Wywiady Wydawnictwo Sfinks

Filip Topczewski Prezes Wydawnictwo Sfinks
Filip Topczewski jest pomysłodawcą i twórcą Wydawnictwa Sfinks. Na rynku księgarskim i wydawniczym jest od 2000 roku. Obecnie - poza wydawnictwem - kieruje także Księgarnią Internetową Sfinks. Zapowiada jednak, że to nie koniec. Jak sam mówi: coraz większy zespół ludzi powoduje wzrost możliwości.

Jaka jest geneza Wydawnictwa Sfinks?

Początki jak to przeważnie bywa – są różne. U nas podobnie, tyle tylko, że wielu ludzi brało mnie na początku za szaleńca (uśmiech). Można sobie wyobrazić: człowiek w białej koszuli staje w drzwiach i mówi: Musi mieć pan/pani Popularną Encyklopedię Powszechną – to absolutna konieczność. Oczywiście w dwóch egzemplarzach, bo drugim trzeba obdarować...” itd. Och, to były dziwne czasy… Ale tak właśnie powstał Sfinks.

Skąd pomysł na nazwę?

Pomyślałem wtedy, że postać egipskiego stworzenia i jego zagadka są idealną alegorią do książek. Przecież odpowiedzi na wszystkie pytania można wyczytać właśnie w nich!

Jakie były przełomowe momenty w Państwa historii?

Przełomowych momentów w historii firmy było kilka. Zaczęliśmy działalność w czerwcu 2000 roku w Lublinie. Tam też mieścił się nasz pierwszy oddział. Ruszyliśmy z jednym przedstawicielem handlowym, by w niedługim czasie mieć ich pięćdziesięciu w 7 oddziałach w całej Polsce! Rynek jednak mocno się zmienił, dlatego w takiej formie pracowaliśmy do roku 2008. Podjęliśmy wtedy decyzję o zmianach, które wyszły naprzeciw oczekiwaniom naszych klientów, tak tworzyliśmy Dział Sprzedaży Telefonicznej. Zapewniliśmy tym samym naszym Czytelnikom kompleksową obsługę bez wychodzenia z domu. Klienci mogą uzyskać wszystkie niezbędne informacje, zamówić produkt i w spokoju czekać na przyjazd kuriera. Drugi milowy krok, to start Księgarni Internetowej Sfinks.info. Nie ukrywam, że jest to moje oczko w głowie, bo dużą cześć sklepu zaprojektowałem sam. Dlatego też tak bardzo sobie ją cenię.

Macie już 16 lat doświadczenia. Jak w tym czasie zmieniła się branża?

Zmieniła się diametralnie! Pamiętam, jak czytałem pierwsze książki: wydrukowane na słabym papierze, z maszynowym drukiem i jednokolorową okładką. Pamiętam też pierwsze dystrybuowane przez nas: dzisiaj pewnie bym nie zwrócił uwagi. Dzisiaj nasze „książki z najwyższej półki” naprawdę coś znaczą. Publikacje, które wydajemy, konkurują w dobie wygody, gadżetów i Internetu z audiobookami, e-bookami i innymi „wynalazkami”.

Konkurencja w branży jest obecnie duża. Czym Wydawnictwo Sfinks wyróżnia się na tle innych?

To proste: tworzymy książki niepowtarzalne i unikatowe. Ich okładki można by oprawiać w ramy i wieszać na ścianie! Dodatkowo staramy się urozmaicać nasze publikacje, np. w magnesy, przywieszki, płyty CD i DVD i inne gadżety. Dlatego nasze książki tak idealnie nadają się na prezent. Wystarczy przejrzeć naszą ofertę (do czego bardzo serdecznie zachęcam), a jestem przekonany że każdy znajdzie tam książkę, którą chętnie podaruje bliskim czy znajomym. Proszę mi wierzyć - najlepszym prezentem, który nigdy nie będzie nietrafiony, są przepiękne książki! Fakt – konkurencja jest duża i wszędzie, ale dobry produkt sam się obroni. Dlatego nasze książki są na rynku 16 lat, a to nie koniec!

