aPEL DO POSZKODOWANYCH PRZEZ MTG GRUDZIĄDZ!

Witam,czy ktoś z poszkodowanych przez MTG zakładał im już sprawę w sądzie? Proszę o kontakt GG 9144801

0 / 0

czy dostał ktoś pieniądze od firmy mtg przelewem na swoje konto lub pocztom bo mówią że wysłali już do wielu osób bardzo proszę o odpisanie na moje zapytanie

0 / 0

Ważne.<br /> Niedawno dostaliśmy a raczej wyżebraliśmy nasze pieniądze od mtg.<br /> Tyle co my dzwoniliśmy i jeździliśmy to więcej na to aasy poszło niż tego zwrotu.Pieniążki oddają owszem ale nie 570 tylko 550 bo jak twierdzą nie wiedzą co się stało z tymi 20zł i ze oni tego nie zabrali.275 oddaje Pan X.....i drugie 275 Pan Y........nie wiem dlaczego ale ważne że udało się odzyskać nasze ciężko odłożone pieniądze i to po jakim czasie!!!!!!Wię nie rezygnujcie i walczcie o swoje.Oni liczą na to że ludzie z południa odpuszczą i zapomną a im się zostaną pieniążki wasze pieniążki!!!!Telefonu nie odbiorą nie liczcie na to bo podobno tyle ludzi dzwoni i o pracę pyta że nie mają czasu odebrać :)Przemilczę to.Nie poddawajcie się i jedzcie nawet.Nie pozwólcie im wygrać.

0 / 0

D - nie ośmieszaj się. szukam info na temat eketu działań policji i oszukanych, a tu tylko Twóje głupawe przypomnienia. Myślisz, że będzie tu ktoś wchodził i będzie chciało mu się czytać 100 razy to samo!

