiem że szpital to nie hotel ale skoro my rodzice zostajemy ze swoim dzieckiem aby się o nie zatroszczyć a to gwarantuje nam EUROPEJSKA KARTA PRAW DZIECKA W SZPITALU którą zgodnie z certyfikatem ISO 9001 szpital posiada to nadgorliwe pielęgniarki i kochani lekarze z przerostem formy nad treścią UMOŻLIWCIE NAM GODNE WARUNKI!!!! Możemy robić za pielęgniarki i spać na podłodze w śpiworze tylko pozwólcie nam przynieść śpiwór.Wiele lat temu spotkałam w tym szpitalu lekarzy i personel -ludzi którzy byli pasjonatami swojego zawodu gdzie oni są?! JA nie oceniam wiedzy ani nie neguję ich kompetencji ale za zwykłe odruchy ludzkie(usunięte przez administratora)
3
ja 2014-02-16 21:56:50
Wczoraj przyszłam na oddział pediatryczny dla niemowląt z moją 6miesieczna córeczka. Zanim nas przyjeli (miała ostre zapalenie oskrzeli i odwodnienie) czekałysmy 4 godziny na przyjecie. Przez ten czas nic nie piła a ni nie jadła...
W szpitalu dramat. Gorąco jak nie wiem. Córka miała wysuszone śluzówki, czerwone policzki, wyschniete usta. Dodam ze w takich wysokich temp bakterie i wirusy sie szybko roziwjają! Co to za szpital, który trzyma dzieci w takim upale? Personel (pomijając niektóre osoby) do dupy. O wszystko trzeba sie prosic. Mała miala miec 3razy dziennie inhalacje. Prosiłam sie chyba z 5 razy o nią a i tak zrobili jhej tylko raz. Zapomnieli podac jej leków. MIała straszny katar to zostałam poinformowana, że katar mogą wyssać może 2-3 razy dziennie, bo po co czesciej skoro zaraz znowu sie zrobi. Wspomne, ze lekarka u której bylam przed szpitalem kazała walczyc z katarem jak najwiecej. Kibel otwarty tylko w nocy. Żeby w dzien sie załatwic trzeba leciec 2 pietra nizej. A Z KIM DZIECKO ZOSTAWIC? SKANDAL! WIECEJ TAM NIE IDE.
3
jan 2014-03-15 12:25:10
Jest pewne, że szpital uniwersytecki w Prokocimiu ma jeszcze wiele do poprawy, by takie sytuacje się nie zdarzały. W ogóle to personel dostaje jakieś nagany, kary, są rotacje?
4
eddie 2014-03-25 19:21:17
Ostatnio czytałem artykuł, że urząd obciął fundusze na budowę nowego szpitala uniwersyteckiego Prokocim, podobno opóźnienia są duże.
2
m. 2014-03-31 21:49:34
No to ciekawa informacja, czyżby szpital miał jakies problemy finansowe o których nie mówi się głośno, nie dobrze.
Zbyś 2014-04-14 06:18:25
A podano wyjaśnienie dlaczego obcięli? Trochę lipa, bo trzeba będzie cały czas męczyć się we wszystkim ci stare. Ale prędzej czy później znajdą dodatkowąkasę.
Tokta 2014-04-16 09:29:10
To cały NFZ ma problemy... przecież to nie jedyny szpital, który musi kombinować ponieważ kontrakty z NFZ to ściema i kpina... każdy to potwierdzi ze szpitala.
2
mer 2014-04-26 19:17:29
to akurat jest wiedza która jest dobrze znana większości ludzi w Polsce. Z NFZ chyba zawsze będzie problem
1
Młoda 2014-08-06 09:52:38
Moim zdaniem szpital prokocim szczególnie na neurologii dziecięcej na której przez jakiś czas leżałam nic nie robią z dzieci które leżą na obserwacji nie ulegają jakich kolwiek obserwacji ani badaniom nie którzy pacjenci wypuszczani są nawet z tymi samymi objawami co przy przyjęciu a na wypisy trzeba czekać ponieważ lekarze niemmają czasu także na udzielanie informacji o dziecku.

