Zwolnienia w Beko dotkną blisko 1800 pracowników, co wywołało spór o wysokość odpraw. Związkowcy żądają odpraw w wysokości 215 tys. zł dla każdego zwolnionego. Pracodawca proponuje niższe kwoty, zgodnie z obowiązującym prawem.
Związkowcy Beko domagają się gigantycznych odpraw
Wraz z decyzją firmy Beko o zwolnieniu 1800 pracowników, na jaw wyszły twarde żądania związkowców. Ich postulaty przewidują odprawy w wysokości 215 tys. zł dla każdego zwalnianego pracownika. Ta kwota opiera się na 50-krotności minimalnego wynagrodzenia, które od lipca 2024 r. wynosi 4300 zł. W obliczu tak wysokich żądań ustawowy limit wydaje się o wiele mniej korzystny – zgodnie z polskim prawem maksymalna odprawa nie może przekraczać 15-krotności pensji minimalnej, czyli 64,5 tys. zł. Zwolnienia w Beko to efekt spadku popytu na produkty firmy. Produkcja w zakładach we Wrocławiu i Łodzi ma zostać zakończona do końca kwietnia 2025 roku.
Prawo kontra związkowcy Beko: co mówią przepisy?
Polskie prawo precyzuje maksymalne limity odpraw w przypadku zwolnień grupowych. Zgodnie z ustawą, pracownikom przysługuje odprawa uzależniona od stażu pracy u danego pracodawcy, jednak nie może ona przekroczyć kwoty 64,5 tys. zł – to maksymalna wartość, jaką gwarantują przepisy obowiązujące od 1 lipca 2024 r. Związkowcy z Beko uważają jednak, że po latach pracy w zakładzie, odprawy powinny być zdecydowanie wyższe. W ich ocenie minimalne limity nie są wystarczające, dlatego żądają znacznie większych rekompensat. Konflikt między pracodawcą a pracownikami w tej kwestii osiągnął punkt kulminacyjny.
Zwolnienia w Beko – co dalej? Czy Beko ustąpi?
Pracodawca pracowników Beko zaproponował już odprawy na poziomie równowartości 11 wynagrodzeń, co wydaje się znaczącym ustępstwem. Jednak związki zawodowe nie zamierzają odpuszczać, dążąc do uzyskania znacznie wyższych odpraw w Beko – co najmniej 215 tys. zł. Spór staje się coraz bardziej napięty, a jego rezultat wpłynie na setki pracowników, którzy czekają na ostateczne rozstrzygnięcie. Na razie przyszłość jest niepewna, a napięcie wokół fabryk Beko rośnie.
Źródło: Forsal.pl