0 / 0

oszukani - 2008-10-09 01:15:12Witam Wszystkich ! mam nadzieję że reszta osób które były z nami dojechała szczęśliwie .My wróciliśmy wczoraj do kraju niech nikt nie waży się pisać że grupa wysłana na oliwki przez M.T.G to tacy którym się nie chciało pracować i myśleli że jadą na wakacje! Jesteśmy ludźmi poważnymi którzy pracowali już w polu ciężko fizycznie i byliśmy przygotowani na ciężką pracę i świadomi że nie będzie lekko i przyjemnie.M.T.G nie wywiązało się z umowy którą sami sporządzili którą my zaakceptowaliśmy i podpisaliśmy.Z jakiej racji my musieliśmy przeżyć ten horror tylko dlatego że co ?M.T.G nie było w stanie dojść do porozumienia z pośrednikiem hiszpańskim Vincentem? Zasadnicza rzecz wysłano nas 12.09.08 a 15.09.08 byliśmy w Hiszpanii M.T.G wysyła 50 osób na oliwki które dojrzewają dopiero w połowie października!!! Zacznę od początku a mianowicie w dniu 12.09.08 wyjechaliśmy po godz.16.00 autokarem z Grudziądza granicę Hiszpanii przekroczyliśmy 14.09.08 wczesnym rankiem.Kierowcy(było ich trzech) otrzymali wiadomość że jesteśmy za wcześnie nie ma jeszcze przygotowanych mieszkań dla nas więc proponują dłuższy postój nad morzem aby uniknąć spania kolejnej nocy w autokarze.Zatrzymujemy się więc na 6 godzin w Calimbris.Po 16.00 ruszamy dalej w kierunku Huelva gdzie mamy mieszkać a na pobliskich polach pracować. Docieramy tam następnego dnia po godzinie 8.00 czyli jesteśmy na miejscu w Huelva TYLKO ŻE kierowcy wożą nas przez 3 godziny i nie wiedzą gdzie mają zawieść jeździmy więc w koło po mieście.Dostają telefon okazuję się że nie w Huelva będziemy mieszkać tylko 31km dalej w Cartaya.Zajeżdżamy jest samo południe wykończeni podróżą marzymy o kąpieli i śnie w normalnych warunkach.TYLKO ZE część osób ma już mieszkania i pokoje a reszta stoi na ulicy bo za 2 godziny dowiozą klucze do pozostałych mieszkań.Mijają 2 godz są klucze wchodzimy warunki mieszkaniowe dobre 6 osób w 3 pokojowym mieszkaniu z kuchnią łazienką i salonem ALE brak podstawowych rzeczy jak garnki talerze cokolwiek aby zagotować wodę przygotować ciepły posiłek.A przecież każdy by w miarę możliwości się wyposażył gdyby pani z M.T.G. zamiast mówić że wszystko jest powiedziała że nie ma nic.Mało tego że nie ma w czym to również na czym zagotować cokolwiek bo butle gazowe są ale puste.Tak więc zaczynamy od podstaw zrzutka na gaz (o tym była mowa ale trudno taką butlę przynieść z drugiego końca miasta płacić mieliśmy ale chyba nie mając transportu biegać z taką butlą po mieście?) zrzutka na garnki i patelnie bo ile można żyć na suchym prowiancie.Te zakupy ponad plan z pieniędzy na pierwsze dni życia.Na miejscu oczywiście nie ma nikogo z M.T.G a tu formularze do wypisania potrzebne do meldunku i pozwolenia na pracę i jak to wypełnić skoro wszystko po hiszpańsku a my języka nie znamy???w grupie jest Portugalczyk który jak my przyjechał do pracy spadł chyba z nieba dla M.T.G bo mianują Go z tytułu znajomości języka łącznikiem między M.T.G pośrednikiem Vincentem a naszą grupą.Pomaga wypełniać dokumenty i dostarcza nam informacji które z dnia na dzień zmieniają się jak w kalejdoskopie.Wyrabianie zezwoleń ma potrwać bo muszą każdą osobę sprawdzić itd. ok czekamy z dnia na dzień mamy jechać na policję złożyć podpisy(ale tam nie dojechaliśmy). Dowiadujemy się że w rejonie Huelva zarówno pomarańcze,mandarynki jak też oliwki są niedojrzałe i co najmniej za miesiąc będą ale mamy jeździć gdzieś dalej na pomarańcze komu się spodoba to go przeniosą i będzie pracował komu się nie spodoba przejdzie na oliwki.To trochę nas uspokoiło ale nie na długo.Nikt z nas nie przyjechał aby leżeć siedzieć i nic nie robić tylko pracować zacząć zarabiać wysłać jakieś pieniądze do kraju każdy ma zobowiązania a do tego zapożyczył bo taki wyjazd też kosztuje no i nikt nie wziął ze sobą 1000 euro bo jechał do pracy więc liczył że tak jak mówiono co 2 tygodnie będzie wypłacana wypłata.Vincent wypłacił nam zaliczki po 30 euro i mamy nadal czekać więc czekamy. Zaczął się drugi tydzień grupa cały czas się denerwuje konkretnych informacji 0 ani Vincent nie przyjeżdża aby przedstawić sprawę co dalej ani nikt z M.T.G i w tym momencie to chyba firma która nas wysłała powinna działać a nie myśląc że jak