7
oki 2014-08-06 10:08:37
Moim zdaniem szpital Prokocim nie zasługuje na jaką kolwiek ocenę, ponieważ tu co się dzieje jest totalna porażką. trzymają nas tuttaj nie potrzebnie, chcą sobie tylko zarówno zarobić. Personel nie jest zły, ale opieka nad nami...... Zostawie to bez komentarza. Znając życieto ssię wcale nie zmieni, a jeżeli tak to za kilka dziesiąt lat. Także nie polecam tego, bo na jakie kolwiek badania trzeba czekać pare tygodni. Byłam już tutaj miesiąc temu, powiedzieli mi ze będę Max 7dni leżała a wyszło tak że leżałam drugie tyle. Najlepiej iść do prywatnej kliniki i tan się leczyć,bo w tym szpitalu nawet znajomości nie pomagają. Dziękuję :)
5
adam 2014-08-26 20:08:39
Po co są pobierane opłaty za wjazd na teren szpitala skoro nie ma miejsca na zaparkowanie pojazdu zapłacisz wjedziesz i krążysz aż znajdziesz kawałek placu na swoje auto parking to totalna porażka
1
kid 2014-10-19 20:36:52
Szpital to totalna tragedia brudno ciemno i ponuro dzieci na oddziałach po ciężkich operacjach nie mają żadnego komfortu bytu tylko łzy w oczach a co najważniejsze musza patrzeć na smutne (za karę) miny pielęgniarek (panie pielęgniarki) to jest szpital, w którym nie liczy się dobro pacjenta tylko renoma
4
Monika 2014-10-21 20:29:50
Mój syn miał rozszczep wargi i podniebia mial 2 operacje w Prokocimiu i jesteśmy naprawde bardzo wdzięczni lekarzom i calemu personelowi ponieważ nie ma już ani śladu. Jeżeli ktoś zamias patrzec na umiejętnosci patrzy na pożądek to chyba nie ma sensu. My naprawde polecamy ten szpital i Doktora Skirpana.
2
Ewelina 2014-11-02 10:44:10
Omijajcie ten szpital z daleka. Masakra!!!!!! Personel nie miły, im dłużej w szpitalu tym gorzej. Co lekarz inna droga leczenia. Wszystkie dzieci na jednej sali te po operacji, przed, nie zdiagnozowane itp. Warunki tragiczne krzesło dla matek karmiących i dopiero po porodzie. Panie sprzątające z jedną ścierką sprzątają cały oddział. Wypisałam dziecko na własne żądanie.
6
basia 2014-11-03 21:40:42
Lezałam w tym szpitalu.Jedyne co mnie zdenerwowało to to, że pojechałam z torbielem jajnika na pogotowie w poniedziałek i zostały mi przepisane czopki, które nic nie pomogły. W nocy z wtorku na środę ból powrócił z okropną siłą gdzie już nie byłam w stanie zawołać rodziców. Dopiero gdy ból minimalnie ustąpił pojechaliśmy na SOR i wtedy zostałam przyjęta na obserwacje. Lekarze byli mili i dość kompetentni. Jednak nie wyobrażam sobie co by było gdybym z bólu straciła przytomność Kto by poniósł za to odpowiedzialność ? Nie sądzę, że lekarz, który powiedział pozniej ze wiedzial ze i tak wroce z tym samym za 2 dni..
3
Kasia 2014-12-03 14:30:36
Witam. Dokladnie zgadzam sie z Pani opinia a tym szpitalu. W styczniu urodzilam syna przez cesarskie ciecie okazalo sir ze ma wrodzone zapalenie pluc, po czym w trakcie choroby, zrobili Mu przesiewowe badanie noworodkowe co wykazalo ze jest genetycznie chory(fenyloketonuria). Zostal polozony na oddzial zwykly dzieciecy gdzie lezaly chore dzieci(moj syn byl po terapi antybiotykowej po plucach). Kazali mi dwa tygodnie po cesarskim cieciu siedziec przy dziecku na krzesle ale nie bylam w stanie wiec dojezdzalam tam codziennie. Zazwyczaj dziecko plakalo bylo nieprzewiniete w dodatku w ciuszkach brudnych mokrych itd. Kiedy chcialam Go przewiezc do innego szpitala lekarka powiedziala ze bedzie zmuszona podac mnie do sadu jak to zrobie a ja nie chciala Go brac do domu tylko przewiezc do innego szpitala. Przyjechalam do dziecka z mama i chlopakiem, lekarka bardzo niemila weszla i odrazu zaczela sie wydzierac ze My jako rodzice chcemy zabic wlasne dziecko bo weszly trzy osoby a nie dwie. Szpital TRAGEDIA. MOZE KIEDYS BYL DOBRY TERAZ RADZE UCIEKAC Z NIEGO.
