Marzy ci się praca w supermarkecie? Zobacz jak naprawdę wygląda  i ile można w niej zarobić. Jak się okazuje, w tym miejscu pieniądze to nie wszystko…

Ciężko jest żyć lekko

Praca w dyskontach, hiper i supermarketach kojarzy się głównie z monotonnym skanowaniem produktów. Jednak w rzeczywistości czekają cię codziennie dodatkowe zadania takie jak np. praca w magazynie, przyjmowanie dostaw, utrzymanie czystości obiektu, wykładanie towaru i dbanie o jego ekspozycję, wyrób pieczywa, pilnowanie terminu ważności produktów. Pracownicy odpowiadają też w dużej mierze za bezpieczeństwo asortymentu, pieniądze w kasie fiskalnej, a także pomagają klientom. To prawdziwy zawrót głowy, a dźwięk kasy fiskalnej śni się po nocach. Dlatego jeśli ktoś myśli, że posnuje się bezczynnie między alejkami, to grubo się myli. W sklepie nigdy pracy nie brakuje, choć wiele osób uważa to za zaletę – czas szybciej mija i nie popada się w rutynę. Jak możemy przeczytać na wielu forach, za najcięższy element takiego zatrudnienia uważa się kontakt z klientem – trzeba być zawsze miłym, ale nie wszyscy klienci to odwzajemniają.

Pieniądze to nie wszystko

Rotacja pracowników w supermarketach i dyskontach jest bardzo duża. Wiele osób jest zaskoczonych ilością obowiązków i nie każdemu udaje się sprostać wymaganiom oraz ciągłej presji. To głównie oni, chociaż zazwyczaj nie pracują długo, kreują negatywny wizerunek swoich pracodawców. Jednak kierownik regionu jednego z najpopularniejszych dyskontów przyznaje, że sklepy wielkopowierzchniowe starają się obecnie kompletować załogi z pracowników z dłuższym stażem. Można nawet zdobyć umowę o pracę. Co do zarobków, to wynoszą ok. 2000 zł brutto. Dodatkowo sieci handlowe dbają o pracowników dając im dobre pakiety socjalne i liczne benefity dodatkowe (np. premie, bezpłatne obozy letnie dla dzieci pracowników, wyprawki dla niemowląt i pierwszoklasistów, paczki na święta, karty rabatowe, dofinansowanie do rehabilitacji dla niepełnosprawnych dzieci pracowników). Jak widać, w dobie coraz większej konkurencji zaczyna się walka nie tylko o klienta, ale także o pracownika.

Bajka o złym sklepie

O pracy w sklepach wielkopowierzchniowych krążą liczne legendy, lecz większość z nich można włożyć między bajki. Słynną batalię sądową z 2005 roku możemy uznać za zamierzchłą przeszłość. Nie ma mowy o dźwiganiu palet z towarem (transportowane są na łatwych w obsłudze wózkach ręcznych) czy siedzeniu na kasie w pampersie. Na tym poziomie inwestycji i przy tak gigantycznych obrotach supermarkety nie mogą pozwolić sobie na łamanie praw pracowników. I nie jest prawdą, że nikt tam nie chce pracować i jest to zatrudnienie dla ludzi, którzy nie mają żadnych perspektyw. Jak widzimy na forach internetowych i w bazach opinii o pracodawcach, chętnych do takiej pracy nie brakuje, także wśród osób z wyższym wykształceniem. Wiele z nich deklaruje, że ponownie na studia by nie poszło i taka praca im odpowiada. Są zadowoleni z elastycznych grafików i systemów zmianowych. Ci którzy wykazują zaangażowanie i profesjonalizm mogą uzyskać zawodową stabilizację przy coraz lepszych wynagrodzeniach i awansach (poziome, pionowe). Jak mówią, praca lekka nie jest, ale daje bezcenną lekcję pokory. Dodają też, że przydałaby się ona wielu klientom…