wytypowali dwóch mężczyzn w przedziale wiekowym 22-24 lata i którzy raz dzwonią do M.T.G raz do Vincenta to już wszystko.Ludziom ponownie zaczęło brakować środków do życia no i nerwy bo pracy brak zero zarobku i co dalej? Vincent obiecał kolejną zaliczkę przekładając ją z dnia na dzień wreszcie są pieniądze kolejne 30 euro.Nie wiem jak M.t.G wpadło na taki pomysł widocznie tak się załatwia sprawy gdy prowadzi się Biuro Pośrednictwa Pracy za granicą nie dba o reputację biura swojego nazwiska i z grupy ludzi których się wysyła do pracy robi się złodziei potem nie ma co się dziwić że Polacy mają miano takich a nie innych.Grupa została poinformowana przez ( łączników) że w niedzielę czyli 28.09.08 w nocy po cichu się zmywamy zostanie podstawiony autokar i zawiezie nas do Valencji tam mamy pracę na bank zastępczą jako rekompensatę za oliwki będą to mandarynki.Szczerze to trochę a nawet bardzo coś nie tak! 50 osób dostało po 60 euro od Vincenta 2 tygodnie mieszkaliśmy i korzystaliśmy z mieszkań może się z nim dogadali? ale dlaczego jak ludzie nie wyjeżdżamy tak jak przyjechaliśmy tylko w tajemnicy?? no ale cóż na bilet do domu nie mamy z Vincentem kontaktu też nie dowiemy się co jest grane więc jedziemy.Wyjazd nastąpił mniej więcej 0.30 na miejsce dojeżdżamy około 10-11 tej .Wysiadamy na dość ruchliwej ulicy miasta (nazwy nie pamiętam) w pobliżu Biura Pośrednictwa Pracy.Właścicielami ku naszemu zaskoczeniu są ludzie z którymi wielkiej bariery językowej już nie ma to Litwinie.Na miejscu są panowie z M.T.G. jeden z nich stwierdza że jest im przykro że tak wyszło że Vincent sam nie wiedział czego chce że teraz mamy pracę i wszystko zależy od nas praca w akordzie nie jak widniało na umowie 6 euro netto na godzinę po czym panowie się udali na miejsca gdzie będziemy mieszkali rzekomo sprawdzić warunki mieszkaniowe. ALE nie było zebrania całej grupy w jedno miejsce wytłumaczenia dotychczasowej sytuacji grupa stała wzdłuż ulicy z bagażami trwało to cały dzień a przecież to M.T.G w swojej umowie napisało nie my iż AGENCJA JEST ZOBOWIĄZANA DO PRZEKAZANIA PRACOWNIKOWI INFORMACJI UZYSKANYCH OD PRACODAWCY ZAGRANICZNEGO DOTYCZĄCYCH WARUNKÓW ZATRUDNIENIA ! to tak to się robi na ulicy po łebkach jeden słyszy drugi nie a do tego zapomnieli dodać istotnych szczegółów jaki jest ten akord i chwilę się zastanowić i policzyć że za mniejsze pieniądze niż można zarobić w kraju to nikt nie będzie robił w Hiszpanii.To co powinniśmy usłyszeć od panów z M.T.G usłyszeliśmy od Pako Litwina wieczorem On przyszedł wieczorem do naszego domu i przedstawił jak to będzie wyglądało jaka jest minimalna ilość koszy którą każdy w ciągu tych 9 godz musi zerwać ile za to zapłacą ile za mieszkanie mamy płacić ile za dojazd do pracy i TO ŻE JUŻ NIC NIE MAMY WSPÓLNEGO Z M.T.G PRACUJEMY U NIEGO M.T.G PRZEKAZAŁO NAS IM I ALBO PRACUJEMY U NICH ALBO NIE.Liczyliśmy we wszystkie strony i kalkulacja była taka że nie realne jest wykonanie tej normy 50 koszy po 20kg mandarynek?przez 1 człowieka w ciągu 9 godzin a za 1 kosz 1euro 38 eurocentów przy czym dojazd dzienny do pracy to 6 euro a gdzie opłaty ? mieszkanie wyżywienie? DLACZEGO RAZEM Z PAKO NIE PRZYSZEDŁ NIKT Z M.T.G ABY PRZEKAZAĆ NAM TE INFORMACJE? skoro podpisali umowę z nami na oliwki ok nie wypaliło dali nam zastępczą pracę ok ale w umowie pisze AGENCJA ZASTRZEGA SOBIE PRAWO SKIEROWANIA PRACOWNIKA DO INNEGO PRACODAWCY O ILE ZOSTAJĄ ZACHOWANE ISTOTNE WARUNKI ZATRUDNIENIA BEZ ZMIANY NINIEJSZEJ UMOWY!!!! wiec akord narzucony przez Pako TO zachowanie ISTOTNYCH WARUNKÓW UMOWY?? powinni nam znaleźć taką pracę za którą otrzymalibyśmy obiecane 6 euro netto na godz tylko to jest trudne w Hiszpanii bo tam nie wiedzą co to jest praca ze stawką godzinową wszędzie jest akord niech będzie akord ale z taką ilością kg i odpłatnością aby uzyskać i być w stanie zerwać mandarynki na równowartość 6 euro w ciągu godziny wtedy ludzie by pracowali.Tak więc mimo jasności sytuacji w jakiej się znajdujemy i do jakiego stopnia M.T.G się posunęło poszliśmy do pracy .Ale podziękowaliśmy za taką płacę która w żaden sposób by nie rekompensowała naszej pracy wysiłku i utraconych nerwów i zdrowia.W czII pragniemy podzielić się z Wami refleksjami z podróżyuwaga oszusci