1
jolo 2014-12-07 20:22:34
Chciałbym wyrazić skrajnie negatywną opinię może nie o całym Uniwersyteckim szpitalu dziecięcym w Krakowie ale na pewno o PEDIATRII. piszę tu w imieniu mojego znajomego, którego dziecko jest chore na chorobę metaboliczną . Podczas jednej z wizyt (miało to miejsce po wzmożonych zaburzeniach chorobowych), mój znajomy udał się do szpitala celem podjęcia leczenia. Nadmieniam , że dziecko około 2latka, przyjechało do szpitala przywiezione przez rodziców w stanie dobrym ale już z objawami choroby metabolicznej. Ponieważ wcześniej było leczone w szpitalu w Warszawie prze dłuższy czas więc posiadało już dokładną historię choroby, którą mój znajomy przedstawił personelowi medycznemu szpitala uczulając na objawy choroby oraz możliwe skutki. Nad ranem żona znajomego, która czuwała nad synkiem zauważyła, dziwne zachowanie dziecka i zaalarmowała personel (nadmieniam, że podczas tej nocy dziecko nie było sprawdzane przez personel jak również nie podłączone do specjalistycznej aparatury, mimo że rodzice wskazywali , że nie jest to zwykła choroba tylko taka , która wymaga monitoringu i to nie na oddziale pediatrii tylko specjalistycznym, ale te prośby zostały zlekceważone). Dopiero po zaalarmowaniu personelu przez żonę znajomego podjęto akcję reanimacyjną, której skutkiem okazało się silne niedotlenienie mózgu, a w rezultacie ciężka choroba (nadmieniam, że dziecko już chodziło, było sprawne ) , natomiast obecnie jest bezwładne, nie mówi i nie widzi. Praktycznie po tej sytuacji personel zaniechał jakiejkolwiek pomocy, jednakże najgorsze jest to, że pani ordynator stwierdziła, że najlepszym rozwiązaniem będzie oddanie dziecka do hospicjum aby jak stwierdziła "ZAPEWNIĆ DZIECKU GODNE UMIERANIE". Głównym winowajcom tego stanu jest według mojego znajomego personel PEDIATRII, który zlekceważył wszelkie procedury medyczne w tym zakresie, ignorując informacje rodziców o rodzaju choroby dziecka (a nadmieniam, że dziecko było wcześniej leczone w szpitalu w Warszawie przez okres ponad 7 miesięcy, podczas którego żona znajomego na zmianę z mężem była cały czas obecna, bardzo dobrze zapoznając się z objawami choroby jak też podstawowymi działaniami). Jednakże informacje te zostały zlekceważone przez personel, a dalsza ignorancja dziecka i rodziców, gdy dziecko już doznało niedotlenienia mózgu jest godna potępienia. Nie podejmowano żadnych sensownych działań, ograniczono się tylko do rutynowego ważenia dziecka i badania płuc, rehabilitacja dziecka to 5 minut dziennie poprze podłożenie poduszki pod plecki i to wszystko. Żadnego słowa pocieszenia od personelu, tylko chęć pozbycia się "PROBLEMU" i zawinionego działania , może obawa, że znajomy podejmie działanie sądowe, czego nie wyklucza. Czy jeśli ktoś oddaje dziecko do ponoć renomowanego szpitala z objawami choroby metabolicznej, w pełni sprawne i w zamian otrzymuje dziecko "ROŚLINKĘ" bo ktoś zaniedbał podstawowe procedury a dodatkowo zostawia rodziców bez żadnej pomocy , niczego im nie proponuje tylko HOSPICJUM czy to ma być szpital, czy takiej pomocy oczekują rodzice, lub inni chorzy, zastanawiające jest to, że nie wynika to z niewiedzy, którą można by było jakość uśmierzyć ból rodziców ale z totalnej ignorancji pacjenta. Nadmieniam ,że obecnie dziecko jest leczone w Centrum Zdrowia Dziecka" w Warszawie . Żaden z lekarzy nigdy nie stwierdził, że jedyną pomocą będzie oddanie dziecka do HOSPICJUM, ponadto stwierdzili, że to jest niedopuszczalne aby z takimi objawami z jakimi syn znajomego był przyjęty do szpitala w Krakowie doprowadzić do takiego stanu. Przede wszystkim dziecko tak powinno być prowadzone (np podłączone do monitoringu, kontrola przez personel medyczny a czego nie było), że w żadnym wypadku nie powinno dojść do potrzeby prowadzenia reanimacji. Nie wiem jakie będą efekty leczenia synka w warszawskim szpitalu, ale na pewno personel jest w pełni zaangażowany w leczenie i bardzo pomocny, i jak sami twierdzą , że nie takie przypadki leczyli z powodzeniem. mam nadzieję , że z czasem wszystko będzie lepiej. Natomiast personelowi medycznemu z Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie - PEDIATRIA, chciałby przekazać , że są przedewszystim po to aby pomagać i leczyć a nie niszczyć pacjentów i robić z nich kaleków. Natomiast lekarce proponującej Hospicjum , chciałbym przekazać, że w życiu nigdy nie wiadomo kto wcześniej tam będzie.
5
Lucja 2014-12-17 10:33:10
Jestem wdzięczna lekarzom immunologii gdzie moje dziecko było leczone przez 8 lat a w ostateczności skończyło się to przeszczepem szpiku.Dziękuję lekarzom i pielęgniarkom OPKK.Nie mogę powiedzieć nic złego na ten szpital i obsługę...jedynie to niech nie chorują nasze pociechy.