 

Jesteście obecni na wszystkich popularnych portalach społecznościowych. Dużą wagę przykładają Państwo do komunikacji?

Od przysłowiowego „zawsze” rozmawiamy z naszymi Klientami. Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której wydalibyśmy książkę i nie usłyszelibyśmy o niej opinii Czytelników. Przecież po to to robimy. Tworzymy książki związane z historią, patriotyzmem, wiarą katolicką – czujemy się za to odpowiedzialni. Chcemy mówić o tym, co stanowi podstawę tego, kim jesteśmy i mówimy: za pomocą naszych publikacji. Zdajemy sobie również sprawę z tego, że dzisiaj ludzie chcą się wypowiadać w Internecie. Stało się to normalnością. Odpowiadamy na oczekiwania otwierając się na media społecznościowe, zachęcamy do dialogu. Cenimy sobie to, że Czytelnicy do nas piszą, dzwonią i pytają o kwestie, które poruszamy w naszych książkach. Możemy wtedy udzielać odpowiedzi na te pytania, wyjaśniać niejasności, a tym samym spełniać naszą misję edukacji społeczeństwa.

Ilu pracowników liczy Państwa zespół obecnie?

To pytanie jest trudne, bo nie wiem czy właśnie nie przyjęliśmy nowego członka naszej „rodziny Sfinksa” (śmiech). A tak naprawdę, obecnie jest to około stu osób w dziesięciu działach, które stale się rozwijają, a cały czas dołączają nowi. Najbardziej liczny jest Dział Sprzedaży Telefonicznej, który ma najintensywniejszy kontakt z klientami. Kolejno mamy Dział Sprzedaży Hurtowej, Redakcję, Dział DTP, E-commerce, Windykację, Wysyłkę, Administrację, Marketing i PR oraz Magazyn. Dlatego myślę, że dla każdego znajdzie się u nas miejsce pracy.

Na jakie stanowiska najczęściej szukają Państwo pracowników?

Dział Telefonicznej Obsługi Klienta jest największy, a i tak ciągle go powiększamy, stąd w zasadzie cały czas trwa tam rekrutacja. Dodatkowo – w związku z rozwojem naszej komunikacji w przestrzeni publicznej np. w Internecie czy radiu – chcielibyśmy zatrudnić dodatkowe osoby w dziale marketingu i e-commerce.

 

Jaka atmosfera panuje w firmie?

Nie jesteśmy korporacją. Panuje u nas atmosfera bardziej rodzinna: mówimy do siebie po imieniu, żartujemy, nie mamy dresscode’u, co sprzyja kreatywności i skraca dystans. To z kolei przekłada się na lepsze wyniki.

Jak wygląda rozmowa kwalifikacyjna? Z ilu składa się etapów?

By jak najlepiej wdrożyć nowych pracowników, kandydat najpierw spotyka się z kierownikiem działu, do którego rekrutował i odbywa z nim rozmowę. Przedstawiamy wtedy warunki pracy i zadajemy pytania, by dowiedzieć się czegoś więcej o kandydacie. Po takiej rozmowie, niekiedy ja proszę o rozmowę indywidualną z kandydatem, a niekiedy – jeśli wszystko będzie obu stronom odpowiadać – zapraszamy na próbny dzień pracy. Najważniejsze dla nas jest to, co potrafi w praktyce nasz pracownik, a nie to, o czym opowiada, czy pisze w CV. Dlatego raczej jesteśmy praktykami i wolimy zobaczyć, co człowiek pokaże w prawdziwej, codziennej pracy.

Gdzie osoby zainteresowane mogą znaleźć informacje na temat aktualnie prowadzonych rekrutacji?

Oczywiście na GoWork’u! Ale też na innych portalach z ogłoszeniami np. na olx.pl, pracuj.pl czy gratka.pl. Prowadzimy również fanpage na Facebook’u – Pracuj w wydawnictwie Sfinks, gdzie codziennie staramy się pokazywać, że praca u nas jest naprawdę ciekawa. Współpracujemy też z Powiatowym Urzędem Pracy w Częstochowie. Możliwości znalezienia naszych ogłoszeń jest więc całe mnóstwo!