0 / 0

oszukani - 2008-10-09 01:15:12Witam Wszystkich ! mam nadzieję że reszta osób które były z nami dojechała szczęśliwie .My wróciliśmy wczoraj do kraju niech nikt nie waży się pisać że grupa wysłana na oliwki przez M.T.G to tacy którym się nie chciało pracować i myśleli że jadą na wakacje! Jesteśmy ludźmi poważnymi którzy pracowali już w polu ciężko fizycznie i byliśmy przygotowani na ciężką pracę i świadomi że nie będzie lekko i przyjemnie.M.T.G nie wywiązało się z umowy którą sami sporządzili którą my zaakceptowaliśmy i podpisaliśmy.Z jakiej racji my musieliśmy przeżyć ten horror tylko dlatego że co ?M.T.G nie było w stanie dojść do porozumienia z pośrednikiem hiszpańskim Vincentem? Zasadnicza rzecz wysłano nas 12.09.08 a 15.09.08 byliśmy w Hiszpanii M.T.G wysyła 50 osób na oliwki które dojrzewają dopiero w połowie października!!! Zacznę od początku a mianowicie w dniu 12.09.08 wyjechaliśmy po godz.16.00 autokarem z Grudziądza granicę Hiszpanii przekroczyliśmy 14.09.08 wczesnym rankiem.Kierowcy(było ich trzech) otrzymali wiadomość że jesteśmy za wcześnie nie ma jeszcze przygotowanych mieszkań dla nas więc proponują dłuższy postój nad morzem aby uniknąć spania kolejnej nocy w autokarze.Zatrzymujemy się więc na 6 godzin w Calimbris.Po 16.00 ruszamy dalej w kierunku Huelva gdzie mamy mieszkać a na pobliskich polach pracować. Docieramy tam następnego dnia po godzinie 8.00 czyli jesteśmy na miejscu w Huelva TYLKO ŻE kierowcy wożą nas przez 3 godziny i nie wiedzą gdzie mają zawieść jeździmy więc w koło po mieście.Dostają telefon okazuję się że nie w Huelva będziemy mieszkać tylko 31km dalej w Cartaya.Zajeżdżamy jest samo południe wykończeni podróżą marzymy o kąpieli i śnie w normalnych warunkach.TYLKO ZE część osób ma już mieszkania i pokoje a reszta stoi na ulicy bo za 2 godziny dowiozą klucze do pozostałych mieszkań.Mijają 2 godz są klucze wchodzimy warunki mieszkaniowe dobre 6 osób w 3 pokojowym mieszkaniu z kuchnią łazienką i salonem ALE brak podstawowych rzeczy jak garnki talerze cokolwiek aby zagotować wodę przygotować ciepły posiłek.A przecież każdy by w miarę możliwości się wyposażył gdyby pani z M.T.G. zamiast mówić że wszystko jest powiedziała że nie ma nic.Mało tego że nie ma w czym to również na czym zagotować cokolwiek bo butle gazowe są ale puste.Tak więc zaczynamy od podstaw zrzutka na gaz (o tym była mowa ale trudno taką butlę przynieść z drugiego końca miasta płacić mieliśmy ale chyba nie mając transportu biegać z taką butlą po mieście?) zrzutka na garnki i patelnie bo ile można żyć na suchym prowiancie.Te zakupy ponad plan z pieniędzy na pierwsze dni życia.Na miejscu oczywiście nie ma nikogo z M.T.G a tu formularze do wypisania potrzebne do meldunku i pozwolenia na pracę i jak to wypełnić skoro wszystko po hiszpańsku a my języka nie znamy???w grupie jest Portugalczyk który jak my przyjechał do pracy spadł chyba z nieba dla M.T.G bo mianują Go z tytułu znajomości języka łącznikiem między M.T.G pośrednikiem Vincentem a naszą grupą.Pomaga wypełniać dokumenty i dostarcza nam informacji które z dnia na dzień zmieniają się jak w kalejdoskopie.Wyrabianie zezwoleń ma potrwać bo muszą każdą osobę sprawdzić itd. ok czekamy z dnia na dzień mamy jechać na policję złożyć podpisy(ale tam nie dojechaliśmy). Dowiadujemy się że w rejonie Huelva zarówno pomarańcze,mandarynki jak też oliwki są niedojrzałe i co najmniej za miesiąc będą ale mamy jeździć gdzieś dalej na pomarańcze komu się spodoba to go przeniosą i będzie pracował komu się nie spodoba przejdzie na oliwki.To trochę nas uspokoiło ale nie na długo.Nikt z nas nie przyjechał aby leżeć siedzieć i nic nie robić tylko pracować zacząć zarabiać wysłać jakieś pieniądze do kraju każdy ma zobowiązania a do tego zapożyczył bo taki wyjazd też kosztuje no i nikt nie wziął ze sobą 1000 euro bo jechał do pracy więc liczył że tak jak mówiono co 2 tygodnie będzie wypłacana wypłata.Vincent wypłacił nam zaliczki po 30 euro i mamy nadal czekać więc czekamy. Zaczął się drugi tydzień grupa cały czas się denerwuje konkretnych informacji 0 ani Vincent nie przyjeżdża aby przedstawić sprawę co dalej ani nikt z M.T.G i w tym momencie to chyba firma która nas wysłała powinna działać a nie myśląc że jak wytypowali dwóch mężczyzn w przedziale wiekowym 22-24 lata i którzy raz dzwonią do M.T.G raz do Vincenta to już wszystko.Ludziom ponownie zaczęło brakować środków do życia no i nerwy bo pracy brak zero zarobku i co dalej? Vincent obiecał kolejną zaliczkę przekładając ją z dnia na dzień wreszcie są pieniądze kolejne 30 euro.Nie wiem jak M.t.G wpadło na taki pomysł widocznie tak się załatwia sprawy gdy prowadzi się Biuro Pośrednictwa Pracy za granicą nie dba o reputację biura swojego nazwiska i z grupy ludzi których się wysyła do pracy robi się złodziei potem nie ma co się dziwić że Polacy mają miano takich a nie innych.Grupa została poinformowana przez ( łączników) że w niedzielę czyli 28.09.08 w nocy po cichu się zmywamy zostanie podstawiony autokar i zawiezie nas do Valencji tam mamy pracę na bank zastępczą jako rekompensatę za oliwki będą to mandarynki.Szczerze to trochę a nawet bardzo coś nie tak! 50 osób dostało po 60 euro od Vincenta 2 tygodnie mieszkaliśmy i korzystaliśmy z mieszkań może się z nim dogadali? ale dlaczego jak ludzie nie wyjeżdżamy tak jak przyjechaliśmy tylko w tajemnicy?? no ale cóż na bilet do domu nie mamy z Vincentem kontaktu też nie dowiemy się co jest grane więc jedziemy.Wyjazd nastąpił mniej więcej 0.30 na miejsce dojeżdżamy około 10-11 tej .Wysiadamy na dość ruchliwej ulicy miasta (nazwy nie pamiętam) w pobliżu Biura Pośrednictwa Pracy.Właścicielami ku naszemu zaskoczeniu są ludzie z którymi wielkiej bariery językowej już nie ma to Litwinie.Na miejscu są panowie z M.T.G. jeden z nich stwierdza że jest im przykro że tak wyszło że Vincent sam nie wiedział czego chce że teraz mamy pracę i wszystko zależy od nas praca w akordzie nie jak widniało na umowie 6 euro netto na godzinę po czym panowie się udali na miejsca gdzie będziemy mieszkali rzekomo sprawdzić warunki mieszkaniowe. ALE nie było zebrania całej grupy w jedno miejsce wytłumaczenia dotychczasowej sytuacji grupa stała wzdłuż ulicy z bagażami trwało to cały dzień a przecież to M.T.G w swojej umowie napisało nie my iż AGENCJA JEST ZOBOWIĄZANA DO PRZEKAZANIA PRACOWNIKOWI INFORMACJI UZYSKANYCH OD PRACODAWCY ZAGRANICZNEGO DOTYCZĄCYCH WARUNKÓW ZATRUDNIENIA ! to tak to się robi na ulicy po łebkach jeden słyszy drugi nie a do tego zapomnieli dodać istotnych szczegółów jaki jest ten akord i chwilę się zastanowić i policzyć że za mniejsze pieniądze niż można zarobić w kraju to nikt nie będzie robił w Hiszpanii.To co powinniśmy usłyszeć od panów z M.T.G usłyszeliśmy od Pako Litwina wieczorem On przyszedł wieczorem do naszego domu i przedstawił jak to będzie wyglądało jaka jest minimalna ilość koszy którą każdy w ciągu tych 9 godz musi zerwać ile za to zapłacą ile za mieszkanie mamy płacić ile za dojazd do pracy i TO ŻE JUŻ NIC NIE MAMY WSPÓLNEGO Z M.T.G PRACUJEMY U NIEGO M.T.G PRZEKAZAŁO NAS IM I ALBO PRACUJEMY U NICH ALBO NIE.Liczyliśmy we wszystkie strony i kalkulacja była taka że nie realne jest wykonanie tej normy 50 koszy po 20kg mandarynek?przez 1 człowieka w ciągu 9 godzin a za 1 kosz 1euro 38 eurocentów przy czym dojazd dzienny do pracy to 6 euro a gdzie opłaty ? mieszkanie wyżywienie? DLACZEGO RAZEM Z PAKO NIE PRZYSZEDŁ NIKT Z M.T.G ABY PRZEKAZAĆ NAM TE INFORMACJE? skoro podpisali umowę z nami na oliwki ok nie wypaliło dali nam zastępczą pracę ok ale w umowie pisze AGENCJA ZASTRZEGA SOBIE PRAWO SKIEROWANIA PRACOWNIKA DO INNEGO PRACODAWCY O ILE ZOSTAJĄ ZACHOWANE ISTOTNE WARUNKI ZATRUDNIENIA BEZ ZMIANY NINIEJSZEJ UMOWY!!!! wiec akord narzucony przez Pako TO zachowanie ISTOTNYCH WARUNKÓW UMOWY?? powinni nam znaleźć taką pracę za którą otrzymalibyśmy obiecane 6 euro netto na godz tylko to jest trudne w Hiszpanii bo tam nie wiedzą co to jest praca ze stawką godzinową wszędzie jest akord niech będzie akord ale z taką ilością kg i odpłatnością aby uzyskać i być w stanie zerwać mandarynki na równowartość 6 euro w ciągu godziny wtedy ludzie by pracowali.Tak więc mimo jasności sytuacji w jakiej się znajdujemy i do jakiego stopnia M.T.G się posunęło poszliśmy do pracy .Ale podziękowaliśmy za taką płacę która w żaden sposób by nie rekompensowała naszej pracy wysiłku i utraconych nerwów i zdrowia.W czII pragniemy podzielić się z Wami refleksjami z podróżyprzpomnienie

