2 tys. zł na pracownika to projekt z czasów pandemii oferujący wsparcie dla przedsiębiorców, którzy ucierpieli najbardziej w związku z drugą falą epidemii koronawirusa. Czy 2 tysiące zł dofinansowania dla prowadzących działalność zaczęło obowiązywać? Kto mógł liczyć na dopłatę?
W 2020 roku wiceminister Jarosław Gowin zapowiedział o trwających przygotowaniach do wprowadzenia nowego mechanizmu wsparcia dla polskich przedsiębiorców. 2 tys. zł na pracownika miało być elastycznym programem pomocy, który miał niwelować straty przedsiębiorstw cierpiących przez wprowadzone w związku z pandemią obostrzenia. To jedna z odsłon programu, jakim jest antykryzysowa tarcza branżowa. Jak się okazało, zyskać mieli również przedsiębiorcy zatrudniający pracowników na podstawie umowy zlecenie. Kto mógł liczyć na wsparcie? Czy kolejne środki przeznaczone na ratowanie gospodarki sprawiły, że oferty pracy znów zaczęły się pojawiać na portalach ogłoszeniowych?
2 tysiące zł dofinansowania dla prowadzących działalność – zasady
Wypowiedzi ministra rozwoju, pracy i technologii Jarosława Gowina rzuciły światło na projekt w ramach tarczy antykryzysowej. 2 tysiące złotych miałoby zostać uzupełnieniem istniejących świadczeń postojowych i zawieszenia składek ZUS dla przedsiębiorstw dotkniętych obostrzeniami.
Dla firm, które musiały całkowicie zawiesić swoją działalność, jeszcze na obecnym posiedzeniu Sejmu chcemy uzupełnić te dwa rozwiązania o instrument nowy, mianowicie o wypłatę z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych kwoty do 2 tysięcy złotych na każdy etat i każdą umowę zlecenie w branżach dotkniętych obostrzeniami.
Wypowiedź wiceministra to jasny sygnał, że 2 tysiące zł dofinansowania dla prowadzących działalność miało zostać przyznane tylko tym przedsiębiorcom, którzy byli zmuszeni całkowicie zawiesić swoją działalność. Za finansowanie tego projektu miałby odpowiadać Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych.
2 tys. zł na pracownika – sposób na udzielanie pomocy
Warto zwrócić uwagę, że podczas swojej konferencji prasowej, wiceminister Gowin zasugerował zmianę w sposobie działania programów, takich jak tarcza antykryzysowa. 2 tysiące złotych na każdy etat oraz przyszłe świadczenia nie będą już przyznawane powszechnie. Wiosenny lockdown poważnie nadszarpnął budżet państwa, dlatego wsparcie antykryzysowe miało być kierowane bezpośrednio do tych, którzy potrzebowali pomocy. To mogło oznaczać, że następne środki wsparcia zostaną przekazane tylko firmom, które najbardziej ucierpiały w związku z epidemią.
Tarcza antykryzysowa finalnie obejmowała wsparcie w formie dofinansowania tylko mikroprzedsiębiorcom, małym oraz średnim przedsiębiorcom. Pracodawca winien był wypłacać pracownikowi wynagrodzenie obniżone nie więcej niż o 50% mniejsze, nie niższe niż wysokość co najmniej minimalnego wynagrodzenia za pracę w związku z przestojem ekonomicznym wywołanym przez pandemię. Środki z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych zagwarantowały pracodawcom dofinansowanie do wynagrodzenia w okresie przestoju w wysokości 50% minimalnego wynagrodzenia za pracę oraz składki na ubezpieczenie społeczne należne od pracodawcy od przyznanych świadczeń.