„Nie ma pracy” – to dziś społeczny slogan i wygodna odpowiedź na wszystko. Dość modnie jest nie mieć pracy w Polsce. Czy jednak w naszym kraju nie ma pracy na taką skalę jak mówią o tym media i jak próbujemy sobie wmówić?

Bezrobocie teoretyczne

Analizując dane ze strony Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej, dowiemy się że stopa bezrobocia spadła w stosunku do roku poprzedniego o prawie 2%. Minister Władysław Kosiniak-Kamysz mówi o ożywieniu na rynku pracy i przewiduje wzrost zatrudnienia. Według Ministerstwa, urzędy pracy niczym papierek lakmusowy obrazują, że bezrobocie spada. W lutym tego roku zarejestrowanych w nich było 1 919 000 osób, czyli o 300 tysięcy mniej niż w lutym roku ubiegłego (rekord od siedmiu lat). Minister informuje również, że na wsparcie osób poszukujących pracy Ministerstwo zarezerwowało 5,5 mld zł (0,5 mld więcej niż rok temu). Przewiduje, że w tym roku stopa bezrobocia może być już jednocyfrowa. Popularne stają się też targi pracy, gdzie ogromna ilość firm oferuje zatrudnienie. Startują również liczne projekty w celu aktywizacji zawodowej osób 50+ i wyrównania ich szans na rynku pracy. A jeśli ktoś nie chce stałego zatrudnienia? Może zdecydować się na popularny freelancing. Dlaczego w takim razie Polacy nadal uparcie twierdzą że nie ma pracy?

Realnie do pracy

Można nie ufać ministrom ze strachu przed propagandą. Jednak fakty mówią same za siebie – ofert pracy przybywa! W lutym bieżącego roku pracodawcy zgłosili do urzędów aż 95,1 tysięcy ofert pracy (o 23 tysiące więcej niż w styczniu). W roku 2013 zgłosili do dyspozycji publicznych służb 874 tysięcy miejsc pracy (wzrost o 11% w stosunku do roku poprzedniego). Samych staży i szkoleń w I kwartale roku 2014 zgłoszono ok. 300 tysięcy. Realnie tych ofert jest znacznie więcej, bo przecież nie wszyscy pracodawcy decydują się na poszukiwanie pracownika przez urząd.

Wirtualny pośredniak

Internet staje się wirtualnym pośredniakiem. Zawiera największą liczbę ofert pracy i udowadnia, że pracy nie brakuje. Przykładem w obalaniu mitu bezrobocia może być serwis GoWork.pl. W lutym bieżącego roku w serwisie znalazło się 80 tysięcy ofert pracy. Według specjalistów pracę najtrudniej znaleźć jest w Radomiu. Tymczasem w marcu tamtejsi pracodawcy zamieścili w naszej bazie prawie 300 ogłoszeń o pracę. Zamieszczono u nas 2,5 miliona opinii o pracodawcach, więc nie można używać już wymówki, że nie idziemy do pracy z braku zaufania. Upada też spiskowa teoria bezrobocia frykcyjnego. Tym samym wirtualna rzeczywistość staje się realnym lekarstwem na syndrom bezrobotnego Polaka.

Zagadka bezrobocia

Niegdyś na jedno miejsce pracy przypadało kilku pracowników. Obecnie Polacy, skuszeni chociażby zasiłkami, pracować nie chcą. Efekt? Coraz częściej na jedną osobę szukającą pracy przypada nawet kilku pracodawców, przez co to firmy muszą ubiegać się o kandydata, stosując kreatywne i nietypowe rekrutacje. Do połowy roku 30% pracodawców odczuje potrzebę zwiększenia zatrudnienia. Jednak aż 80% z nich nie może znaleźć odpowiedniego pracownika. Twierdzi się, że wynika to z niedopasowania systemu edukacji do realiów rynku, przez co narasta bezrobocie strukturalne. Jednocześnie oznajmia się (niesłusznie), że niemożliwe jest dopasowanie sytemu edukacji do zbyt dynamicznego i elastycznego rynku pracy, doprowadzając do współpracy firm i uczelni. Jednak rozwiązanie zagadki polskiego bezrobocia jest o wiele prostsze.

Moda na bezrobocie

Paradoksalnie, w Polsce jako kraju pracoholików i gloryfikującym ciężką pracę, stajemy się bezrobotni z wyboru. Według GUS we wrześniu 2013 roku w Polsce odnotowano ponad pół miliona ludzi biernych zawodowo, którzy pracy nie szukają wcale. Niczym subkultura punkowa za głosem Sex Pistols wykrzykująca „no future”, my wykrzykujemy dziś „nie ma pracy”, stając się subkulturą bezrobotnych. W Polakach nie ma już buntu, a zaledwie krztyna nieukierunkowanej bezproduktywnej złości. Stajemy się generacją obojętną na dotykające nas problemy społeczne, dla której dewiza „nie ma pracy” jest usprawiedliwieniem własnej nieporadności zawodowej i braku chęci choćby chwilowej zmiany branży. Wpisuje się to w naszą rodzimą tendencję do narzekania. Tym samym bezrobocie staje się nie statystyką, a modnym stanem umysłu. Pracy nie brakuje, tylko my nie mamy już na nią chęci.

Przydatne linki:

https://www.gowork.pl/blog/praca-za-granica-poradnik-jak-nie-zostac-cyrkowcem/

https://www.gowork.pl/blog/bezrobocie-nie-istnieje/