kid 2014-12-27 21:55:15
Jak telewizja czuwałaby nad każdym dzieckiem to pewnie wszystkie dzieci byłyby zdrowe
3
matka 2015-01-05 18:35:56
Byłam z paromiesięcznym dzieckiem parę miesięcy temu na oddziale x. Leżał tam dzidziuś ktory mial mieć cewnikowanie serca, niestety rodzina miała go gdzieś, podobno z daleka, leżał sam, łzy w oczkach, charczenie, rurki itd. Co przychodziła jedna z pielęganirek do niego to słyszałam "coś narobił, nie będę Ci tego ciągle odciągać.../czy jakoś tak/, znowu się zesikałeś, znowu mam koło ciebie robić.." płakać mi się chciało, inne pielęganirki jakoś nim się opiekowały, wiązały baloniki by nie patrzył się tępo tlyko trochę zabawił...ale przykro mi było, usmiechalam sie przechodząc a to dziecko oddawalo cierpiący uśimiech...potem pojechalo na kardiologie, bo nie dalo sieustawic. panie pielegniarki jak nie chce pani robic kolo dizecka, nikt nie każe wykonywac tego zawodu...ale jeszcze raz jak tam bedę i usłysze ze ktos cos musi to w ryja dam...do mojego synka i innych dzieci inne panie pielęganirki byly w porządku tylko ta jedna...jakaś z kosmosu...
4
WeronikaSosnierz 2015-01-10 23:41:43
Moja corka lezala na oddziale v jest to gastrologia. Jestem bardzo zadowolona, po przyeciu na drugi dzien zrobiono gastroskopie i inne badania. Od razu wiedzieli co jej jest i wypisali nas do domu, zeby nie trzymac niewiadomo ile.
1
Agata 2015-01-27 20:05:22
TOTALNE DNO!! Przyjechalismy w nocy z synkiem, który miał ponad 40 stopni goraczki. Z początku nie chcieli nas na SORZE przyjąć ale keidy zażądałam pisemnej odmowy z łaską się zgodzili. Lekarz stwierdził zapalenie obojga uszu i anginę ( dzień wczesniej lek. rodzinny stwierdził że dziecko jest zdrowe) Decyzja: kładziemy na oddział bo synek źle reagował na antybiotyk doustny. Pielęgniarka przyszła po nam a że dziecko było już spiące i zmęczone nie chciało isc, a to babsko bo inaczej nie ujmę dawaj go szarpie za rączkę (mały ma 1.5 roku) na szczescie mąż go od razu porwał na rece. Tak tez dotarlismy na oddział pobytu dziennego zmęczeni, zdenerwowani i tu zaczyna się zabawa.
Nastepnego dnia chciałam z synkiem wyjsc rozprostować nogi na korytarz. Ledwie przekroczylismy drzwi przybiegła pielegniarka ze tu nie wolno chodzic bo dziecko jest na sali infekcyjnej a obok leża dzieci po operacjach (paranoja!!) Mówię grzecznie, że synek ma tylko zapalenie ucha więc niczym nie zaraża. Na co rozbawiona pielęgniarka odpowiada " Ale leży na sali z dziećmi z wirusem rota" i wtedy mnie zmroziło... Położyli względnie zdrowe dziecko na sali z której nawet nie mozna było wyjsc okna sie nie otwierał a tylko zarazki się mnożyły. Zażądałam przeniesienia ale oczywiscie mogłam pomarzyć... Pielęgniarki wsciekłe na cały swiat. Rodzice musieli sami podawac leki, mierzyc temperatura, a żeby się dowiedzieć o wyniki dziecka płaszczyć przed lekarzem. Rodzic, który w nocy był z dzieckiem ZDAWAŁ RAPORT z nocy pielęgniarką bo po co pracować... koniec końców po konsultacji ze znajomymi lekarzami wypisalismy dziecko na własne życzenie po 2 dniach zanim złapał rote. Zero higieny... dzieci wymiotowały na podłoge ale nikt tego nie zmywał, rodzice scierali to papierem... a potem chodziły po tym dzieci. KOSZMAR! NIEKOMPETENCJA! Odnosze wrażenie, że lekarze z Prokocimia starają się tylko kiedy mają wyjątkowy przypadek, który przyniesie im sławe, a reszta nie ma znaczenia
3
martynaOliwka 2015-02-22 06:49:33
A ja myslalam ze szpital na strzeleckiej im ludwika dzieciecy to masakra ;/ nas dali z goraczka i z gardlem czerwonyn do sali z dziecmi chorymi na oskrzela i puca. To jak chcialam zmienic sale i nawet i na korytarz to mi powiedziala ( lekareczka) ze moja corka zarazic moze ich a one moje dziecko. To kur... Super;/ dziecko prawie zdrowe i moze lezec zdziecmi duszacymi sie strasznie. Do tego bylosmy 5 dób i wyszliy z doleczeniem do domu. Po czym minely 4 dni i dziecko mi bardzo kaszle ( ma 5 miesiecy) i ma duzy katar myslalam o prokocimiu ze tam wyzdrowieke a teraz juz sie boje co z tym dzieckiem bedzie ;/
MichałQra 2015-03-17 22:31:17
Stanowczo odradzam! Właśnie siedzę z synkiem- malutki ma niecałe 3 tygodnie!!! A Ci kretyni-mńimo iż nie ma jeszcze szczepień kładą go na sali z dzieckiem które ma podejrzenie rotawirusa! Oczywiscie trzy sale puste?!?! Jak prosilem o zmiane sali to doktorka - aninimowa bo plakietki brak - powiedziała ze rota albo zapalenie płuc co wolimy żeby złapał? Paranoja!!! Syf, brud. Na całej pediatrii jeden podgrzewacz do butelek tak brudny ze psu bym karmy w tym nie podgrzewał. Mały musiał dostać hipoalergiczne mleko i co się okazuje - ze nie ma-bedzie rano! I od 20 do rana niech gloduje! ! Musiałem dziecko zostawić i po mleko do apteki poza szpitalem zap. .. szpitali mleko kkupić. Waham się czy nie zabrać go na żądanie.
