Projekt, którego realizację z dumą przedstawiała Beata Szydło, miał za zadanie reanimowanie Stoczni Szczecińskiej po ośmiu latach przestoju. Znalazł się inwestor, który postanowił zaangażować 100 milionów złotych w projekt pod nazwą Stocznia Szczecińska Nowa. Co jednak wyszło tak naprawdę z tego projektu?

W planach wielkie inwestycje

Po reanimowaniu stoczni w planach jest zbudowanie kilku statków, między innymi dwóch masowców na polecenie armatora Baltramp ze Szczecina oraz czterech statków wielozadaniowych, tym razem dla niemieckiej firmy Montreola Shipping Company. Kontrakty mają zostać podpisane w najbliższych miesiącach, mają również zostać uzgodnione wszystkie warunki kontraktów.

Praca jest, ale niekoniecznie stabilna?

Sami pracownicy odnoszą się do reanimacji stoczni dosyć chłodno i bez emocji. Podkreślają, że faktycznie możliwe jest znalezienie tam zatrudnienia, jednak nie są to tak pewne i stabilne stanowiska pracy, jak to było jeszcze latach 90.poprzedniego stulecia. Wraz z projektami konieczne będzie jednak zatrudnienie nowych pracowników. O ile jeszcze ktoś pozostał ze starego składu, nie zdążył wyjechać do Norwegii lub właśnie postanowił wrócić do kraju. Docelowo reaktywowana stocznia ma zatrudniać nawet 1200 pracowników o przeróżnych kwalifikacjach oraz umiejętnościach. Póki co pod listem intencyjnym o powołanie Szczecińskiego Konsorcjum Okrętowego podpisało się dziewiętnaście przedsiębiorstw. Pierwszy statek miałby zostać zwodowany już w 2019 roku.