0 / 0

nie

0 / 0

czy ktoś dostał kasę od firmy mtg tak jak obiecali w swoich pismach

0 / 0

ANT-- - 2008-10-04 20:25:55moj syn wlasnie sie teraz snuje po valencji i mysli co robic dalej-opuscil kuleere i tego vicente bo to on tak proponuje robote niewolnicza .ciagna za saba te bagaze i kombinuja co zrobic- vicente podobno zglaszal na policje ze mu robotnicy opuscili miejce zamieszkania?? robotnicy?? chyba niewolnicy panie vincente. a odnosnie policji to ona zawita juz w poniedzialek do tego pana juz wiem bo mi konsul powiedzial ze po telefonie zglaszajacym taki fakt jawnego wykorzystywania obywatela RP przy pracy jest scigane(maja umowe o tresci calkowicie odmiennej zawarta w polsce)i ta umowa jest wiazaca dla pracownikalstan faktyczny zastant po przyjezdzie jest alarmujacy i antyludzki a pozatym nosi charakter z zabarwieniem nielegalnym.moze temu vicente nic nie zrobia ale tej firmie MTG od ktorej dostali w rece umowy scisle sprecyzowane nasi ludzie napewno wybija z glowy interes taki.a zadania pokrycia wszystkich kosztow utrzymania telefonow itp--wyladauja pod noskiem zarzadu w/w firmyuwaga oszusci

0 / 0

pepe - 2008-10-04 20:50:40niech ci co uciekli ida na Policje w Hiszpani-tam robia Protokol (maja tez znajomoasci z polakami i innymi jezykami) policja da ich na kwatery na 2-3 noce z Czerwonego Krzyza-a w Valencia jest tez polski Konsulant! niech poprosza Policje-pomoga im-a tych Wyzyskiwaczy wezna za dupe-bo na czarno kto daje prace !-ciezko tutaj karaja- wiecej jak winnych krajach !, niech tez podadza kto ich tutaj uwaga oszusci