Dakota 2015-05-21 14:16:43
Ten szpital to jakaś komedia Barei. Czemu nikt nic z tym nie zrobi?
1
una 2015-06-17 14:36:30
Wróciłam właśnie z USD Prokocim, dzieciak zalane spodnie krwią, ja też - tak p. Jadwiga bo przedstawiła się imieniem pobierała krew mojemu dziecku. Syn z racji niepełnosprawności do różnych badań ma czesto pobieraną krew, ale czegoś takiego nie widziałam: pani radziła sobie ze wszystkim jedną ręką, wyszarpywała waciki lewą równocześnie trzymając rękę dziecka z wbitą igłą prawą ręką. Inna pani chodziła po gabinecie, na moją prośbę, żeby pomogła, odpowiedziała, "jeśli nie woła o pomoc to widocznie sobie radzi" - tylko dlaczego kosztem bólu dziecka. Tyle pracowałam nad tym,żeby się nie bał i jedna "profesjonalistka" to wszystko ma gdzieś i tyle...
rodzic 2016-01-15 21:35:53
Negatywna negatywna negatywna !!!!!! mówią że ratują życie a jak się pyta co w końcu dziecku jest nie wiedzą , lekarze zmieniają się codziennie każdy inny i podaje to co na karcie zapisane pod warunkiem że przeczyta a i są co nie czytają żeby odbębni dyżur na intensywnej terapii czekają na krok następnego o się pojawi!!!????? pielęgniarki i pielegniarze za karę tam chyba siedzą, nieprzyjemni opryskliwi leniwi nawet pieluszki dziecku przez cały dzień nie zmienią !!!! (nie wszyscy ok. ale jak się zdarzą w porządku to rzadkość), jak na początku pobytu trzeba było zaufać lekarzom bo ratowali żyie dziecku tak teraz milion wątpliwości, jeszcze dziecku krzywdę zrobili, na początku dziecko wydolne oddechowo bez infekcji, tak podczas pobytu tak w trakcie bakteria w jelitkach skąd z nieba? kolejne narządy nagle w złym stanie też chyba z cudu Boskiego bo nie z prawidłowej i rzetelnej opieki medycznej prędzej z błędu lekarzy i braku higieny personelu, rodzice co sekunda dezynfekują ręce a oni od komórki co przed momętem wysyłano sms do domciu lub serfowania na facebooku prosto z łapami podają leki !!!tak bEdę rozgłaszać to po całym świecie, a nawet nie omieszkam zahaczy o skargę do prokuratury i wkońcu się za nich wezmą bo to wszystko dopieło już zenitu !!!!!!
4
Junior 2016-01-31 09:51:16
Kilka dni temu byłem na SOR z moim dzieckiem w szpitalu dziecięcym w Prokocimiu.To co zobaczyłem i przeżyłem to istny horror!!! Tak, nie przesadzam to jest HORROR!!! W poczekalni spotkałem kilkunaście osób z małymi dziećmi, z różnymi dolegliwościami. Najwięcej było rodziców z niemowlakami, często u ich pociech było podejrzenie zapalenia płuc i temperaturą po ok 39st. Dzieciaczki powinny mieć jakieś pomieszczenia ciepłe i przytulne by czuły się jak w domu. niestety w tym szpitalu na SOR-ze tego nie ma, w poczekalni panuje przeciąg. Setki kręcących się ludzi, wchodzących przez SOR na oddziały szpitalne. Rodzice ze swoimi pociechami po zarejestrowaniu muszą to przecierpieć i czekać cierpliwie w kolejce. Najczęściej czeka się po około 5 do 6 godzin na konsultacje z lekarzem. Proszę sobie wyobrazić niemowlaka w poczekalni czekającego pięć, sześć godzin! W moim przypadku było podobnie. Byliśmy szczęśliwcami, czekaliśmy ponad 4 godziny! Lekarz pani Paulina K-W. Przyjęła nas!! O zgrozo, po ponad 4 godzinach czekania w poczekalni. Myślałem że moja pociecha wyjdzie z siebie, z tego krzyku i płaczu!!! Międzyczasie gdy tak sobie czekaliśmy, lekarze od naszych pociech szwędali się z gabinetu do gabinetu. Co pewien czas, wychodziła pani co sama zwie się lekarzem i wzywa rodziców z dzieckiem (nazwiska pani doktor nie wspomnę) którzy nie doczekali się i