Dużo mówi się o lekarzach, pielęgniarkach i ministrach zdrowia.  A co z ratownikami medycznymi?  Czy wiesz jak naprawdę ciężka i ryzykowna jest ich praca?

Ryzykowna praca

ratownik medyczny praca

Ratownik medyczny często zamiast ratować życie pacjenta zmuszony jest walczyć o swoje

Ratownik medyczny ponosi taką samą odpowiedzialność jak lekarz, choć pracuje w dużo trudniejszych warunkach i pod o wiele większą presją. Jest jednak przez system (a nawet samych lekarzy) gorzej traktowany. Co więcej, praca ratownika to nieustanna nauka o wszystkich dziedzinach. Raz trafia się na osobę nieprzytomną od alkoholu, raz na kogoś z udarem, a innym razem na duszące się niemowlę. Do żadnego wyjazdu nie można się przygotować i podejść rutynowo. Czasem dyspozytor nie jest nawet w stanie zebrać wszystkich informacji o pacjencie i miejscu zdarzenia. Po otrzymaniu zgłoszenia ratownik natychmiast (kod K1 z wyjazdem do 1 minuty, K2 z wyjazdem do dwóch minut) udaje się do karetki i pędzi nią ponad 100 km/h do pacjenta (zdarzają się wypadki). Na miejscu niejednokrotnie trafia na bardzo niebezpieczne otoczenie. Krzysztof Woszczak, ratownik z Powiatowej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Mielcu, w jednym z wywiadów opowiedział jak musiał się przedzierać pół kilometra przez wysoki śnieg, aby dotrzeć do osoby, która zasłabła. Niejednokrotnie trzeba wejść do rozbitego samochodu lub zmierzyć się z psami które „nigdy nie gryzą”. Do tego dochodzą zmienne temperatury, dźwiganie, ryzyko zarażenia. Jak podkreślają ratownicy, mimo że ich praca polega na ratowaniu ludzkiego życia, to należy oswoić się ze… śmiercią.

Ratownik vs ludzie

Ratownicy często podkreślają, że oprócz zmian w systemie prawnym, potrzebna jest przede wszystkim edukacja społeczeństwa i diametralna zmiana w sposobie ludzkiego myślenia. Po pierwsze, ludzie mają mało wiedzy o udzielaniu pierwszej pomocy i jeszcze mniej chęci do jej udzielania. Po drugie, „pacjenci” dzwonią po pogotowie z przeziębieniem lub biegunkami. Zajmują linię i czas dyspozytora. Niektóre osoby wykorzystują karetkę jako darmową taksówkę, nie myśląc o tym że może ona być potrzebna w innym miejscu. Niektórzy kierowcy podpinają się pod pędzącą karetkę, a nawet zajeżdżają jej drogę. Na miejscu niejednokrotnie samochody tarasują wjazd, domy są nieoznaczone, przejścia zagracone. Ratownik nie raz zamiast walczyć o życie pacjenta, zmuszony jest ratować swoje. Pacjenci i ludzie w ich otoczeniu nie stronią od agresji werbalnej i fizycznej. Dochodzi m. in. do pobić i obrzucenia ratowników kamieniami. Takie osoby i nie przejmują się tym, że ratownik medyczny ma status funkcjonariusza publicznego. Osoby postronne, także członkowie rodzin poszkodowanych, bardzo często utrudniają przeprowadzenia wywiadu medycznego (SAMPLE). Znacznie więcej osób dałoby się uratować, gdyby ratownicy otrzymali wsparcie ze strony społeczeństwa.

Potrzebne zmiany

Ratownik medyczny to w Polsce zawód młody. Samo ratownictwo medycznie kształtuje się od powstania ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym z 8 września 2006 roku. Sami ratownicy podkreślają, że należy doprowadzić do ujednolicenia normatywnych standardów postępowania Zespołów Ratownictwa Medycznego, stworzyć jednolity system ratownictwa. Sygnalizują, że często przydałoby im się wsparcie psychologiczne, bo ta praca bywa ekstremalnym obciążeniem psychicznym. Problemem są także niskie zarobki, niepewność kontraktów z NFZ i umowy śmieciowe. Należy rozwiązać kwestię ilości karetek na konkretne obszary, gdzie ze względu na brak meldunków jest dużo więcej pacjentów niż wynika to z dokumentacji. Należy również dokonać zmian w systemie odpowiedzialności prawnej ratowników za podjęte działania medyczne. Przykładowo, kilka lat temu głośno było o przypadku kierownika zespołu ratownictwa medycznego, który w oparciu o dość utrudniony wywiad, postawił diagnozę mogącą przyczynić się do śmierci pacjenta. Prokuratura w Krakowie oskarżyła go o nieumyślne narażenie poszkodowanego na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia. Jak zauważają niektórzy ratownicy, za ich ocenianie i ustalenie rządzących nimi reguł odpowiadają czasem osoby, które nie mają o tej pracy pojęcia. Poniekąd to od nich również zależy ludzkie życie. Wniosek nasuwa się tylko jeden, jak zwykle ten sam… potrzeba pilnie gruntownej reformy służby zdrowia. Jeśli nie zostanie  przeprowadzona, najbardziej ucierpią na tym pacjenci.