poradnik dla pracownika

Kiedy dług rośnie szybciej niż nadzieja. 371 osób z milionowym zobowiązaniem

Ponad 370 Polaków przekroczyło granicę miliona złotych długu – to nie statystyczna ciekawostka, ale sygnał ostrzegawczy, który powinien wybrzmieć donośniej niż niejedno polityczne wystąpienie. Problem nie dotyczy bowiem wyłącznie wielkich firm czy osób publicznych – wśród dłużników są zarówno seniorzy, jak i byli przedsiębiorcy z dużych miast. Czasem przyczyny są losowe, czasem efektem własnych decyzji. A czasem – strategią. Jedno pozostaje wspólne: odzyskanie tych pieniędzy nie jest ani łatwe, ani szybkie.

Gdy pieniądze znikają, a ślady są rozmyte

Choć liczba milionowych dłużników w Polsce spadła nieznacznie względem roku 2022, skala zjawiska wciąż może szokować. 371 osób figurujących w Krajowym Rejestrze Długów ma do spłacenia łącznie 790 milionów złotych. To nie tylko liczby – to historie setek ludzi, którzy znaleźli się w finansowym impasie. Zdarzają się przypadki, w których majątek jest niemożliwy do namierzenia – bo go nie ma albo został odpowiednio wcześniej przepisany. Jak zauważa Jakub Kostecki, prezes Kaczmarski Inkasso, tacy dłużnicy potrafią wykorzystać luki prawne, a ich wiedza o finansach niejednokrotnie przewyższa tę windykatorów.

Wśród nich są ci, którzy popełnili błędy w biznesie, ale też tacy, którzy z budowaniem zadłużenia uczynili osobisty projekt — z determinacją godną lepszej sprawy trwali w unikaniu odpowiedzialności. Z czasem pojawia się problem nie tylko ze ściągalnością, lecz z identyfikacją źródeł dochodu – a nawet samego dłużnika.

Starzy z długiem, młodzi z ambicjami

Wbrew pozorom, wiek dłużnika wiele mówi o jego przeszłości, ale niewiele o jego przyszłości. Wśród zadłużonych seniorów – a tych w wieku 65+ jest już 100 – nie brakuje osób, które dziś utrzymują się z emerytury, a w przeszłości inwestowały lub poręczały kredyty. Te decyzje wracają dziś jak echo – tylko że znacznie donośniejsze. Ich łączny dług sięga prawie 190 milionów złotych, a możliwość spłaty bywa bardziej teoretyczna niż realna.

Z kolei osoby w wieku 46–55 lat to najliczniejsza grupa milionowych dłużników – 118 osób odpowiada za ponad 300 milionów złotych. W tym wieku wielu z nich wciąż próbuje odzyskać stabilność – niektórzy po nieudanych inwestycjach, inni po upadku własnej firmy. Co ciekawe, w przedziale wiekowym 26–35 lat znajduje się zaledwie 13 takich dłużników. Mało? Tak, ale ich zobowiązania sięgają już 29 milionów złotych, co daje drugie miejsce pod względem długu na osobę.

Adam Łącki, prezes KRD, ostrzega, że ta młodsza grupa może w przyszłości stanowić wyzwanie dla całego systemu gospodarczego. Ich zobowiązania to nie tylko kredyty, ale również długi wobec sądów, banków czy towarzystw ubezpieczeniowych. Młodzi mają więc mniej długów liczbowo, ale ich ciężar może być bardziej dotkliwy społecznie.

Miasta, pieniądze i niemożliwa matematyka

W czołówce regionów z największą liczbą zadłużonych tradycyjnie znajduje się Mazowsze – 85 osób z tego województwa ma do oddania 150 milionów złotych. Tuż za nim Pomorze z nieco mniejszą liczbą dłużników, ale z niemal równą sumą zobowiązań – 147 milionów. Warto przy tym wspomnieć powiat wejherowski, gdzie jeden z trzech lokalnych dłużników odpowiada aż za 76 milionów złotych. Trudno o lepszy przykład asymetrii.

Największa liczba przeterminowanych płatności występuje jednak na Śląsku – 470 niespłaconych zobowiązań i 98 wierzycieli, którzy nadal czekają. Można więc powiedzieć, że tam dług rozproszył się bardziej, ale i dotknął szerszej grupy wierzycieli.

Największe kwoty czekają dziś na zwrot do funduszy sekurytyzacyjnych oraz firm zarządzających należnościami – blisko 390 milionów złotych. Sądy oczekują spłaty na 231 milionów, a instytucje finansowe – banki, SKOK-i i firmy pożyczkowe – liczą na 110 milionów zł. To kolejność, która mówi więcej o mechanice systemu niż o samych dłużnikach. Bo choć oni są na pierwszym planie, prawdziwym bohaterem tego reportażu jest pieniądz – ten, którego nie widać.

Źródło: businessinsider.com.pl

Oceń artykuł
3/5 (3)