Jakie wymagania stawiają Państwo przed swoimi pracownikami?

Osobiście bardzo cenię sobie kreatywność. Zdarzają się bowiem trudne sytuacje, z których trzeba znaleźć wyjście. A wtedy właśnie liczy się kreatywność, która pozwala na rozwiązanie problemu. Stawiamy też na zaangażowanie, ponieważ tworząc (tak, wciąż tworząc – coraz lepszego) Sfinksa działamy w myśl naszej misji: „Książki z najwyższej półki”. Jeśli pracownicy by w to nie wierzyli, to Sfinks straciłby sens. Jak wspominałem wcześniej, jesteśmy taką swoistą rodziną, dlatego doceniamy codzienny optymizm. Bo przychodzenie do pracy z uśmiechem na twarzy dodaje sił nie tylko danej osobie, ale i ludziom wokół niej. Cechy, które najbardziej cenię we współpracy z ludźmi to szczerość, lojalność i uczciwość. Bez tego nie da się zbudować dobrych wzajemnych relacji.

Rozwój i sukces firmy to również zadowoleni pracownicy. Jaki system motywacji pracowników Państwo stosują?

Atmosfera pracy u nas sama w sobie jest motywująca. Potrafimy jednocześnie docenić nasze najmocniejsze ogniwa. Często przyznajemy premie uznaniowe. Mamy również różnego rodzaju konkursy i wydarzenia, na których można wygrać nagrody – nie tylko pieniężne. Co więcej, zawsze można liczyć na słowa pochwały z ust menagerów, czy zarządu, a – proszę mi wierzyć – wielu pracowników potrzebuje czasem zwykłego: Dobra robota...

Jak ocenia Pan obecny poziom czytelnictwa w Polsce?

Uważam, że to nie jest tak, że ludzie nie chcą czytać. Chcą, albo raczej chcieliby. Problem polega jednak na tym, że czytanie kosztuje. Dawniej gazeta codzienna kosztowała dwadzieścia czy trzydzieści groszy. Dzisiaj 1,50 zł najtańsza. Kupując zatem codziennie „świeżą prasę” trzeba wydać sporą kwotę, która dla wielu jest nie do „przeskoczenia”. Co do samych książek – sytuacja zaczyna się nieco odwracać. Mamy dostępne darmowe książki w Internecie, mamy darmowe e-booki, promocje, wyprzedaże. Na rynku panuje duża konkurencja i „nadpodaż”. Wydawcy często przeszacowują nakłady, a potem mają problem ze sprzedażą i są zmuszeni do (przepraszam za kolokwializm) „prostytucji” cen książek. Nie jest to dobre dla rynku. Dlatego tak ważne jest wprowadzenie ujednoliconej ceny nowych książek, tak aby o klienta walczyło się nie ceną, a systemem lojalnościowym, jakością obsługi i dostępnością książek na stokach. Mam nadzieję, że rynek książek w Polsce będzie się z czasem porządkował i systematyzował na wzór innych Państw Unijnych. Niestety póki co, nasze prawo narzuca 5% VAT’u, które dodatkowo zawyża cenę książki. Co gorsze, większość wydawców przerzuca ten dodatkowy koszt na klienta... Mimo tych utrudnień pozostaję optymistą. Na szczęście to nasz czytelnik wciąż pozostaje decydentem. Dopóki społeczeństwo będzie chciało czytać nasze książki – my będziemy spełniać naszą misję.

 

Czego możemy Państwu życzyć na przyszłość?

Na pewno wytrwałości w dążeniu do celu. Chcemy stać się najlepszą księgarnią internetową w Polsce. Chcemy dalej tworzyć „Książki z najwyższej półki”, które wzbudzają zachwyt wszędzie, gdzie się pojawią. Pragniemy dalej szerzyć wartości, które nam przyświecają i w zgodzie z nimi umacniać swoją pozycję na rynku. Proszę nam życzyć, żeby pracowało nam się w firmie dalej tak dobrze, jak to jest teraz, oraz żeby nasza „Sfinksowa” rodzina wciąż się powiększała.

Dziękuję za rozmowę.