zrezygnowali z tak długiego czekania! Pani doktor nie przyjmuję innych pociech, bo ciągle czeka na to dziecko, których rodzice zrezygnowali z czekania. Proceder trwa kilka godzin, a ta nie przyjmuje nikogo, wychodzi na korytarz i wzywa tylko tych którzy zrezygnowali!!! To jest jakaś paranoja!!! Widząc całą sytuację, postanowiłem działać i zacząłem nagrywać wszystko (teraz zastanawiam się, czy gdzieś nie upoblikować zachowania personelu z SOR-u w szpitalu dziecięcym w Prokocimiu w Krakowie)! Moja wizyta w gabinecie lekarskim trwła około 30-stu minut. Lekarz pani Paulina do mojej pociechy podchodziła jak pracownik budowlany do cegły!!! Tak, nie przesadzam!!! Po wizycie u tej pani moja pociecha ma stłuczony policzek i nosek!!! Po blisko trzydziestu minutach, zostaliśmy wyproszeni z gabinetu na korytarz. Pani Paulina każe nam dalej czekać, a sama udaje się chyba gdzieś na konsultacje (co najmniej tak mówiła)! Czykamy dalej na korytarzu, która zwie się poczekalnią. Ludzi z pociechami przybywa. Od pewnych rodziców dowiadujemy się, że oni z niemowlakiem czekają już blisko 6 godzin (a dziecko ma zapalenie płuc) i nie wiedzą ile jeszcze będą czekać, a dochodzi już godz.21.00! Myślę że mieliśmy szczęście, bo czekaliśmy ponad 4 godziny i teraz tylko decyzja lekarska co robić z naszą pociechą, a chodziło nam o pomoc w odflegmieniu naszego dziecka! cierpliwie czekamy następne 40 minut, w końcu zjawia się pani doktor i prosi nas do gabinetu. Dowiadujemy się od pani doktor, że muszą przeprowadzić jakieś specjalistyczne badanie naszego dziecka. Na pytanie moje, na czym ma polegać to badanie, pani Paulia która zwie się lekarzem pediatrą odpowiada że nie wie, że musie ponownie skontaktować się z pozostałymi lekarzami. Ponownie zostaliśmy wyproszeni na korytarz. Czekamy już 5 i półgodziny od naszego przybycia. Na korytarzu widzę że pani Paulina szwęda się z gabinetu do gabinetu. Trwa to jakieś następne 30 minut. Potem widzę jak pani Paulina poszła sobie na pogaduszki do recepcji, a obok czeka kilkadziesiąt osób na udzielenie pierwszej pomocy. Czekaliśmy jeszcze jakiś czas gdy wróciła. Weszliśmy do gabinetu. Tam dowiadujemy się, że żadnych badań przeprowadzać nie będą, ewentualnie mogą położyć naszą pociechę na oddział w celu przeprowadzenia jakichś badań, których pani doktor nie potrafiła wyjaśnić, po co są te badania i na czym mają pelegać(a nam chodziło o odflegmienie naszego niemowlaka bo nic innego mu nie dolegało tylko mocne zaflegmienie)! Nie wytrzymałem i proszę panią Paulinę o skierowanie do specjalisty, pani doktor odpowiada, że ona nie może wydać takiego skierowania! Informuję panią doktor, że skoro nie mogą lub nie potrafią wykonać odflegmiania to proszę o skierowanie do szpitala dziecięcego w Rabce, tam bez problemów takie zabiegi wykonują. Po krótkiej, ale mocnej utarczce słownej, pani Paulina w końcu decyduje się i wypisuje skierowanie do pulmunologa, kopiując wszystko z innych stron, bo sama nawet nie potrafiła coś od siebie napisać! Minęło ponad 6 i pół godziny a ja zostałem z niczym! Nie udzielono memu dziecku pomocy! Pani Paulina raczej nadaje się jako konserwator powierzchni (sprzątaczka), a nie do leczenia naszych pociech! Zdecydowanie nie polecam tego szpitala. Obecnie jest tam gorzej jak było za PRL-u. W tamtych czasach pociechy czekały na konsultację 5 godzin, lecz lekarze byli bardziej kompetentni!!! Informuję że dysponuję całym nagraniem i jeśli zajdzie taka potrzeba, to udostępnie też komu trzeba!!!