0 / 0

oszukani - 2008-10-09 03:02:59Witam ponownie! tak więc zrezygnowaliśmy z pracy u Litwinów zwrócono nam dowody osobiste wcześniej które od nas wzięto celem załatwienia pozwoleń na pracę w Hiszpanii i oczywistą sprawą było że musimy opuścić mieszkanie.Muszę powiedzieć że Litwin zachował się jak człowiek bo pozwolił nam zostać na jeszcze jedną noc a z tego co wiem innych nawet pytał do kiedy chcą zostać także mogli zostać dzień dłużej od nas ale wyprowadzić i tak się musieliśmy.Krótko mówiąc jesteśmy na ulicy.Dzwonimy do M.T.G pani w dniu podpisywania umowy zapytana o transport powrotny powiedziała że nie ma problemu na nasz koszt oczywiście ale mają przewoźników mniejsze busy wystarczy wcześniej ich powiadomić.Ale teraz twierdzi że nie organizują bo nie mają a tak w ogóle to potraktowała nas tak jakby nam się robić nie chciało i raptem zerwaliśmy się że chcemy do domu podawała liczbę osób które poszły do pracy i tym faktem wydają się bardzo szczęśliwi potrafiła też podać siedząc na fotelu za biurkiem w Grudziądzu ilość koszy rzekomo zerwanych mandarynek o godz 15.30 przy czym ludzie po powrocie o godz 18 tej nawet takich ilości nie zerwali ! Jak można robić z ludzi takich głupich ! przecież my byliśmy na miejscu i całą sytuację chyba lepiej znaliśmy na bieżąco!! nie wspomnę już o kłamstwach wciskanych członkom naszych rodzin i denerwowaniu ich jeszcze bardziej tą sytuacją ! Tego że oliwek nie ma w połowie września nie wiedziało M.T.G to pewnie nie wie że telefony komórkowe istnieją! nasze rodziny były na bieżąco informowane o rzeczywistym stanie rzeczy !!! Tak więc 3.10.08. staliśmy się bezdomnymi ludźmi w obcym kraju ponad 3000 km od domu nie mogąc liczyć na firmę która nas wpakowała w taką sytuację.Udajemy się z Cullery do Valencji z nadzieją na łatwiejszą możliwość wydostania z Hiszpanii.Nie mamy pieniędzy na bilety dzielimy się ze sobą tym co zostało nam do jedzenia bagaże stają się dwa razy cięższe niż w rzeczywistości ze zmęczenia.O 15 tej docieramy do Valencji ceny biletów za przejazd autokarem w granicach 150-160 euro ale trzeba je mieć! Jedyna deska ratunku to rodziny w Polsce ale to potrwa przecież założenie było takie że to my im będziemy wysyłać środki finansowe po to przyjechaliśmy aby zarobić obciążyliśmy budżety domowe z tytułu tego wyjazdu a teraz po 3 tygodniach alarmujemy o pomoc i przesłanie pieniędzy.Zbliża się wieczór siedzimy na dworcu kolejowym w Valencji planujemy spędzić tam noc niestety dworzec jest zamykany od 1.00-4.45 ochrona dworca nas wyprasza wychodzimy na ulicę .Jest zimno nie mamy dokąd pójść gdzie się schronić wejścia do metra na przeciwko również pozamykane.Siadamy na bagażach obok siebie przykrywamy śpiworami i próbujemy zdrzemnąć choć trochę.Każdy z nas nie może się pogodzić z tą sytuacją jak było można wysłać tyle ludzi i zgotować im taki los ??? noc minęła w miarę spokojnie w porównaniu do relacji kolegów którzy nocowali w parku gdzieś na placu zabaw.I tak nastała sobota 04.10.08 kontaktujemy się z rodzinami są problemy bo nie wszystkie banki są w Polsce czynne które współpracują ze znajdującym się w Hiszpanii mamy obawy że pieniądze będą dopiero w poniedziałek wtedy nie wiadomo na kiedy rezerwacji będzie na autokar boimy się że następne dwie kolejne noce spędzimy na ulicy na samą myśl każdy zaczyna się denerwować i tego sobie nie wyobraża po tej już jednej nocy.Otrzymaliśmy pieniądze idziemy zarezerwować bilet okazuje się że jednak jeszcze jedna noc jest nieunikniona na ulicy najbliższy możliwy wyjazd to z niedzieli na poniedziałek 1.00 niestety nie wszyscy możemy wrócić bo w ostatniej chwili zabrakło 2 miejsc wraca więc nasza czwórka a dwóch kolegów kolejną 3 noc z rzędu sami będą spali na ulicy przed dworcem kolejowym w Valencji.Wróciliśmy wczoraj cali dzisiaj już wiemy koledzy również i wiemy o sporej grupie której też po 2-3 osoby udało się wrócić.Wiem że jeszcze zostały osoby w Hiszpanii mam nadzieję że szczęśliwie powrócą do swoich domów i rodzin.A M.T.G.??? podszywa się pod osoby piszące prawdę o nich bo nawet wrogowi nie życzymy znalezienia się w takiej sytuacji.NIE WIEM KTÓRA TO DZIĘKI M.T.G ZOBACZYŁA JAKIEŚ ŚWIATEŁKO W TUNELU !!! miała chyba na myśli śmierć kliniczną bo takie są objawy przy tym stanie i jedynie do takiego stanu jeszcze trochę doprowadzono by ludzi gdyby nie ICH rodziny ja też dzięki M.T.G zobaczyłam WIELE ŚWIATEŁEK NA ULICY PRZED DWORCEM KOLEJOWYM ŚPIĄC 2 NOCE PODRZĄD A MOI KOLEDZY JESZCZE WIĘCEJ BO SPĘDZILI 3 NOCE NA ULICYuwaga oszusci

