poradnik dla pracownika

Wzrosty w cieniu stabilizacji – gdzie w maju podrożały mieszkania?

Maj przyniósł wyraźne sygnały zmian na rynku pierwotnym mieszkań w Polsce. Ceny rosły tylko tam, gdzie już wcześniej notowano napięcie popytowe – w metropoliach o ugruntowanej pozycji, silnej gospodarce i ograniczonej podaży. Reszta kraju zamarła. Co nie znaczy, że sytuacja jest spokojna.

Choć w kilku dużych miastach ceny pozostały bez zmian, dynamika wzrostów w innych regionach pozwala sądzić, że rynek wciąż szuka punktu równowagi – a może po prostu nowego impulsu.

Warszawa, Trójmiasto, GZM – tam ceny znów poszły w górę

W maju najwyraźniej podrożały mieszkania w Trójmieście – średnia cena metra kwadratowego wzrosła tam o 2 proc., do ponad 16,8 tys. zł. Nie jest to przypadek – to właśnie ten rynek od dłuższego czasu dryfuje ku czołówce najdroższych w kraju, dystansując nawet Kraków.

W stolicy Polski wzrost wyniósł 1 proc., ale przebił istotny psychologiczny próg – średnia cena metra przekroczyła 18 tys. zł. Symboliczny sygnał, że czas tanich ofert w Warszawie się kończy, jeśli w ogóle kiedyś był realny. Podobną dynamikę – także 1 proc. – odnotowano w Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii, gdzie ceny zbliżyły się do poziomu 11,3 tys. zł/m².

Rynek nie działa jednak w próżni. W tle pojawiły się zapowiedzi możliwej obniżki stóp procentowych w lipcu, co może uruchomić kolejny cykl emocjonalnych decyzji zakupowych. Deweloperzy już to wyczuwają – a kupujący prawdopodobnie też.

Stabilizacja z potencjałem – Kraków, Łódź, Poznań

Trzy inne wielkie miasta – Kraków, Łódź i Poznań – wykazały w maju pełną cenową stabilność. Brak wzrostów w ujęciu miesiąc do miesiąca nie oznacza jednak stagnacji. W Krakowie sytuacja unormowała się po wcześniejszych podwyżkach, a w Poznaniu i Łodzi to już kolejny miesiąc bez zmian. Łódź pozostaje najtańszą z dużych metropolii – średnia cena wynosi tam 11,5 tys. zł/m². W Poznaniu jest drożej – 13,4 tys. zł/m² – ale rynek wydaje się równie spokojny.

Co ciekawe, właśnie Kraków i Poznań wskazywane są dziś jako kandydaci do tytułu najbardziej stabilnych cenowo metropolii 2025 roku. Jeśli obecna tendencja się utrzyma, mogą zyskać przewagę nie tyle ekonomiczną, co psychologiczną – jako miejsca, gdzie rynek nie zaskakuje ani inwestora, ani kupującego.

Wrocław na minusie – jedyny spadek wśród siedmiu

W całym zestawieniu jedno miasto się wyróżnia – Wrocław. Jako jedyne odnotowało spadek cen o 1 proc., do poziomu 14,8 tys. zł/m². To sygnał nie tyle alarmujący, co ciekawy. Wrocław przez lata był przykładem dynamicznego rozwoju – dziś zdaje się przechodzić etap korekty. Być może chwilowej, być może głębszej – trudno jeszcze powiedzieć.

W ujęciu rocznym również nie wygląda to spektakularnie – wzrost cen w mieście wyniósł zaledwie 6 proc., co na tle dwucyfrowych wzrostów w Trójmieście wypada raczej blado. Ale może to właśnie Wrocław stanie się za chwilę miejscem, gdzie znów warto szukać równowagi – nie tylko finansowej, ale i życiowej?

Rynek, choć pełen liczb, nigdy nie był wyłącznie rachunkiem. To zawsze też opowieść o ludziach, którzy gdzieś chcą zamieszkać.

Źródło: dorzzeczy.pl

Oceń artykuł
0/5 (0)