2
rodzic 2016-02-07 19:35:31
Dopiero dzisiaj odpisuje bo walczymy o życie dziecka....., które dla personelu po przeniesieniu na oddział ogólny jest najwyraźniej nic nie warte, dla pielęgniarek jakby umarło były by chyba szczęśliwe !!!!!rodzice są przy dziecku cały czas na zmianę, prosi się je o kontrolę dziecka na chwilę bo do toalety jest potrzeba, to okazuje się od innego rodzica że nawet nie zajrzała ani jedna dziecko się zapominało już wszystkie parametry na czerwono świeciły aparatura wyła a one piz....5 siedzą gadają na całe gardło i się śmieją po interwencji że coś się z dziecku dzieje odmrukają z łaską że nie umieją się rodzice zająć, więc ja się pytam jakie kurw..y mają tam obowiązki i regulamin według którego mają obowiązek pracować bo ja już nie mam pojęcia czy w regulaminie pisze im że mają wszystko olewać, zaniedbywać i ignorować? a głównym celem jest wykończenie pacjenta, które cierpi i przeszło już naprawde okrutnie dużo? (byłem w kilku szpitalach w ciągu swego życia zarówno z innym dzieckiem i jako pacjent i nie spotkało nas tyle goryczy co w tym szpitalu od strony personelu, ok. były 3 takie panie co naprawdę widać że są z powołania anioły pozostałe to naprawde jak nie chcą pracować to niech się zwolnią a nie szkodzą!!! kartę niech przeczytają chociaż ile dziecko przeszło, ale po co inny oddział konkurencja my tak nie robimy jak tam bo one tylko potrafią denerwować rodziców, gdybyśmy byli po pielęgniarstwie lub które z nas lekarzem wiedzielibyśmy chociaż trochę co się z dziecku w danym momęcie dzieje tak!! a jedyne informacje mamy od lekarzy których szuka się po całym budynku i prosi żeby coś powiedzieli jak dalej postępować i szuka się w internecie, czekamy na stabilizację dziecka i wynosimy się do INNEGO SZPITALA BOŻE CHROŃ NASZE DZIECKO BY WYTRZYMAŁO TE MAŁPY
3
baba 2016-02-22 16:38:05
tak
mama 2016-02-25 21:43:45
my bylismy dwadni z zatruciem i tez wyszlismy na wlasne zadanie dzis to co tam sie dzieje to masakra ale sciagne tam telewizje !!!!!!!!zapomnieli corce przyniesc kolacji syf na salach w lazience to az grzyb to jest paranoja pielegniarki nie mile a salowe to tylko chodza i pija kawe a nic nie robia NIGDY WIECEJ PROKOCIMIA
Lidka 2016-04-09 11:26:54
Szpital Prokocim, porażka, pracownicy bezczelni do ostteczności. Syna, po uderzeniu w głowę zabrało pogotowie ze szkoly gimnazjalnej w Krakowie. Lekarka aroganca, śmiała się w oczy "A co, zalezy Pani na tomografie, co?", Oczywiście żadnych badań, syn ma problemy z błem głowy i nie wiem co robić. Na poczekalni siedziała dziewczyna 40 stopni gorączki, siedziała 4 godziny w bólach, be żadnej pomocy. Lekarze to nie ludzie, to po prostu m.....y
Magda 2016-07-04 00:08:41
Pielęgniarki z tego szpitala specjalizują sie w poszukiwaniu opieki nad starszymi zasobnymi panami, sa bardzo profesjonalne :-)
Bebebe 2016-07-04 13:22:04
Moja córka też leżała w tym w szpitalu, za tydzień na pulmonologie idzie, teraz tam nie jest aż tak zle , kible i windy działają, sale wietrzone , dobre jedzenie (ostatnio kotlecik z serem w środku )miły personel , kiedy rodzic z małym dzieckiem nie ma pieluch albo mleka i butelki , wystarczy że sie to powie i załatwione . Kiedy rano idzie obchód , to nie wszyscy lekarze ze szpitala ,tylko kilka prowadzących. Bardzo mili , dużo się tam zmieniło. Zabawki są dezynfekowane , jest bawialnia z zadbanymi zabawkami , dla starszych dzieci są lekcje . Na pediatrię jeszcze w nie doszedł remont , ale jest planowany :)
1
Anonim 2016-07-06 09:45:28
@.kjn Nie myslelismy o tym, jeszcze
wielkie dziadostwo 2016-07-12 23:45:30
Moje dziecko leżało na "oddziale pediatrii, chorób środowiskowych i reumatologii". Masakra... trzymano 7 dni i oczywiście nie wykonano wszystkich badań. Badania zleca szef oddziału i ciekawe dlaczego dziecka nie przebadano jak należy?.. po wyjściu zaplaciłam za prywatne badania 550 zł. i tu chociarz wiem za co. Drodzy państwo w szpitalu po to trzymaja 7 dni, laby zagrabić wiekszą kasę za małego pacjenta od NFZ-tu. A podstawowe badania, ktore tam wykonano mogłam również zrobić prywatnie i nie marnować czasu sobie, a przede wszystkim zaoszczedzić dziecku przykrych przeżyć.