0 / 0

oszukani - 2008-10-09 03:02:59Witam ponownie! tak więc zrezygnowaliśmy z pracy u Litwinów zwrócono nam dowody osobiste wcześniej które od nas wzięto celem załatwienia pozwoleń na pracę w Hiszpanii i oczywistą sprawą było że musimy opuścić mieszkanie.Muszę powiedzieć że Litwin zachował się jak człowiek bo pozwolił nam zostać na jeszcze jedną noc a z tego co wiem innych nawet pytał do kiedy chcą zostać także mogli zostać dzień dłużej od nas ale wyprowadzić i tak się musieliśmy.Krótko mówiąc jesteśmy na ulicy.Dzwonimy do M.T.G pani w dniu podpisywania umowy zapytana o transport powrotny powiedziała że nie ma problemu na nasz koszt oczywiście ale mają przewoźników mniejsze busy wystarczy wcześniej ich powiadomić.Ale teraz twierdzi że nie organizują bo nie mają a tak w ogóle to potraktowała nas tak jakby nam się robić nie chciało i raptem zerwaliśmy się że chcemy do domu podawała liczbę osób które poszły do pracy i tym faktem wydają się bardzo szczęśliwi potrafiła też podać siedząc na fotelu za biurkiem w Grudziądzu ilość koszy rzekomo zerwanych mandarynek o godz 15.30 przy czym ludzie po powrocie o godz 18 tej nawet takich ilości nie zerwali ! Jak można robić z ludzi takich głupich ! przecież my byliśmy na miejscu i całą sytuację chyba lepiej znaliśmy na bieżąco!! nie wspomnę już o kłamstwach wciskanych członkom naszych rodzin i denerwowaniu ich jeszcze bardziej tą sytuacją ! Tego że oliwek nie ma w połowie września nie wiedziało M.T.G to pewnie nie wie że telefony komórkowe istnieją! nasze rodziny były na bieżąco informowane o rzeczywistym stanie rzeczy !!! Tak więc 3.10.08. staliśmy się bezdomnymi ludźmi w obcym kraju ponad 3000 km od domu nie mogąc liczyć na firmę która nas wpakowała w taką sytuację.Udajemy się z Cullery do Valencji z nadzieją na łatwiejszą możliwość wydostania z Hiszpanii.Nie mamy pieniędzy na bilety dzielimy się ze sobą tym co zostało nam do jedzenia bagaże stają się dwa razy cięższe niż w rzeczywistości ze zmęczenia.O 15 tej docieramy do Valencji ceny biletów za przejazd autokarem w granicach 150-160 euro ale trzeba je mieć! Jedyna deska ratunku to rodziny w Polsce ale to potrwa przecież założenie było takie że to my im będziemy wysyłać środki finansowe po to przyjechaliśmy aby zarobić obciążyliśmy budżety domowe z tytułu tego wyjazdu a teraz po 3 tygodniach alarmujemy o pomoc i przesłanie pieniędzy.Zbliża się wieczór siedzimy na dworcu kolejowym w Valencji planujemy spędzić tam noc niestety dworzec jest zamykany od 1.00-4.45 ochrona dworca nas wyprasza wychodzimy na ulicę .Jest zimno nie mamy dokąd pójść gdzie się schronić wejścia do metra na przeciwko również pozamykane.Siadamy na bagażach obok siebie przykrywamy śpiworami i próbujemy zdrzemnąć choć trochę.Każdy z nas nie może się pogodzić z tą sytuacją jak było można wysłać tyle ludzi i zgotować im taki los ??? noc minęła w miarę spokojnie w porównaniu do relacji kolegów którzy nocowali w parku gdzieś na placu zabaw.I tak nastała sobota 04.10.08 kontaktujemy się z rodzinami są problemy bo nie wszystkie banki są w Polsce czynne które współpracują ze znajdującym się w Hiszpanii mamy obawy że pieniądze będą dopiero w poniedziałek wtedy nie wiadomo na kiedy rezerwacji będzie na autokar boimy się że następne dwie kolejne noce spędzimy na ulicy na samą myśl każdy zaczyna się denerwować i tego sobie nie wyobraża po tej już jednej nocy.Otrzymaliśmy pieniądze idziemy zarezerwować bilet okazuje się że jednak jeszcze jedna noc jest nieunikniona na ulicy najbliższy możliwy wyjazd to z niedzieli na poniedziałek 1.00 niestety nie wszyscy możemy wrócić bo w ostatniej chwili zabrakło 2 miejsc wraca więc nasza czwórka a dwóch kolegów kolejną 3 noc z rzędu sami będą spali na ulicy przed dworcem kolejowym w Valencji.Wróciliśmy wczoraj cali dzisiaj już wiemy koledzy również i wiemy o sporej grupie której też po 2-3 osoby udało się wrócić.Wiem że jeszcze zostały osoby w Hiszpanii mam nadzieję że szczęśliwie powrócą do swoich domów i rodzin.A M.T.G.??? podszywa się pod osoby piszące prawdę o nich bo nawet wrogowi nie życzymy znalezienia się w takiej sytuacji.NIE WIEM KTÓRA TO DZIĘKI M.T.G ZOBACZYŁA JAKIEŚ ŚWIATEŁKO W TUNELU !!! miała chyba na myśli śmierć kliniczną bo takie są objawy przy tym stanie i jedynie do takiego stanu jeszcze trochę doprowadzono by ludzi gdyby nie ICH rodziny ja też dzięki M.T.G zobaczyłam WIELE ŚWIATEŁEK NA ULICY PRZED DWORCEM KOLEJOWYM ŚPIĄC 2 NOCE PODRZĄD A MOI KOLEDZY JESZCZE WIĘCEJ BO SPĘDZILI 3 NOCE NA ULICYjeszcze jedno przypomnienie , nie ostatnie o oszustach zmtg grudziadz,

