Blisko 17 mln pracowników, samozatrudnionych i zleceniobiorców będzie każdego roku zapisywane do Pracowniczych Planów Kapitałowych, które wypełnią lukę powstałą po likwidacji OFE. Emerytury mają być większe przy jednoczesnym opłacaniu stosunkowo niewielkich składek. Czym jednak jest PPK i na czym polega? 

Czym są Pracownicze Plany Kapitałowe

Pracownicze Plany Kapitałowe są jednym z filarów Programu Budowy Kapitału, przedstawionego przez wicepremiera Mateusza Morawieckiego. PPK ma być dobrowolnym systemem programu emerytalnego w sektorze przedsiębiorstw, w ramach II filaru systemu emerytalnego. Zgodnie z tym pomysłem, każdy pracodawca zatrudniający więcej niż 19 osób będzie musiał zaoferować swoim podwładnym możliwość przystąpienia do PPK. Sami pracownicy nie będą jednak musieli wyrazić na to zgody. Aby tak się stało wystarczy, że złożą pracodawcy stosowną deklarację. Z dużą dozą prawdopodobieństwa będą oni musieli przedkładać takie pismo każdego roku – to jednak dopiero melodia przyszłości. Z kolei przedsiębiorstwa zatrudniające mniej niż 19 osób będą mogły zaoferować swoim podwładnym PPK lub IPK, czyli Indywidualne Plany Kapitałowe, będące indywidualnymi ofertami oszczędzania, stworzonymi przez wybraną instytucję finansową. Jednocześnie niewielkie firmy będą zobligowane do przedstawienia pracownikom IPK, w przypadku gdy nie zgodzą się oni na udział w Pracowniczych Planach Kapitałowych. Warto wspomnieć, że uczestnik PPK oraz IPK ma być zwolniony z części składki ubezpieczenia emerytalnego.

Jak będzie wyglądało oszczędzanie w PPK

W ramach PPK pracodawca odprowadzał będzie składki do specjalnie utworzonego funduszu inwestycyjnego. Ten z kolei – jak sama nazwa wskazuje – będzie nie tylko przechowywał środki, ale również je pomnażał. Owe składki tworzyć będzie kwota odprowadzana przez pracownika, w wysokości 2 proc. wynagrodzenia; 1,5 proc. pensji dorzucać będzie również pracodawca. Całość uzupełni 0,5 proc. ulgi podatkowej zapewnianej przez państwo. Wspomniane stawki nie są czymś sztywnym. Zarówno pracodawca, jak i jego podwładny będą mieć możliwość ich zwiększenia, odpowiednio do poziomu 2,5 proc. i 4 proc. Oznacza to, że minimalna składka osoby zarabiającej 4 tys. zł, wyniesie ok. 140 zł. W 30 letnim okresie stopa zwrotu – przy założeniu 4 proc. wkładu – wyniesie 96 tys. zł. Co więcej pracodawca będzie również zwolniony ze składek na ZUS oraz od płaconej przez niego składki na PPK. Korzyści odniosą również pracownicy, którzy nie będą musieli odprowadzać należności na ubezpieczenie emerytalne. Co więcej, każdy nowy uczestnik systemu otrzyma jednorazową, powitalną składkę powitalną w wysokości 250 zł. PPK ma nie tylko zastąpić OFE, ale również być drugą – obok ZUS – podstawą świadczeń emerytalnych. 

Brytyjski NEST inspiracją dla Morawieckiego

Pomysł wicepremiera Morawieckiego wzorowany jest na uruchomionym 1 października 2012 roku brytyjskim programie emerytalnym NEST (National Employment Savings Trust). W zreformowanym systemie, przez pierwsze 4 lata z wynagrodzenia pracowników pobierano 0,8 proc. zarobków. Kolejny 1 proc. pensji dokładał pracodawca, a 0,2 proc. – poprzez ulgę podatkową – państwo. Było to równoznaczne z tym, że łączna kwota płacona na poczet emerytury osoby zarabiającej ok. 20 tys. funtów rocznie wynosiła niecałe 6 funtów tygodniowo – 2,37 funta pobierano od pracownika, 3 funty dokładał pracodawca, a brakujące 63 pensy to ulga podatkowa. Na tym etapie podobieństwo brytyjskiego NEST i polskiego PPK jest aż nadto widoczne. W przypadku Brytyjczyków, po czterech latach składki jednak wzrosły i wynoszą łącznie 8 proc. pensji (4 proc. pracownik, 3 proc. pracodawca 1 proc. ulga podatkowa). Tym samym, składka takiej osoby zwiększy się z ok. 310 funtów rocznie do ponad 1150 funtów. Eksperci uważają, że choć NEST ma swoje wady, to jest dobrze zorganizowanym filarem emerytalnym z bardzo atrakcyjnym poziomem kosztów ponoszonym przez jego uczestników oraz gwarancjami państwa związanymi z jakością i przejrzystością produktów inwestycyjnych. 

Autor: GoWork.pl