MAMA 3 LENIEJ DZIEWCZYNKI Z URAZEM BOLACEGO KOLANA 2016-08-04 22:14:44
witam chciałam dodać opinie o szpitalu PROKOCIM !! MAM 3 L CÓRECZKĘ BOLI JĄ BARDZO KOLANKO BYLISMY WCZORAJ U NASZEJ PANI DOKTÓR KTORA DAŁA NA SKIEROWANIE DO SZPITALA W PROKOCIMIU ALE PRZEZ CAŁA NOC DZISIEJSZA CÓRKA PŁAKALA ZE JA BOLI KOLANO WIEC ZEBRAŁAM SIE Z NIA I POJECHAŁAM DO KRAKOWA JADĄC DO SZPITALA ZADZWONIŁAM ABY SIE UPEWNIC CZY NAS PRZYJMA PONIEWAZ W CZORAJ WIECZOR JESZCZE SIE WYWROCILA . DO CZEGO DOŻĘ PANI KTORA ODEBRAŁA NA SOR ODMOWIŁA PRZYJECIA DZIECKA 3 LETNIEGO KIERUJAC JA DO PORADNI TAM RÓWNIERZ KIERUJA NAS NA SOR WIEC WKURZYŁAM SIE I ZADZWONIŁAM DO NFZ PAN MI DORADZIŁ ABY WZIASC NA PISMIE ZE NIE PRZYJMIE DZIECKA PO CZYM NIE DALI NAM NA PISMIE I ODESZLISMY Z NICZYM CORKA NADAL CIERPI . POWIEM JEDNO SYF BURDEL I PANIE LEKARKI KTORE SIEDZA PIJA KAWKE I(usunięte przez administratora)GLUPOTY ALE CZAS SIE ZA TO WZIASC I MAM ZAMIAR SCIAGNOC TELEWIZJE BO NIE PIERWSZY RAZ ODMAWIAJA DZIECKU MAŁEMU POMOCY !!!!!! POZDRAWIAM TĄ PANIA KTORA ODMOWIŁA NAM !!!
VisionPL 2016-08-14 12:12:43
Jeden z gorszych szpitali w PL,lekarze nie potrafia stwierdzic co komu jest i wzywaja innych lekarzy ktorzy "maja to wiedziec" na oddzialach goraco jak nie wiem a w dodatku jedzenie oblesne,raz nawet natknolem sie na plesn w szynce.
Ciezko sie dodzwonic zawsze jest zajete a lekarze dziwnie uciekaja przed kazdym kto chce o cos zapytac
Ogolnie wszystkie urzadzenia sa stare i wygladaja jakby mialy sie rozleciec,okna sa pozabijane gwozdziami zeby pacjent nie popelnil samobojstwa z powodu trafienia do tak ochydnego i najgorszego szpitala:)
Opinie napisal VisionPL byly pacjent tej sypiacej sie rudery:)
Marek 2016-09-09 21:45:50
Ja siedzialem na oddziale kardiologii w prokocimiu, nastepnie na jana pawla, raz na strzeleckiej. Raz w warszawie na oddziale pulmunologicznym
Opieka większości pielęgniarek w prokocimiu- brak słów, lenistwo,chamstwo a słoma z butow wystaje. Gdybym wtedy wiedział to co dziś inaczej byśmy rozmawiali.
Żenada aż mi sie pisać nie chce.
Omijajcie ten szpital, są inn placówki!!!!
Marek 2016-09-09 21:46:48
Ja siedzialem na oddziale kardiologii w prokocimiu, nastepnie na jana pawla, raz na strzeleckiej. Raz w warszawie na oddziale pulmunologicznym
Opieka większości pielęgniarek w prokocimiu- brak słów, lenistwo,chamstwo a słoma z butow wystaje. Gdybym wtedy wiedział to co dziś inaczej byśmy rozmawiali.
Żenada aż mi sie pisać nie chce.
Omijajcie ten szpital, są inn placówki!!!!
Magda 2016-10-11 13:26:06
Witam,mam pytanie, w najbliższym czasie będę musiała jechać z synkiem na hematologie do prokocimia, czy ktoś może wie jak się tam sprawy mają?zależy mi na szybkiej odpowiedzi z góry dziękuję
tgy 2016-10-11 16:22:01
Na pewno jest w porządku atmosfera @Jaa, bo każdy wie, że pozytywne stosunki między pracownikami albo między pracownikami a kadrą to połowa sukcesu. W końcu budują w ten sposób renomę na tak wielkim rynku
anonim 2016-11-05 19:48:04
Ja powiem tak w szpitalu połowa lekarzy jest
do wymiany ponieważ nie leczą dzieci.
Zostaw swoją opinię o Szpital uniwersytecki Prokocim - Kraków
test
UWAGA: Pamiętaj, aby Twoja opinia była zgodna z regulaminem i jak najbardziej merytoryczna - zależy nam na tym, by nasi użytkownicy mogli - także dzięki Twojemu wpisowi - dowiedzieć się jak najwięcej o pracy w firmie Szpital uniwersytecki Prokocim