0 / 0

popieram atak na mtg - 2008-10-04 20:12:16konsulat juz wie.do gazety juz na swoim terenie tez dalem relacje.KONIEC PANSTWO Z MTG-WASZEJ OBLUDY I PRAKTYK Z LUDZMI.NIE BEDZIECIE ROBIC JUZ Z NICH WARIATOWuwaga oszusci

0 / 0

oszukany - 2008-10-08 13:35:19dziś około 17 czwórka moich przyjaciól tak jak i ja wraca do kraju!! Szczęście że nam się udało czas zabrać się za MTG jawnych oszustów i kłamców chcących tylko nasze ciężko zarobione pieniądze ale nic nie dających oprócz niewolniczej pracy za 6 euro na 12 godz. NIECH TO BĘDZIE PRZESTROGA DLA WSZYSTKICH NIEDOWIARKÓW!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!mtg to oszusci

0 / 0

aga - 2008-10-03 20:04:14Prośba dla wszystkich co przeszli swoje piekło przez tą firmę!<br /> Zgłaszajcie gdzie się da w Hiszpanii do konsulatu lub ambasady, w Polsce do prokuratury . To co się tam działo to przęstępstwo i zasługuje na sąd! <br /> <br /> Wiem że ci co mogą wracają do Polski i chcą jak najszybciej zsapomnieć o tym koszmarze. <br /> <br /> Jeśli będziecie zbiorowo zgłaszać tą sprawe to szefostwo Mtg dostanie za swoje - cwaniaczki na ciepłych posadkach!<br /> Firma nie zbierze już nowych pracowników i zajmie się nią prokurator.<br /> <br /> Trzymam kciuki za wasz bezpieczny powrót!<br /> uwaga oszusci

0 / 0

wyslany przez MTG - 2008-11-24 10:11:49Witam.. ja wlasnie wrocilem z tego piekla... jest masakra.. to co pisza powyzej to prwada.. zaraz po przyjezdzie do hiszpanii zabrano nam dowody osobiste.. i dali smieszne ksero kopie, ponoc pan szanowny MATJAS powiedzial im zeby nie oddali nam dowodow zebysmy nie wrocili za szybko do domu.. pieniadze ktore zarobiono w pierwszym tygodniu pracy dostalismy za 3 tygodnie.. nie bylo co jesc.. czasem przez3-4 dni jadlo sie pomarancze i mandarynki.. lub dzielismy sobie jedzenie.. poltora ziemniaka dziennie i jedno jajko.. lub tez udalo sie usmazyc cos w rodzaju nalesnika..a na pole bralem jedna bagietke bo musialem oszczedzac zeby miec na druga na drugi dzien.. pieniadze?? wyplaty?? hehe.. nie ma czegos takiego.. dostaje sie marna jalmuzne.. a dleczego?? bo odciagaja pienaidze za wszystko.. za paliwo..ale to normalne z tym sie zgodze,.. ale nie rozumiem ze placi sie za miejsce w busie a jak jest wolne to tez placmy za wolne miejsce,za pole za mandaty.. jakie mandaty?? np. za takie ze zatrzymala nas policja a my nie mielismy kompletu papierow do tego busa gdzie tym powinni obciazyc tych brygadzistow lub biuro SERVITAVER ETT, S.L w Alzirze.. to co sie przezylo przez miesiac... dlugo by sie opisywalo.. ludzie miedzy soba zaczeli sie gryzc a przez to ze nie bylo pieniedzy i nie bylo jedzenia.. siadalo niektorym na psychike.. naprawde, np. ok 23:00 przyjachal rusek Pako, zadzwonil do jakiegos mieszkania... bylo tam ok 6-7 osob.. mieli 15 minut na spakowanie sie i ich wywiezli w inne miejsce.. troche dziwne ze w przypomnienie

0 / 0

d - inni szukają tu jakiś nowych informacji, a nie zaglądają po to, żeby przeczytać &quot;przypomnienie&quot;. Napisz coś nowego, na pewno bardziej ludzi zainteresujesz

0 / 0

przypominam o smieciach tj. o mtg, a nie zasmiecam, pozdrawiam

0 / 0

d - po co zaśmiecasz forum?????

0 / 0

przypomnienie

0 / 0

Dodaj wypowiedź na forum

- (To pole jest wymagane)

UWAGA: Pamiętaj, aby Twój wpis był zgodny z regulaminem i jak najbardziej merytoryczny.

Wpisy z naszego bloga:

Firmy budowlane zadłużone na ponad 2,2 mld złotych
3 dni temu
Zadłużenia polskich firm budowlanych wynoszą 2,2 mld złotych – wynika z danych podanych przez KRD. Niestety to ponad dwukrotny wzrost w porównaniu do 2015...
Duża ustawa o innowacyjności – co to oznacza dla firm?
4 dni temu
Jeszcze w tym roku Sejm może uchwalić drugą, większą ustawę o innowacyjności. Przedsiębiorstwa realizujące zadania z zakresu B+R będą mogły odliczyć 100...
Obcokrajowcy w Polsce zarabiają coraz lepiej?
tydzień temu
Niemal 10 mld zł wysłali do swoich krajów obcokrajowcy zatrudnieni w Polsce. Z kwartału na kwartał środki te są coraz większe i pierwszy raz były zdecydowanie...